Niedzielny szlagier Women’s Super League na Emirates Stadium przyniósł rozstrzygnięcie, na które czekała cała ligowa czołówka. Arsenal, niesiony dopingiem niemal 40 tysięcy kibiców, znalazł sposób na hegemona z Manchesteru, kończąc ich spektakularną serię zwycięstw.
Koniec passy „Obywatelek”
To miało być kolejne popołudnie dominacji liderek tabeli. Manchester City przyjechał do Londynu z imponującym bagażem 13 wygranych spotkań z rzędu. Rzeczywistość zweryfikowała jednak plany podopiecznych Andree Jeglertza. Po raz pierwszy w tym sezonie ligowym „The Citizens” schodziły z boiska pokonane i – co bardziej zaskakujące – bez zdobytej bramki.
🎶 One-nil to the Arsenal 🎶 pic.twitter.com/RzzYorNakA
— Arsenal Women (@ArsenalWFC) February 8, 2026
Błyskawiczny cios i taktyczny majstersztyk
Początek meczu zwiastował zupełnie inny scenariusz. Już w 11. sekundzie Vivianne Miedema mogła uciszyć trybuny swojego byłego klubu, jednak nie wykorzystała okazji. Niewykorzystana szansa zemściła się kwadrans później.
Decydująca akcja spotkania miała miejsce w 17. minucie. Kluczowe okazało się prostopadłe podanie Mariony Caldentey, która idealnie obsłużyła Olivię Smith. Kanadyjka wygrała pojedynek biegowy z obrończynią Rebeccą Knaak, ze spokojem minęła bramkarkę Ayakę Yamashitę i skierowała piłkę do pustej siatki. Było to trafienie na wagę trzech punktów.
Taktyka Renee Slegers okazała się strzałem w dziesiątkę. Arsenal skutecznie wyłączył z gry Yui Hasegawę, stosując wysoki pressing i zmuszając rywalki do gry długą piłką, co nie jest ich najmocniejszą stroną.
Kontrowersje i bezradność ofensywy
Druga połowa przyniosła zmiany w ustawieniu gości – na boisku pojawiła się Sam Coffey, zastępując Laurę Blindkilde Brown, co miało uspokoić środek pola. City zdołało nawet umieścić piłkę w siatce, jednak sędzia dopatrzył się faulu Miedemy na Katie McCabe i gola nie uznał.
Nie obyło się bez gorących dyskusji dotyczących sędziowania. W jednej z sytuacji Mariona Caldentey, będąc ostatnią obrończynią, powstrzymywała Lauren Hemp. Arbiter nakazał jednak grać dalej, co wywołało konsternację w szeregach gości, którzy domagali się wykluczenia zawodniczki Arsenalu.
Mimo prób Khadiji Shaw i Kerolin, ofensywa City biła głową w mur. Zespół oddał łącznie osiem strzałów, z czego tylko jeden był celny – to najgorszy wynik liderek w obecnej kampanii. Nawet Alessia Russo była bliska podwyższenia wyniku dla gospodyń jeszcze przed przerwą, ale Yamashita stanęła na wysokości zadania.
Sytuacja w tabeli
Zwycięstwo Arsenalu, który niedawno świętował triumf w FIFA Champions Cup, wlewa nadzieję w serca kibiców „Kanonierki”. Zespół zajmuje trzecie miejsce ze stratą 10 punktów do lidera, ale ma jeden mecz zaległy. Manchester City, mimo porażki na oczach 39 155 widzów, wciąż utrzymuje bezpieczną, ośmiopunktową przewagę nad resztą stawki, choć ich margines błędu właśnie się skurczył.











