Damallsvenskan : 9. kolejka – zapowiedź

cf56ba81-eaa2-4c62-917f-9a59de5a3f8c
W Växjö wciąż czekają na pierwszego w tym roku gola z gry (Fot. Gustav Thiel)

 Po emocjach w wydaniu reprezentacyjnym czas powrócić na ligowe boiska. A na nich czeka nas swego rodzaju mini-maraton w postaci czterech kolejek w osiemnaście dni. Ci, którzy jego trudy wytrzymają najlepiej, udadzą się na letnią przerwę (lub na zgrupowania kadr narodowych – to już sprawa indywidualna) w zdecydowanie lepszych nastrojach. Pozostali zaś będę mieli dokładnie siedem tygodni na postawienie właściwej diagnozy, aby popełnione wiosną błędy nie powtórzyły się jesienią. A zarówno w górnej, jak i w dolnej połówce tabeli, jak najbardziej jest o co grać.

Lato 2021 w Damallsvenskan otworzy nam starcie czerwonej latarni tabeli z zespołem okupującym w niej przedostatnią lokatę. Ewentualna strata punktów przez gospodynie oznaczałaby, że w Växjö zacznie się robić naprawdę nerwowo. Jeśli jednak podopieczne Marii Nilsson marzą o pierwszym ligowym zwycięstwie w sezonie, muszą wreszcie zacząć strzelać gole. Jak dotąd ich cały dorobek zamyka się bowiem w dwóch trafieniach Emmi Alanen po stałych fragmentach gry. I tak, doskonale pamiętamy, że rok temu Växjö także strzelało najmniej w lidze, a pomimo tego potrafiło wdrapać się aż do górnej połówki tabeli. Tyle tylko, że obecna niemoc wydaje się być zdecydowanie głębsza, a kontuzje i inne problemy kadrowe ograniczają rezerwy w ofensywie niemal do zera. Pozostaje więc liczyć na przełamanie Signe Holt Andersen lub Amandy Johnsson Haahr i mieć nadzieję, że nastąpi ono właśnie podczas meczu przeciwko Djurgården. A co słychać w stolicy? Gol Danieli Zamory w starciu z Eskilstuną pozwolił przerwać passę pięciu kolejnych porażek, a eksperyment z trójką (lub jak kto woli piątką) obrończyń zakończył się pierwszym od dawna czystym kontem po stronie Kelsey Daugherty. Czy była to rzeczywiście zapowiedź lepszych czasów, czy jedynie jednorazowy wyskok? Potyczka na VISMA Arenie z pewnością nie da nam na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi, ale jeśli i z Växjö uda się przywieźć punkt(y), Pierre Fondin będzie mógł wreszcie nieco głębiej odetchnąć.

W niezwykle ciekawym położeniu znalazło się także Hammarby, gdyż patrząc na terminarz końcówki rundy jesiennej, całkiem realny wydaje się scenariusz, w którym beniaminek spędza letnią przerwę w rozgrywkach na podium. Na LF Arenie ekipa ze stolicy będzie musiała radzić sobie bez swojej kapitanki Alice Carlsson, ale ofensywa Bajen wydaje się tak bardzo solidna, że w każdym kolejnym meczu sprawia wrażenie zdolnej do strzelenia przynajmniej o jednego gola więcej od rywala. Tym razem Janogy, Larsson i spółka zmierzą się jednak z mocno uszczelnioną w ostatnich tygodniach defensywą z Norrbotten. Podopieczne Stellana Carlssona na przełomie kwietnia i maja miały oczywiście swoje problemy, ale formacja dyrygowana przez duet Ikidi – Nordin w trzech ostatnich meczach dała się zaskoczyć zaledwie jeden raz (i to podczas wyjazdu na teren lidera). Czy ekipie z dalekiej Północy uda się zatem zatrzymać także rozpędzoną niemal do granic możliwości zielono-białą maszynę? Zobaczymy, ale pewni możemy być tego, że drużynie prowadzonej przez Pabla Pinonesa-Arce z każdym kolejnym tygodniem będzie się grało coraz trudniej, gdyż w jej przypadku zanika tak bardzo pomocny w pierwszej fazie sezonu element zaskoczenia.

Emocji nie powinno zabraknąć także na Tunavallen, gdzie zetrą się dwa mocno rozczarowane początkiem sezonu w swoim wykonaniu zespoły. O ile jednak w Linköping mogą pocieszać się, że mają Fridę Maanum, że czasami zwyczajnie brakowało szczęścia, a gra LFC momentami naprawdę wyglądała całkiem przyzwoicie, o tyle w Eskilstunie powodów do optymizmu póki co brak. No może poza tym, że po niespodziewanej porażce na Stadionie Olimpijskim może być już tylko lepiej, ale tutaj przestrogą wydaje się rok 2020. Wtedy też miały być fanfary, miały być puchary, a skończyło się na nerwowym liczeniu goli, które ostatecznie pozwoliły drużynie zachować status pierwszoligowej. W teorii takie zawodniczki jak Kullashi, Rogic i Andersson muszą przecież wreszcie odpalić, w praktyce jednak wcale nie jesteśmy pewni, że oto nadszedł ten długo wyczekiwany moment. Choć być może właśnie to powinno być powodem do optymizmu, wszak te najbardziej nieprzewidywalne zespoły najczęściej wracają do gry akurat wtedy, gdy większość przestała już w nie wierzyć.

A co tam u naszych pucharowiczów? Häcken oraz Rosengård podejmą na własnych boiskach odpowiednio AIK i Vittsjö i w obu przypadkach powinny powetować sobie straty punktowe poniesione tuż przed przerwą reprezentacyjną. Choć derby Skanii, jak to zresztą często bywa, mogą nas oczywiście swoim przebiegiem bardzo zaskoczyć. Na potwierdzenie zwyżkującej formy czekają także w Kristianstad, a Pomarańczowa Armia w poszukiwaniu czwartego w sezonie kompletu punktów uda się na Behrn Arenę. Gospodynie potrafiły już w obecnych rozgrywkach płatać figle papierowym faworytkom, ale tym razem będą musiały uczynić to bez zawieszonej Jenny Hellstrom, co niejako w sposób naturalny czyni misję sprawienia potencjalnej niespodzianki zdecydowanie trudniejszą. We wschodniej Skanii nikt nie zamierza jednak z tego powodu narzekać.


Zestaw par 9. kolejki:

m01

m02

m03

m04

m05

m06

Szwedzka Piłka

Jared Burzynski

error: Content is protected !!
%d bloggers like this: