Damallsvenskan : Oczarowania piłkarskiej wiosny

 

  Ligowe granie zakończone, lato w pełni, a już za chwilę oczy niemal wszystkich kibiców piłkarskich zwrócą się w kierunku Tokio. Zanim jednak na dobre zanurzymy się w szaleństwie futbolu w wydaniu reprezentacyjnym, czas na tradycyjne, subiektywne podsumowanie wiosny 2021 na boiskach Damallsvenskan. Przed nami lista dziesięciu największych oczarowań ostatnich miesięcy i choć nie będzie zapewne wielkiego zaskoczenia w tym, iż całkowicie zdominował ją jeden klub, to prawie każdy znajdzie na niej coś dla siebie. Bez zbędnego przedłużania – startujemy:


1. Emilia Larsson – gdy popisała się hat-trickiem w meczu fazy grupowej Pucharu Szwecji, zastanawialiśmy się, czy jest to wyłącznie jednorazowy wyskok, czy może zapowiedź eksplozji talentu mocno niedocenianej dotąd 23-latki. Kolejne tygodnie przyniosły nam na to pytanie absolutnie jednoznaczną odpowiedź, a ofensywna pomocniczka Hammarby od razu stała się jedną z największych sensacji pierwszej połowy sezonu 2021. To właśnie ona dołożyła ogromną cegiełkę do tego, że beniaminek spędzi letnią przerwę w rozgrywkach na podium, a sama Larsson – z dorobkiem pięciu goli oraz sześciu asyst – indywidualnie znalazła się wśród trzech najlepiej punktujących zawodniczek Damallsvenskan. Można jedynie pokłonić się z uznaniem i pogratulować!

2. Pablo Pinones-Arce – jeszcze w czasach gry jego zespołu w Elitettan zapowiadał, że według jego wizji Hammarby ma zawsze grać przyjemną dla oka piłkę. Większość ekspertów traktowała jednak te zapowiedzi z przymrużeniem oka i choć na zapleczu Damallsvenskan ekipę z Södermalm rzeczywiście oglądało się z radością, to jednak pierwsza liga miała te odważne zapowiedzi boleśnie zweryfikować. Co było dalej – pamiętamy chyba wszyscy. Hammarby wdarło się do krajowej elity w kapitalnym stylu, udowadniając przy tym, że o te naprawdę najwyższe cele da się walczyć nie głośnymi transferami, a metodyczną i systematyczną pracą u podstaw. I chyba za to całemu sztabowi szkoleniowemu należą się największe słowa uznania.

3. Stina Blackstenius – liderka klasyfikacji strzelczyń (11), asyst (8) i punktowej (19). To właśnie tej wiosny dokonało się to, na co z utęsknieniem czekaliśmy mniej więcej od połowy minionej dekady. Talent ostatniego z cudownych dzieci szwedzkiej piłki wreszcie eksplodował, a na dodatek uczynił to w stylu absolutnie spektakularnym. Gdyby nie Blackstenius, już dziś można byłoby spokojnie słać mistrzowskie telegramy na adres w Malmö, ale dzięki niej przed nami prawdopodobnie jeszcze całkiem emocjonująca, ligowa jesień. Oby również ze Stiną w jednej z głównych ról.

4. Jelena Cankovic – niby rzecz oczywista, bo o skali jej talentu zapewniał nas chociażby trener Eidevall. A gdyby ktoś z jakichś powodów nie dowierzał słowom byłego już szkoleniowca Rosengård, to przecież sami mieliśmy po drodze dziesiątki okazji, aby przekonać się do sportowej klasy reprezentantki Serbii. Oczekiwania były zatem niezwykle wysokie, a ona i tak potrafiła nie tylko im sprostać, ale nawet je przebić. A gdy z powodu drobnego urazu nie mogła zagrać przeciwko Örebro, jeszcze bardziej uwidoczniło się, jak wiele znaczy obecność Cankovic w drugiej linii ekipy z Malmö.

5. Fernanda Da Silva – W Vittsjö mocno liczyli na duet australijski, na solidną bramkarkę w osobie Sabriny D’Angelo, czy wreszcie na szczelną i wystrzegającą się poważnych błędów defensywę. Prawdziwą furorę na ligowych boiskach zrobiła jednak pozyskana zimą z Piteå Da Silva. 27-letnia Brazylijka po wielu latach spędzonych w Norrland postanowiła zamienić powietrze dalekiej Północy na leżące ponad tysiąc kilometrów na południe Vittsjö i zmiana ta okazała się strzałem w dziesiątkę. Nie sposób wyróżnić jednego, wybitnego meczu w jej wykonaniu, gdyż niemal w każdym spotkaniu Da Silva należała do najbardziej wyróżniających się piłkarek na boisku. A jej techniką – podobnie jak w przypadkach Cankovic czy Hayashi – możemy się wyłącznie zachwycać.

6. kibice Hammarby – przywitali się z najwyższą klasą rozgrywkową w stylu nie gorszym niż wspierane przez nich dopingiem piłkarki. Gdy zachodziła taka konieczność, kibicowali ze słynnej już górki, jeździli na wyjazdy nawet wówczas, gdy i tak nie byli w stanie wejść na mecz. Tak wielkie zaangażowanie i determinacja każą nam zastanawiać się nad tym, co czeka nas jesienią, gdy (miejmy nadzieję) fanów Bajen nie będę ograniczały już żadne restrykcyjne obostrzenia. Po takim preludium, w tak niesprzyjających warunkach, spodziewamy się oczywiście wyłącznie fajerwerków, ale jesteśmy dziwnie spokojni, że akurat sympatycy Hammarby na pewno nas w tej materii nie zawiodą.

7. młodzież ze stolicy – jak się nie ma, co się lubi … Poprzednie lata przyniosły nam taką posuchę wśród młodych, szwedzkich zawodniczek, że w żartach roczniki 1998-2001 zaczęliśmy już nazywać piłkarsko przeklętymi. Z pomocą przyszły nam jednak kluby ze stolicy, które ani trochę nie boją się stawiać na młodzież, dzięki czemu wiosną na boiskach Damallsvenskan obejrzeliśmy kilka naprawdę interesujących debiutów. Hanna Ekengren (-02), Rosa Kafaji (-03), Ellen Wangerheim (-04), Hanna Lundkvist (-02), czy Matilda Vinberg (-03) z podwójną mocą przywróciły nam wiarę w szwedzki sztokholmski system szkolenia, a także w to, że najbliższe lata nie będą dla nas piłkarsko stracone.

8. Honoka Hayashi – casus podobny do przypadku Cankovic. Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że transfer reprezentantki Japonii tylko podniesie jakość naszej ligi, ale jej postawa na boisku chyba jeszcze przerosła nasze oczekiwania. Co więcej, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że gdyby nie Hayashi, to AIK mógłby nie wygrać wiosną ani jednego ligowego spotkania. Fani stołecznych Gryzoni mogą oczywiście żałować, że ze względu na powołanie do olimpijskiej kadry Japonii 23-letnia pomocniczka nie mogła pomóc klubowi pod koniec rundy, choć patrząc na to, jaką jedenastkę wystawiał wtedy do boju borykający się z kolosalnymi problemami natury zdrowotnej klub z Solnej, to może nawet dobrze wyszło …

9. Eveliina Summanen – defensywne pomocniczki stosunkowo rzadko znajdują swoje nazwiska w nagłówkach piłkarskich portali i patrząc na zawodniczki pokroju reprezentantki Finlandii trzeba przyznać, że jest to naprawdę spore niedopatrzenie. Bo choć Summanen nie jest być może piłkarką tak efektowną, jak jej wymienione powyżej koleżanki, to jednak to właśnie ona była wiosną postacią numer jeden w kadrze walczącego o lokatę gwarantującą start w europejskich pucharach Kristianstad. I nie ma przypadku w tym, że mocno rotująca wyjściową jedenastką Elisabet Gunnarsdottir akurat w przypadku Summanen ani razu nie zdecydowała się na zastąpienie jej zmienniczką. Bo taki ruch byłby absolutnie zbyt dużą ekstrawagancją.

10. zimowy, islandzki zaciąg – zawodniczki z pozostałych krajów nordyckich od lat stanowią o sile Damallsvenskan i nie jest żadną sensacją, że co roku skauci naszych klubów mozolnie przeszukują rynek duński, fiński, czy islandzki w poszukiwaniu potencjalnych wzmocnień. Zimą 2021 wspomniany tu research został jednak prawdopodobnie wykonany z jeszcze większą starannością, gdyż na szwedzkich boiskach pojawiła się cała fala klasowych Islandek, które z miejsca zadomowiły się w nowej lidze, stając się jej wiodącymi postaciami. I o ile na przykład w przypadku Sveindis Jane Jonsdottir nie było to żadnym zaskoczeniem, o tyle Cecilia Ran Runarsdottir, Berglind Ros Agustsdottir, czy Dilja Zomers podbiły Damallsvenskan przebojem i z zaskoczenia. A przecież w kolejce do dopisania się na tę listę czeka jeszcze chociażby Hlin Eiriksdottir, której aklimatyzację na szwedzkiej ziemi mocno utrudniły kontuzje.

Szwedzka Piłka

Jared Burzynski

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: