12. kolejka Damallsvenskan – zapowiedź

adamihse
Stina Blackstenius, czyli napastniczka tej wiosny (i tego lata) kompletna (Fot. Adam Ihse)

 To naprawdę niesamowite, jak szybko  płynie czas ze szwedzką piłką ligową. Nie tak dawno rozpoczynaliśmy przecież kolejny sezon Damallsvenskan i głośno zastanawialiśmy się nad potencjalnymi rozstrzygnięciami, a tutaj nagle przychodzi zapraszać na ostatnią przed letnimi wakacjami serię spotkań. Bardzo zresztą istotną, nie tylko z punktu widzenia tabeli, ale również nastrojów, w jakich każdy z zespołów uda się na sześciotygodniową przerwę w rozgrywkach. I choć już dziś możemy ze stuprocentową pewnością powiedzieć, kto będzie przynajmniej do połowy sierpnia liderem, a kto będzie tabelę zamykał, to w najbliższych godzinach czeka nas kilka naprawdę frapujących, ligowych starć. A to oznacza tyle, że środowy i czwartkowy wieczór już teraz warto zarezerwować właśnie dla szwedzkiej piłki. Będzie to decyzja, której żałować z pewnością nie będziecie.

Linköping kontra Häcken, czyli kolejna próba powstrzymania rozgrywającej właśnie rundę życia Stiny Blackstenius. Napastniczka Os tej wiosny uzbierała na boiskach Damallsvenskan jedenaście goli oraz siedem asyst, a gdy dodamy do tego wszystkie akcje bramkowe Häcken, w których brała bezpośredni udział, to dostaniemy liczby, którymi od czasów Tabithy Chawingi w naszej lidze nie mógł pochwalić się nikt. Piłka nożna to jednak sport wybitnie zespołowy, a 64-krotna reprezentantka Szwecji tak fenomenalnych statystyk nie wykręciła przecież sama. Druga linia zespołu z Hisingen to królestwo Filippy Angeldal oraz Johanny Kaneryd, które tydzień w tydzień pilnują, aby liczba okazji pod bramką przeciwnika nie spadała poniżej średniej i trzeba przyznać, że wychodzi im to całkiem nieźle. Nic więc dziwnego, że powstrzymać ofensywę Häcken udało się w obecnym sezonie nielicznym, ale w tej wąskiej i poniekąd elitarnej grupce znalazło się miejsce dla defensorek LFC. To one, nieco ponad dwa miesiące temu, jako pierwsze pokazały, że przeciwko obrończyniom tytułu da się zagrać na zero z tyłu, a kapitalną partię rozegrały wówczas Nilla Fischer oraz Emma Lennartsson. Czy za kilka godzin czeka nas zatem powtórka z rozrywki? Zespół z Hisingen wydaje się być zdecydowanie bardziej rozpędzony niż kiedykolwiek wcześniej, ale w Östergötland często potrafią spiąć się w najbardziej wymagającym momencie. A przecież gdzieś w tle jest jeszcze kwestia honoru klubu z Linköping, który późną jesienią 2020 został przez przyjezdne z Göteborga mocno nadszarpnięty.

 Djurgården kontra Piteå, czyli gra o spokój. Oba zespoły marzą o tym, aby zbudować możliwie największą przewagę nad strefą spadkową, a ewentualne zwycięstwo w bezpośrednim starciu niewątpliwie by im w tym pomogło. W nieco lepszej sytuacji wydają się być niepokonane od czterech spotkań sztokholmianki, które po wielu zimowych turbulencjach wreszcie wróciły na właściwe tory. Co więcej, dokonały tego pomimo nieobecności Hayley Dowd, która przecież miała być w stolicy napastniczką numer jeden. I choć dorobek strzelecki Djurgården trudno nazwać imponującym, to postawa opartej o tercet van den Bulk – Arnardottir – Boakye formacji defensywnej jak najbardziej budzi szacunek. Podobnie zresztą jak zwyżka formy Nellie Lilji oraz Elizabeth Addo, które w największym stopniu odpowiadają za rozegranie. W Norrbotten trudno o podobny optymizm, choć pewne zwycięstwo nad AIK, a także długo wyczekiwany powrót Seliny Henriksson oraz Katriny Guillou, nieco poprawiły morale w zespole. Czy jednak wystarczy to na stanowiącą coraz większy monolit ekipę Pierre’a Fondina?

Walka o to, aby zamknąć przedłużoną, ligową wiosnę na podium, czyli Vittsjö kontra Kristianstad, Örebro kontra Hammarby i Eskilstuna kontra AIK. Póki co, lokatę gwarantującą start w eliminacjach przyszłorocznej Ligi Mistrzyń zajmują podopieczne Elisabet Gunnarsdottir, ale derbowy wyjazd do Vittsjö sugeruje, że dziś wieczorem z pewnością obędzie się w ich przypadku bez taryfy ulgowej. Gorąco zapewniła nas zresztą o tym Fernanda Da Silva, a akurat jej warto w tej kwestii ufać. Mówiąc już jednak całkiem serio, drużyna Thomasa Mårtenssona w ostatnich tygodniach prezentowała się zdecydowanie bardziej stabilnie, a ewentualne zwycięstwo pozwoli jej zbliżyć się do lokalnych rywalek na dystans jednego punktu. A to, mając w perspektywie letnie wzmocnienia powroty, byłoby dla Vittsjö wręcz wymarzonym kapitałem początkowym w walce o europejskie puchary. Na potknięcie Kristianstad mocno czekają także sympatycy Hammarby oraz Eskilstuny. O ile jednak ekipa z Tunavallen na koniec rundy zmierzy się z rozbitym na wszelkie możliwe sposoby AIK, o tyle beniaminek ze stolicy będzie musiał skruszyć mur, którego przed kilkoma dniami nijak nie potrafił naruszyć lider z Malmö. Inna sprawa, że Madelen Janogy do spółki z Emilią Larsson już nie takie przeszkody pokonywały, a jeśli w Hammarby znów zacznie funkcjonować bramkarka (ostatnimi czasy bywało z tym bardzo różnie), to możemy mieć na półmetku ligowych zmagań sympatyczną, zielono-białą sensację.

 I wreszcie ostatni mecz rundy, czyli Rosengård kontra Växjö lub – jak kto woli – lider kontra outsider. Faworyt wydaje się być oczywisty, ale potyczka ta będzie wyjątkowa chociażby ze względu na pożegnanie ze szwedzką ligą kilku piłkarek i przynajmniej jednego trenera. A mecze z takim ładunkiem naprawdę potrafią czasami zaskakiwać, o czym fani ze Skanii mieli już zresztą okazję się przekonać. Signe Holt Andersen strzelała już niezwykle ważne gole na Malmö IP i w Småland na pewno nie mieliby nic przeciwko, aby na koniec przygody z klubem duńska napastniczka ten dorobek jeszcze powiększyła. Berglund, Viggosdottir i reszta defensywy FCR dołożą jednak wszelkich starań, aby tak się nie stało i to po ich stronie wydaje się znajdować piłkarska jakość. Przynajmniej w teorii, a ta czasami potrafi mocno rozminąć się z praktyką.


Zestaw par 12. kolejki:

m01

m02

m03

m04

m05

m06

Jared Burzynski

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: