Przygotowania do rundy wiosennej Orlen Ekstraligi nabierają tempa, a sobotnie starcie w Sosnowcu było czymś więcej niż zwykłym sparingiem. Choć obie ekipy już wkrótce zmierzą się w walce o ćwierćfinał Pucharu Polski, ich dzisiejszy pojedynek kontrolny przypominał partię szachów, w której trenerzy do ostatniej chwili ukrywali najmocniejsze atuty.
Taktyczne wyczekiwanie i młoda krew
Rywalizacja Czarnych Antrans Sosnowiec z Grot SMS-em Łódź zawsze budzi duże emocje, jednak tym razem sztaby szkoleniowe postawiły na eksperymenty. Trener Sebastian Stemplewski oraz Sebastian Papis dali szansę dużej grupie młodych zawodniczek. Dla wielu z nich był to kluczowy test w kontekście walki o miejsce w podstawowej jedenastce na nadchodzącą rundę.
Zespoły grały ostrożnie, ewidentnie nie chcąc odkrywać wszystkich kart przed oficjalnym meczem o stawkę, który odbędzie się już w połowie lutego w ramach 1/8 finału Pucharu Polski. Przez długi czas na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis, a gra koncentrowała się na badaniu sił przeciwnika.
Zabójcza końcówka łodzianek
Losy spotkania rozstrzygnęły się w ostatnim kwadransie. Mimo ambitnej postawy defensywy gospodyń, łodzianki zdołały znaleźć drogę do siatki w 71. minucie. Po precyzyjnym dograniu od Sikory, piłkę do bramki skierowała Nadia Wosik, otwierając wynik meczu.
Czarni Sosnowiec próbowali odpowiedzieć, jednak to SMS zadał decydujący cios. W 81. minucie wynik spotkania na 2:0 ustaliła Maja Prusińska, która wykorzystała świetne podanie od Fesinger. Wygrana łodzianek daje im psychologiczną przewagę przed zbliżającym się starciem pucharowym, choć w Sosnowcu nikt nie ma wątpliwości, że prawdziwa walka rozegra się dopiero w lutym.
Czarni Antrans Sosnowiec – Grot SMS Łódź 0:2 (0:0)
0:1 Nadia Wosik (71’ – asysta Sikora)
0:2 Maja Prusińska (81’ – asysta Fesinger)











