To miał być kolejny krok liderek po mistrzostwo, a skończyło się pierwszą w sezonie porażką! Piłkarki AP 2010 Orlen Gdańsk dokonały ogromnej niespodzianki, pokonując na własnym terenie niepokonany dotąd zespół Czarnych Antrans Sosnowiec 1:0. Zgromadzeni na stadionie kibice byli świadkami absolutnego dreszczowca: oglądaliśmy dwa zmarnowane rzuty karne, wybijanie piłki z linii bramkowej i decydującego gola zdobytego po potrójnej dobitce!
Festiwal zmarnowanych okazji w pierwszej połowie
Spotkanie w Gdańsku od samego początku zapowiadało się na niezwykle zacięte, a pierwsze fragmenty gry należały do przyjezdnych z Sosnowca. Już w 2. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego jedna z zawodniczek Czarnych główkowała tuż nad poprzeczką gdańskiej bramki.
Gospodynie szybko otrząsnęły się z początkowej presji i w 14. minucie stanęły przed doskonałą szansą na otwarcie wyniku. Po zagraniu Angeliki Kołodziejek defensorka z Sosnowca dotknęła piłki ręką we własnym polu karnym. Sędzina spotkania nie miała żadnych wątpliwości i podyktowała „jedenastkę”. Do rzutu karnego podeszła Klaudia Fabova, jednak jej intencje przerosły precyzję – piłka poszybowała nad poprzeczką.
Kolejne minuty przyniosły następne emocje. W 24. minucie w pole karne gości wstrzelona została futbolówka, z którą w powietrzu minęła się bramkarka Czarnych. Do piłki dopadła Agnieszka Derus, ale z racji wyrzucenia z akcją aż do linii końcowej, jej próba lobowania do opuszczonej bramki nie zakończyła się golem. W 35. minucie odpowiedziały sosnowiczanki, wyprowadzając bardzo groźną kontrę. Piłka minęła już gdańską golkiperkę, a strzał w stronę siatki oddała jedna z rywalek. W ostatniej chwili na linii bramkowej wyrastała jednak Katarzyna Konat, ofiarnie zatrzymując futbolówkę. Chwilę później (37. minuta) sytuację sam na sam mogła mieć Angelika Kołodziejek, lecz zanotowała złe przyjęcie piłki w szesnastce. Do przerwy przy ulicy Traugutta utrzymał się bezbramkowy remis.
Złote sekundy Australijki i nerwowa końcówka
Początek drugiej odsłony ponownie zwiastował dominację zespołu z województwa śląskiego, jednak to miejscowe zadały decydujący cios. W 54. minucie na strzał z dystansu zdecydowała się Klaudia Derus. Bramkarka z Sosnowca zdołała obronić to uderzenie, a następnie fenomenalnie odbiła dobitkę Klaudii Fabovej. Do piłki dopadła jednak Courtney Butlion i bez wahania umieściła ją w siatce. Było to pierwsze trafienie australijskiej zawodniczki w barwach AP 2010 Orlen w rozgrywkach ligowych. Zaledwie minutę później (55. minuta) strzelczyni gola opuściła murawę.
Gdańszczanki próbowały pójść za ciosem. W 65. minucie głębokie dośrodkowanie Kołodziejek zamieniło się w groźny centrostrzał, który bramkarka gości z trudem sparowała na rzut rożny. Dwie minuty później (67. minuta) potężnie z dystansu uderzyła Patrycja Sarapata, ale piłka minęła zewnętrzną stronę słupka. Z kolei w 68. minucie gospodynie zmarnowały świetnie zapowiadający się kontratak z powodu niedokładnego podania.
Prawdziwy dramat ekipy przyjezdnych rozegrał się w 75. minucie. Sędzia po raz drugi w tym meczu wskazała na 11. metr – tym razem po faulu w gdańskim polu karnym na zawodniczce Czarnych. Do rzutu karnego podeszła Natalia Chudzik, ale uderzyła obok słupka, marnując idealną okazję na wyrównanie! W końcowych minutach drużyna lidera zaciekle dążyła do zmiany rezultatu, jednak gdańszczanki utrzymały korzystny wynik do ostatniego gwizdka sędziego, zadając pierwszą porażkę w sezonie potężnemu rywalowi z Sosnowca.
Koniec aury nietykalności i niewykorzystane szanse
Lider nie jest niezniszczalny Pierwsza w sezonie porażka Czarnych Antrans Sosnowiec to jasny sygnał dla reszty ligowej stawki. Ekipa z Zagłębia Dąbrowskiego, która dotychczas dominowała na krajowych boiskach, pokazała ludzką twarz. Ten mecz dobitnie udowodnił stare piłkarskie porzekadło, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Rzut karny zmarnowany w 75. minucie przez Natalię Chudzik oraz brak skuteczności w kluczowych momentach kosztowały przyjezdne przynajmniej jeden punkt. Ta porażka z pewnością doda ogromnej pikanterii rywalizacji na szczycie tabeli Orlen Ekstraligi.
Gdański charakter i żelazna defensywa Dla AP 2010 Orlen Gdańsk to spotkanie było prawdziwym testem charakteru, z którego gospodynie wyszły celująco. Mimo ogromnego pecha przy własnym rzucie karnym (pudło Klaudii Fabovej), gdańszczanki nie spuściły głów. Kluczem do historycznego sukcesu okazała się niesamowita ofiarność w obronie – na czele z interwencją Katarzyny Konat, która uratowała zespół wybiciem piłki zmierzającej do siatki. „Złoty dotyk” debiutującej w roli strzelczyni ligowej Australijki, Courtney Butlion, był tylko zwieńczeniem ogromnej pracy całego zespołu. Gospodynie udowodniły, że taktyczną dyscypliną i walecznością można zatrzymać każdego przeciwnika.
| pozycja | klub | rozegrane spotkania | zdobyte punkty | bilans bramkowy | zwycięstwa | remisy | porażki |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 (M) | ![]() | 12 | 31 | 38:9 | 10 | 1 | 1 |
| 2 | ![]() | 12 | 29 | 29:7 | 9 | 2 | 1 |
| 3 | ![]() | 11 | 23 | 26:10 | 7 | 2 | 2 |
| 4 | ![]() | 10 | 21 | 23:14 | 7 | 0 | 3 |
| 5 | ![]() | 12 | 17 | 16:19 | 5 | 2 | 5 |
| 6 | ![]() | 11 | 15 | 20:15 | 5 | 0 | 6 |
| 7 | ![]() | 11 | 15 | 15:21 | 4 | 3 | 4 |
| 8 | ![]() | 11 | 12 | 15:19 | 3 | 3 | 5 |
| 9 | ![]() | 12 | 11 | 13:20 | 2 | 5 | 5 |
| 10 | ![]() | 10 | 11 | 10:23 | 3 | 2 | 5 |
| 11 (S) | ![]() | 11 | 7 | 12:30 | 2 | 1 | 8 |
| 12 (S) | ![]() | 12 | 1 | 7:37 | 0 | 1 | 11 |























