To był wieczór rekordów i potwierdzenia absolutnej dominacji. Piłkarki Bayernu Monachium nie dały szans rywalkom z Freiburga, odnosząc trzynaste zwycięstwo z rzędu. Spotkanie zapisało się w historii dzięki niezwykłemu wyczynowi Pernille Harder oraz błyskawicznemu wejściu nowej napastniczki. Niestety, w tym spektaklu zabrakło minut dla reprezentantki Polski.
Rozpędzone mistrzynie Niemiec kontynuują marsz po obronę tytułu. W piątkowy wieczór na Dreisamstadion podopieczne trenera José Barcali udowodniły swoją wyższość, pokonując miejscowy SC Freiburg aż 4:1. Wygrana w ramach 17. kolejki Google Pixel Frauen-Bundesligi pozwoliła monachijkom powiększyć przewagę nad drugim w tabeli Wolfsburgiem do dziewięciu punktów, wywierając ogromną presję na grupie pościgowej.
Dominacja i niespodziewany cios
Spotkanie rozpoczęło się zgodnie z przewidywaniami – od naporu gości. Już w pierwszych minutach bramkarka gospodyń i była zawodniczka Bayernu, Laura Benkarth, musiała interweniować po groźnym uderzeniu głową. Chwilę później dogodną okazję zmarnowała Stine Ballisager, uderzając nad poprzeczką. Przewaga „Die Bayern” została udokumentowana w 27. minucie. Po dograniu Lindy Dallmann, wynik otworzyła niezawodna Pernille Harder.
Gdy wydawało się, że liderki tabeli zejdą do szatni z prowadzeniem, Freiburg wyprowadził niespodziewaną kontrę. W doliczonym czasie pierwszej połowy (45.+1) Ena Mahmutovic zdołała co prawda odbić strzał Svenji Fölmli, ale przy dobitce Lisy Kolb była już bezradna. Do przerwy na tablicy wyników widniał sensacyjny remis 1:1.
Setny gol i wejście smoka
Druga odsłona to już koncert gry przyjezdnych. Kluczowy moment nastąpił w 58. minucie. Giulia Gwinn posłała precyzyjną wrzutkę w pole karne, a Pernille Harder głową skierowała piłkę do siatki. Było to trafienie historyczne – duńska gwiazda zdobyła tym samym swojego 100. gola w historii występów w Bundeslidze, potrzebując do tego 127 spotkań.
Trener Barcala w 70. minucie zdecydował się na roszadę w ofensywie, zdejmując Klarę Bühl i wprowadzając zimowy nabytkek – Ednę Imade. Hiszpanka potrzebowała zaledwie pięciu minut, by zapisać się w protokole meczowym. W swoim debiucie ostatecznie odebrała nadzieję rywalkom, podwyższając prowadzenie na 3:1. Dzieła zniszczenia dopełniła w 79. minucie Linda Dallmann, ponownie korzystając z asysty Giulii Gwinn.
Padilla-Bidas bez szansy na grę
Mimo wysokiego prowadzenia i kompletu zmian, szansy na występ nie otrzymała polska zawodniczka w barwach Bayernu. Natalia Padilla-Bidas całe spotkanie spędziła na ławce rezerwowych, obserwując poczynania koleżanek z linii bocznej.
Dla monachijek to już 15. wygrana w 16 meczach tego sezonu. Terminarz nie pozwala im jednak na odpoczynek. Już w najbliższą środę (11 lutego) Bayern uda się do Jeny na zaległe spotkanie, a pięć dni później zmierzy się na wyjeździe z Werderem Brema.
Protokół meczowy:
SC Freiburg – FC Bayern Monachium 1:4 (1:1)
- Bramki: 0:1 Harder (27.), 1:1 Kolb (45.+1), 1:2 Harder (58.), 1:3 Imade (75.), 1:4 Dallmann (79.)
- Widzów: 6 712
- Sędzia: Naemi Breier (Zerf)











