Bayern lepszy od Mistrza Szwecji

fcb
Raz, dwa, trzy, cztery + Bayern zapisał na swoim koncie pewne zwycięstwo (Fot. Getty Images)

 Jeżeli starcie na monachijskim Campusie miało dać nam odpowiedź na pytanie, czy mistrzynie Szwecji są na ten moment w stanie nawiązać równorzędną walkę z najlepszymi drużynami Europy kontynentalnej, to po pierwszym kwadransie nie mieliśmy zbyt wielu powodów do optymizmu. Już w drugiej minucie ze strony Bayernu przyszło bowiem pierwsze ostrzeżenie, kiedy to defensywie z Hisingen urwała się Lineth Beerensteyn i od błyskawicznej utraty gola uratował zespół Matsa Grena słupek. Właściwe wnioski z tej sytuacji nie zostały jednak najwyraźniej wyciągnięte, gdyż po swojej prawej stronie zawodniczki z Bawarii niezmiennie miały autostradę na pole karne Häcken, z której to – wobec stosunkowo biernej postawy Lotty Ökvist oraz Luny Gevitz – zdarzało się im korzystać nadzwyczaj często. Żeby jednak w przyrodzie była równowaga, dwa szybkie gole przyniosły im jednak ataki przeprowadzone lewą flanką. Za pierwszym razem Lea Schüller bez skrupułów wykorzystała fatalne nieporozumienie na linii Elin Rubensson – Jennifer Falk, a za drugim najlepsza snajperka Bayernu w niezwykle efektowny sposóp zamknęła celnym strzałem głową centrę Giulii Gwinn, która z kolei została perfekcyjnie obsłużona przez Lindę Dallmann. Ta ostatnia także miała zresztą niemałą chrapkę na to, aby wpisać się na listę strzelczyń, ale na drodze do szczęścia stanęło jej – jak to mawiają nasi niemieccy koledzy – aluminium.

A jak w tym wszystkim odnajdywał się Häcken? Cóż, trudno powiedzieć, aby mistrzynie Szwecji zostały w Monachium zmiażdżone, ale wyłączając jedno dośrodkowanie Blackstenius w kierunku Larsen, zagrożenie pod bramką Laury Benkarth udawało im się stwarzać wyłącznie po stałych fragmentach gry. A i wówczas niemiecka golkiperka nie musiała bynajmniej wykazywać się swoim najwyższym kunsztem. Zdecydowanie groźniejsze i bardziej konkretne cały czas były za to ofensywne próby gospodyń, które może z upływem czasu przeszły na delikatny tryb ekonomiczny, ale ani trochę nie przeszkadzało im to w kreowaniu kolejnych okazji pod bramką Jennifer Falk. Nieco bardziej obiecujący obraz gry przyniósł nam początek drugiej połowy, kiedy to doczekaliśmy się nawet celnego strzału ze strony Stiny Blackstenius. Zwycięstwo Bayernu nie było jednak zagrożone ani przez moment, w czym spora zasługa między innymi doskonale znanej fanom Damallsvenskan Glodis Perli Viggosdottir. Islandzka stoperka zdecydowaniem i pewnością interwencji imponowała nawet na tle swojej klubowej koleżanki, doświadczonej Saki Kumagai, co jak doskonale wiemy jest naprawdę nie lada wyczynem. Ze swoich zadań świetnie wywiązywały się także obie wahadłowe FCB w osobach Hanny Glas oraz Giulii Gwinn i to właśnie za ich sprawą defensorki Häcken nie mogły tracić czujności choćby na sekundę. Boleśnie przekonała się o tym Julia Karlernäs, która w całkowicie niewytłumaczalny sposób straciła piłkę tuż przed własnym polem karnym, z czego skwapliwie skorzystała Dallmann, w praktyce na dobre zamykając ten mecz. W końcówce zawodniczki z Västergötland postarały się o jeszcze jeden zryw, ale pomimo ambitnej postawy Filippy Curmark i Julii Zigiotti, honorowego gola na stadionie w Monachium nie udało się strzelić. Pieczątkę na i tak efektownym zwycięstwie postawiły za to gospodynie, a konkretnie rezerwowa Jovana Damnjanovic, która w doliczonym czasie gry ustaliła wynik rywalizacji na 4-0.

Po dwóch kolejkach fazy grupowej piłkarskiej Ligi Mistrzyń BK Häcken wciąż pozostaje nie tylko bez punktu, ale i bez choćby jednego zdobytego gola. Najbliższa szansa na zmianę tego stanu rzeczy nadarzy się podczas listopadowego dwumeczu z portugalską Benfiką, który to będzie dla podopiecznych Matsa Grena absolutnie ostatnią szansą na to, aby jeszcze zahaczyć się do gry o cokolwiek. Piłkarki z Lizbony już kilkukrotnie udowadniały, że w obecnym sezonie stać je na naprawdę dobre występy w Europie, więc z tym większą ekscytacją będziemy wyczekiwać tych spotkań. I niezmiennie żyjemy nadzieją, że to właśnie od nich rozpocznie się lepsza passa piłkarek z Hisingen w historycznej edycji Ligi Mistrzyń. Bo potencjał, aby swoją obecność na tym etapie rozgrywek zaznaczyć zdecydowanie bardziej wyraźnie, ewidentnie w kadrze mistrzyń Szwecji jest.


14.10.2021.

Liga Mistrzyń 2021/22 – grupa D

FC Bayern München 4-0 BK Häcken

1-0 Schüller 8., 2-0 Schüller 11., 3-0 Dallmann 71., 4-0 Damnjanovic 90+1.

Bayern: Benkarth – Glas (82. Vilhjalmsdottir), Viggosdottir, Kumagai, Gwinn – Zadrazil (74. Demann) – Jakobsson (58. Rall), Magull, Dallmann (74. Damnjanovic), Beerensteyn – Schüller

Häcken: Falk – Rubensson, Gevitz, Kullberg, Ökvist – Curmark, Karlernäs (78. Gejl) – Kaneryd (86. Zomers), Zigiotti, Larsen – Blackstenius


W drugim meczu grupy D Olympique Lyon pewnie pokonał portugalską Benfikę 5-0, umacniając się w ten sposób na pierwszym miejscu w tabeli. W kolejnej serii spotkań wicemistrzynie Francji podejmą na własnym boisku monachijski Bayern.

SzwedzkaPiłka.com

Jared Burzynski

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: