Złoty czas

 Sarina Wiegman w ciągu 4,5 roku z reprezentacją zdobyła Mistrzostwo Europy, drugie miejsce Mistrzostw Świata oraz dotarła do ćwierćfinału Igrzysk Olimpijskich. Dwukrotnie była wybierana na najlepszą trenerkę według FIFA, oraz jeden raz uznana za takową przez IFFHS. W 2017 roku została także odznaczona Orderem Oranje-Nassau. 

 Wiegman po raz pierwszy zasiadła na ławce w roli szkoleniowca kadry narodowej pod koniec stycznia 2017 roku, w spotkaniu towarzyskim przeciwko Rumunii w San Pedro del Pinatar. Pomimo straconej bramki na początku zmagań i remisu utrzymującego się po pierwszej połowie, debiut zakończył się wysokim zwycięstwem nad dużo niżej notowanymi konkurentkami (7:1). 51-letnia trener w całej kadencji skorzystała z usług 42 zawodniczek, w tym doszło do 12 debiutów. Najczęściej na murawie pojawiały się Jackie Groenen (66 meczów, 5319 minut), Sherida Spitse (64, 5262), Daniëlle van de Donk (62, 5079) oraz Lieke Martens (62, 5012). Najwięcej zdejmowana z murawy w trakcie zawodów była Shanice van de Sanden – 38, zaś najczęściej z ławki na pole zmagań wchodziła Lineth Beerensteyn (35). Najwyższą skutecznością dysponowała Vivianne Miedema (54 bramki, średnio co 84 minuty). Połowę tego udało się zdobyć Martens, 23 trafienia zanotowała Spitse (w tym 11 z rzutów karnych), o cztery mniej w dorobku miała van de Donk. Najdokładniejszymi zagraniami drogę do bramek partnerom otwierały prawa napastniczka, która zaliczyła 16 asyst, tuż za nią uplasowała się była kapitan (15). Wśród najczęściej napominanych żółtymi kartonikami przez arbitrów zawodniczek były Stefanie van der Gragt (8), Spitse (6), a także Annouk Dekker i van de Donk (obie po 5). Czterokrotnie Holenderki kończyły w osłabieniu, czerwonymi kartkami karane były Mandy van den Berg, Dekker, Danique Kerkdijk oraz Lize Kop

 Pomarańczowe Lwice pod wodzą Wiegman rozegrały 72 spotkania w których zdobyły 205 bramek, tracąc przy tym raptem 54. Odniosły 51 zwycięstw, dziesięciokrotnie mecze kończyły się bez rozstrzygnięcia, zaś w 11 przypadkach lepsze okazywały się konkurentki. Najczęściej trafiały do siatek rywalek pomiędzy 76 a 90 minutą (47), najrzadziej zaś w pierwszych dwóch kwadransach (26 i 28). W siedmiu przypadkach Holenderki zdobyły bramki po samobójczych trafieniach, natomiast jedynymi którymi udawało się pokonywać własną golkiperkę były Sheila van den Bulk i Dekker. Zawodniczkami którymi udało się zdobyć 4 bramki w jednym spotkaniu były Daniëlle van de Donk (9.04.2019; Niderlandy – Chile 7:0) i Vivianne Miedema (21.07.2021; Zambia – Niderlandy 3:10). Dwukrotnie hat-tricka skompletowała Katja Snoeijs, w obu przypadkach miało to miejsce w starciach z Kosowem (dwa razy Lwice zwyciężyły 6:0). Po jednym razie udawało się to Miedemie i van de Donk. Środkowa napastniczka zakończyła 13 spotkań, mając na koncie po 2 trafienia. Po pięć potyczek z takim samym dorobkiem odnotowały Spitse wraz z Martens. Niderlandzkie futbolistki najczęściej spotykały się z Dunkami, z którymi zwyciężyły we wszystkich 5 starciach (12:5). O jedno spotkanie mniej rozegrały przeciwko kadrze Japonii (3-0-1, 11:6), taki sam bilans odnotowały zmagając się z Norweżkami (10:2). Najwięcej, bo 16 bramek były w stanie zdobyć w rywalizacji ze Słowenią, tracąc w tych trzech meczach jedynie 3. Czyste konto zachowały we wszystkich trzech starciach przeciwko Rosjankom (7:0) oraz Szwecji (4:0). Na 51 rozegranych spotkań, Sari van Veenendaal 27-krotnie pozostawała niepokonaną. W 7 występach udało się to Loes Geurts, a czterokrotnie Kop. Oranje nie zdobyły ani jednej bramki we wszystkich konfrontacjach z Hiszpankami (0-0-3, 0:5). Do nielicznego, zwycięskiego grona zalicza się także Polska (0:1). Bez większych sukcesów kończyły się batalie z Francuzkami (0-1-1, 4:5) i USA (0-1-2, 2:6).

 Pod skrzydłami Sariny Wiegman kobieca piłka w wydaniu reprezentacyjnym przeżyła najlepszy okres w historii, który jak przypuszczam, potrwa jeszcze długo. Ostatnie występy na Igrzyskach pokazały, iż zwłaszcza w zawodniczkach dopiero rozpoczynających kariery na poziomie międzynarodowym drzemie duży potencjał. Przez najbliższe kilkanaście lat spokój w defensywie powinny gwarantować Lynn Wilms do spółki z Aniek Nouwen, którym tylko na dobre powinno wyjść opuszczenie rodzimych rozgrywek. Z upływem czasu coraz częściej o obliczu reprezentacji powinny decydować Ashleigh Weerden oraz Joëlle Smits. Pod większym znakiem zapytania stoi obsada bramki, zarówno Lize Kop jak i Daphne van Domselaar w trakcie ligowych występów, zdarza się podejmowanie dosyć niezrozumiałych decyzji. Patrząc na ligowe podwórko, należałoby zwrócić uwagę także na Jacinthe Weimar, która w Niderlandach nie jest zbyt dobrze znana. Melodią przyszłości wciąż pozostaje Victoria Pelova, której zdarzają się dosyć chaotyczne występy. Dorobek 2 bramek i 3 asyst w 15 spotkaniach z ławki, oraz forma pomocniczki w barwach klubowych może jedynie zachęcać do dawania jej coraz częstszych okazji na murawie. Rozwiązaniem na niżej notowane konkurentki powinna być Katja Snoeijs, która radziła sobie nie gorzej od Miedemy. 

– fot. Mikołaj Barbanell

Co do futbolistek stanowiących od kilku lat o sile Lwic, trzeba być pod dużym wrażeniem Jackie Groenen, która w pełni wywiązała się z roli zastępczyni Spitse w Tokio. Na pewno pod względem fizycznym, a zwłaszcza szybkościowym postępy zrobiła Beerensteyn. W pełni do podstawowego składu dojrzała Jill Roord. Na japońskiej imprezie swoją przynależność do grupy najlepszych zawodniczek na globie pokazały i udowodniły Miedema oraz Martens. Na jakość Pomarańczowych Lwic ma także Daniëlle van de Donk, zaś zestawianie Dominiqe Janssen i Stefanie van der Gragt w bloku defensywnym z młodszymi partnerkami powinno przynieść pozytywne efekty na dużych turniejach. 

 Na czas sprawowania urzędu pierwszego trenera przez Sarinę Wiegman, przypadł najlepszy okres i rozwój kobiecej piłki w rozgrywkach reprezentacyjnych. Po 2017 roku, w błyskawicznym tempie zaczęła wzrastać liczba zainteresowanych spotkaniami kadry, niezależnie od rangi meczu, czy poziomu sportowego rywalek. Patrząc na reprezentacyjne zaplecze, o losy kadry na dzień dzisiejszy można być spokojnym. Kwestią czasu wydaje się włączenie kilku futbolistek U23 do pierwszej kadry Pomarańczowych Lwic. Z pewnością warto zwrócić uwagę na takie zawodniczki jak Weerden, van Diemen, Grant, Olislagers, czy Kalma. Również w ostatnim czasie wzrosła liczba transferów niderlandzkich piłkarek do czołowych klubów z Europy. Na rodzimych boiskach przez kilka sezonów brylowały Wilms, Smits, czy Nouwen. Bez większego kłopotu można wytypować kilka nazwisk które w najbliższych okienkach transferowych powinny przenieść się do silniejszych lig w Europie. Pomimo ogromnego potencjału, wciąż na niskim poziomie znajdują się kobieca Eredivisie, o czym można było przekonać się w czasie niedawnych eliminacji do Ligi Mistrzyń, ale to już temat do rozważań na inny czas.

Niderlandzkie granie

Kuba Jastrzębski

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: