Trzęsienie ziemi u sąsiadów! 100 milionów euro w zawieszeniu i wielki konflikt na szczycie
Frauen Bundesliga Ligi Świat

Trzęsienie ziemi u sąsiadów! 100 milionów euro w zawieszeniu i wielki konflikt na szczycie

 Sytuację za naszą zachodnią granicą można określić mianem organizacyjnej katastrofy. Po raz drugi w krótkim czasie próba sformalizowania współpracy na linii 14 klubów Bundesligi – Niemiecki Związek Piłki Nożnej (DFB) zakończyła się fiaskiem. Mimo szumnych zapowiedzi profesjonalizacji rozgrywek, elita niemieckiego futbolu kobiecego obudziła się w rzeczywistości pełnej niewiadomych, którą tamtejsze media określają mianem „sterty gruzów”.

Fortuna musi poczekać

Kością niezgody i jednocześnie największą stratą jest gigantyczny zastrzyk gotówki. Plan zakładał, że DFB w ciągu najbliższych ośmiu lat wpompuje w ligę ponad 100 milionów euro za pośrednictwem nowo utworzonej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Upadek porozumienia oznacza, że środki te na razie nie trafią do obiegu w zakładanej formie. Choć federacja zapewnia, że wciąż zamierza przeznaczyć taką samą kwotę na rozwój piłki kobiecej i dziewczęcej, konieczne będzie całkowite przemodelowanie strategii i zdefiniowanie nowych projektów, co nieuchronnie wiąże się ze stratą cennego czasu.

Brak porozumienia ma bezpośrednie przełożenie na nadchodzący sezon. W kwestiach licencyjnych zapanuje stagnacja. Ambitne plany, takie jak wprowadzenie obowiązkowej płacy minimalnej na poziomie 3000 euro brutto miesięcznie, rozbudowa sztabów szkoleniowych czy modernizacja stadionów i akademii, pozostaną jedynie w sferze dobrowolnych działań klubów („Kür”), a nie twardym wymogiem („Pflicht”).

Przetarg telewizyjny wstrzymany

Konflikt uderza również w fundamenty ekonomiczne ligi, czyli prawa mediowe. DFB zdecydowało się wstrzymać procedurę sprzedaży praw telewizyjnych. Aukcja, która miała odbyć się wiosną, została przesunięta na jesień. Decydenci liczą, że do tego czasu krajobraz reform stanie się bardziej przejrzysty. Jest to o tyle istotne, że obecny kontrakt gwarantuje lidze 5,17 miliona euro brutto rocznie, a nowy cykl, startujący od sezonu 2027/28, miał przynieść znaczny wzrost przychodów. Obecny paraliż decyzyjny stawia te szacunki pod znakiem zapytania.

Walka o kierownicę

Główną osią sporu okazała się kwestia władzy w planowanej spółce. DFB, reprezentowane przez Sekretarza Generalnego Holgera Blaska, uzależniło swoje zaangażowanie finansowe od realnego wpływu na decyzje. Podczas kongresu SpoBis w Hamburgu Blask obrazowo wyjaśnił stanowisko związku, sugerując, że federacja nie zamierza być pasażerem, a już na pewno nie chce „siedzieć w bagażniku” własnego projektu.

Z drugiej strony barykady stoi założone w grudniu stowarzyszenie ligowe FBL e.V., reprezentujące interesy klubów. Jego prezydentka, Katharina Kiel (związana z Eintrachtem Frankfurt), podkreśla, że kluczowa jest autonomia, a przyszłość rozgrywek powinna być kreowana tam, gdzie bije sportowe i ekonomiczne serce dyscypliny – czyli w klubach. W oficjalnym komunikacie stowarzyszenie zapowiedziało poszukiwanie alternatywnych form partnerstwa z DFB.

Co dalej? Opcja monachijska

W obliczu impasu wracają dyskusje o radykalnych zmianach strukturalnych. Jan-Christian Dreesen, prezes zarządu Bayernu Monachium, wskazał niedawno na inne możliwe scenariusze. Jednym z nich jest włączenie rozgrywek kobiecych pod skrzydła męskiej DFL (Deutsche Fußball Liga). Inną opcją pozostaje całkowita niezależność i podpisanie z DFB tzw. umowy podstawowej (Grundlagenvertrag), na wzór tej, która od 2000 roku reguluje relacje między związkiem a męską Bundesligą.

Na ten moment pewne jest tylko jedno: decydenci obu stron muszą wrócić do stołu negocjacyjnego, a niemiecki futbol kobiecy zamiast przyspieszyć, zaciągnął hamulec ręczny.

Merry Piotrowska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!