Wrocław to miasto, które w ostatnich tygodniach przypomina na piłkarskim podwórku prawdziwy teatr absurdu. Z jednej strony miasto lekką ręką decyduje się dosypać z publicznej kasy kolejne 30 milionów złotych na ratowanie zadłużonego męskiego Śląska Wrocław. Z drugiej strony, w tych samych gabinetach zapadają decyzje o bezlitosnym wygaszeniu świetnie funkcjonującej w Ekstralidze sekcji kobiecej, której roczne utrzymanie kosztuje zaledwie 3,5 miliona złotych w skali całej spółki. Do tego trzeba dodać potężny, wizerunkowy i finansowy cios z połowy marca – drakońską karę od PZPN w wysokości miliona złotych za niewpuszczenie kibiców Wisły Kraków na wrocławski stadion. Kto zapłaci za te błędy i dziury w budżecie? W Excelu padło na kozła ofiarnego w postaci piłkarek.
💚🍀💚 @wkspilkakobiet pic.twitter.com/w0FHDBE2xo
— Maciej Zmarzły 🥶 "ZIMNY" 🥶 (@mzinter1908) March 22, 2026
Według naszych informacji, sprawa jest już całkowicie przesądzona. Podpisano umowę o zbyciu kobiecej sekcji Śląska (wraz z dziewczęcą częścią prężnie działającej akademii) na rzecz rywala zza miedzy – 1 KS Ślęza Wrocław. Tym samym od 1 lipca potężnego, kobiecego WKS-u na mapie Polski po prostu nie będzie.
Sprawę dziś potwierdził Wojciech Górski na portalu Weszło. W miniony piątek (20 marca) odbyło się decydujące, niezwykle chłodne spotkanie zespołu z przedstawicielami magistratu. Zawodniczki liczyły na rozmowę z prezydentem Jackiem Sutrykiem czy wiceprezydent Renatą Granowską, ale w szatni pojawił się wiceprezydent Michał Młyńczyk, który przekazał suchy komunikat: klamka zapadła, odwrotu od restrukturyzacji nie ma. Same zawodniczki nie kryją w kuluarach ogromnego rozgoryczenia, mówiąc wprost, że traktuje się je przedmiotowo i po latach zdobywania medali po prostu „wyrzuca jak śmieci”.
Znów gorąco we Wrocławiu. Miasto za wszelką cenę stara się pozbyć kobiecej sekcji Śląska. I wbrew woli zawodniczek zamierza przenieść ją do lokalnego rywala.
Piłkarki są wstrząśnięte. – O nas zadecydowano bez nas. Wyrzucają nas jak śmieci – mówią.https://t.co/ijzCkX1XKm
— Wojciech Górski (@Woj_Gorski) March 22, 2026
Z prawnego punktu widzenia sytuacja jest arcyciekawa. W polskim prawie nowo powstały lub przejmujący podmiot wchodzi z automatu we wszystkie prawa i obowiązki podmiotu likwidowanego. Oznacza to, że obowiązujące kontrakty przechodzą do nowego klubu. I tak, jeżeli umowa danej piłkarki ze Śląskiem jest ważna dłużej niż do końca czerwca 2026 roku, to z dnia na dzień staje się ona 'de iure’ umową ze Ślęzą Wrocław. Jak jednak zapowiedziano piłkarki, które nie będą chciały zagrać w nowej Ślęzy mają dostać możliwość rozwiązania umów za porozumieniem stron. Zapowiada się jednak istne trzęsienie ziemi i ogromne przetasowania kadrowe, bo zawodniczki Śląska buntowniczo zauważają, że umów ze Ślęzą nigdy nie podpisywały i niekoniecznie mają na to ochotę.
Kolejny, sportowy wręcz paradoks tej historii kryje się na ławce trenerskiej. Według naszych informacji na czele nowej Ślęzy ma pozostać jej dotychczasowy szkoleniowiec, trener Arkadiusz Domaszewicz. Dotychczasowi trenerzy Śląska z różnych powodów nie znajdą zatrudnienia u nowego pracodawcy. Ironia losu polega na tym, że „przejmująca” Ślęza jeszcze 14 lutego rozegrała z „likwidowanym” Śląskiem oficjalny mecz sparingowy i została wręcz zdeklasowana, przegrywając u siebie aż 0:10. Teoretycznie słabsi połykają hegemona z własnego miasta – taki scenariusz mógł napisać tylko kalkulator i widmo bankructwa.
Jak to wszystko wpłynie na ligową mapę kraju? Aktualnie Ślęza gra rewelacyjnie w Orlen I Lidze, gdzie zajmuje pozycję wicelidera, premiowaną bezpośrednim awansem do Ekstraligi. Zapewne, jeśli na tym miejscu się utrzyma i wywalczy sportowy awans, problem dublowania miejsc w elicie rozwiąże się sam – sekcja dawnego Śląska zostanie po prostu formalnie przeniesiona na ostatnie miejsce w tabeli Ekstraligi na koniec tego sezonu. Taki regulaminowy fikołek otworzy furtkę utrzymania drużynie, która zajmie na boisku spadkowe, jedenaste miejsce w lidze – czyli obecnie zespołowi Energa Stomilanki Olsztyn.
Na zgliszczach utraconego zaufania wrocławianek buduje się nowy, narzucony twór. My tymczasem czekamy na oficjalne komunikaty, które potwierdzą tę sportowo-biznesową tragikomedię.
Źle się dzieje we Wrocławiu.
Wczoraj odbyło się spotkanie piłkarek Śląska z przedstawicielami władz miasta oraz klubu i niestety, ale wygląda na to, że szanse na utrzymanie sekcji kobiet w Śląsku są bardzo małe.Cały odcinek o Ekstralidze kobiet⤵️https://t.co/GdzLkAIWdz pic.twitter.com/dWjnFzXvvg
— Joanna Tokarska (@JoannaTokarska_) March 21, 2026











