Środowe starcie w Paryżu od początku zapowiadało się jako ciężka przeprawa dla obu ekip, nie tylko ze względu na stawkę, ale i warunki atmosferyczne. Padający deszcz sprawił, że murawa była niezwykle szybka, co determinowało przebieg gry. Drużyna prowadzona przez Pau Quesadę musiała radzić sobie bez Bruun, wykluczonej w ostatniej chwili przez silny ból głowy, co wymusiło postawienie na szybkość Feller i Caicedo w ataku.
Zimny prysznic i „remontada” przed przerwą
Gospodynie, stosując wysoki pressing, skutecznie utrudniały „Królewskim” wyprowadzanie piłki. Ta strategia przyniosła efekt już w 10. minucie. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Garbino w polu karnym przyjezdnych zapanował chaos. Żadna z obrończyń nie potrafiła wybić piłki, co bezlitośnie wykorzystała Kaja Korosec, pakując futbolówkę do siatki i dając prowadzenie paryżankom.
Real Madryt potrzebował czasu, by wejść w odpowiedni rytm, ale końcówka pierwszej połowy należała już do wicemistrzyń Hiszpanii. W 39. minucie Däbritz oddała potężny strzał z dystansu lewą nogą, piłka odbiła się od słupka, a najszybciej dopadła do niej Caroline Weir, doprowadzając do wyrównania. Zaledwie sześć minut później, tuż przed gwizdkiem na przerwę, Madryt zadał drugi cios. Linda Caicedo obsłużyła podaniem Atheneę del Castillo, a ta precyzyjnym uderzeniem lewą nogą pokonała Chavas. Do szatni goście schodzili z prowadzeniem 2:1.
VAR, lasery i polski akcent
Druga odsłona rozpoczęła się od dużej kontrowersji. Sędzia podyktowała rzut karny dla Realu po faulu Greboval na Feller. Radość hiszpańskiej ekipy była jednak przedwczesna – po analizie VAR decyzja została zmieniona na rzut wolny, gdyż przewinienie miało miejsce tuż przed linią pola karnego.
Trener Quesada zareagował taktycznie, wprowadzając Toletti, by uszczelnić środek pola. Mecz toczył się w nerwowej atmosferze, której nie pomagali miejscowi kibice. Arbiter Martincic musiała interweniować, gdy fani zaczęli oślepiać bramkarkę Misa laserem.
W 72. minucie na boisku pojawiła się polska napastniczka Paris FC, Klaudia Jedlińska, zmieniając Lorenę Azzaro. Polka starała się ożywić grę ofensywną gospodyń, jednak to Real zadał kolejny cios. W 83. minucie Linda Caicedo przeprowadziła jedną ze swoich firmowych akcji, urywając się obronie i podwyższając wynik na 3:1.
Gdy wydawało się, że losy dwumeczu są już niemal rozstrzygnięte, Paris FC zerwało się do walki w samej końcówce. W 89. minucie Maeline Mendy oddała strzał, który po rykoszecie od Lakrar wpadł do bramki, ustalając wynik na 2:3.
😏 ¡Se ha quedado Linda noche! pic.twitter.com/5ECjmjvE90
— Real Madrid C.F. (@realmadridfem) February 11, 2026
Zaliczka przed rewanżem
Ostatecznie Real Madryt odniósł swoje pierwsze historyczne zwycięstwo nad Paris FC w czwartym bezpośrednim starciu. Wygrana na wyjeździe stawia „Królewskich” w uprzywilejowanej pozycji przed rewanżem, który odbędzie się w najbliższą środę na stadionie Alfredo Di Stéfano. Paryżanki, z Klaudią Jedlińską w składzie, zachowały jednak cień szansy na odwrócenie losów rywalizacji dzięki bramce kontaktowej w ostatnich minutach.











