Za nami niezwykle ciekawe starcie na najwyższym szczeblu kobiecych rozgrywek halowych. W pierwszym meczu 16. kolejki Ekstraligi Futsalu Kobiet: Rekord Bielsko-Biała – AZS UW Warszawa 3:0 (1:0). Choć końcowy rezultat wskazuje na pewną wiktorię miejscowych, obraz spotkania – zwłaszcza w pierwszej odsłonie – był o wiele bardziej złożony, a kibice zgromadzeni na trybunach obejrzeli naprawdę elektryzujące widowisko.
Festiwal zmarnowanych szans stołecznej ekipy
Początkowe fragmenty rywalizacji charakteryzowały się dużą równowagą w posiadaniu piłki, jednak to zespół z Warszawy potrafił wykreować sobie aż trzy stuprocentowe okazje do otwarcia wyniku. W bramce gospodyń dwoiła się i troiła Alicja Bzowska, która wyrastała na prawdziwą bohaterkę pierwszych minut. Golkiperka z Bielska-Białej rewelacyjnie interweniowała, w fantastycznym stylu zatrzymując groźne uderzenia, na które zdecydowały się Hanna Majewska oraz Emilia Jarzyna.
Przyjezdne z uporem szukały gola i miały ku temu kolejne wyborne okazje. Przed szansą w pojedynku sam na sam z Alicją Bzowską stanęła Maja Kozłowska, lecz posłała futsalówkę tuż obok słupka. Jakby pecha było mało, w końcówce pierwszej połowy ta sama zawodniczka przymierzyła prosto w obramowanie bramki.
Przełamanie impasu w 17. minucie
Tymczasem po przeciwnej stronie parkietu Zuzanna Nikisz musiała wykazywać się czujnością głównie przy strzałach z dalszej odległości. Jedną z mocnych prób z dystansu zanotowała Maja Fal, a po jej uderzeniu bramkarka ekipy „akademiczek” o mały włos nie wbiła sobie gola samobójczego. Gospodyniom, przeprowadzającym akcje zespołowe, długo brakowało przysłowiowych centymetrów do szczęśliwego finału.
Sygnał do ataku przyszedł pod koniec pierwszej części. Niezwykle cennym, agresywnym odbiorem na własnej połowie błysnęła Wiktoria Błatoń. Futsalistka z niezwykłą inteligencją boiskową zagrała w idealnym tempie do Karoliny Czyż, która została nieprzepisowo powalona na linii pola karnego. Ciężar odpowiedzialności wzięła na siebie Maria Suwada. Skrzętnie wykorzystała rzut wolny w 17. minucie, posyłając mocną, sprytną piłkę po parkiecie i tym samym dając swojemu zespołowi prowadzenie.
Trenerska korekta i zabójcza skuteczność po zmianie stron
Druga połowa to już stopniowy powrót do właściwego, zabójczego rytmu w wykonaniu „rekordzistek”. Zespół, za którego stery odpowiada trener Samuel Jania, wyraźnie podkręcił tempo i znacznie poprawił precyzję wymiany podań. Warszawianki miały coraz większe problemy z powstrzymywaniem rozpędzonej maszyny gospodyń, a ich zasieki obronne zaczęły pękać.
W 29. minucie kibice byli świadkami akcji, która z pewnością będzie kandydować do miana ozdoby całej kolejki. Oksana Shevchuk zaprezentowała swój firmowy repertuar zagrań – zgrabnie wypuściła sobie piłkę wzdłuż linii bocznej, dynamicznie minęła defensorkę AZS UW Warszawa i odpaliła potężną bombę prosto w okienko bramki. Zuzanna Nikisz nie miała najmniejszych szans na interwencję.
Kropkę nad „i” gospodynie postawiły w 34. minucie spotkania. Świetnie zapowiadającą się akcję, wykreowaną sprytnym zagraniem przez Maję Stopkę, z zimną krwią zamknęła nabiegająca Karolina Czyż, ustalając ostateczny rezultat meczu.











