Półroczny must-watch
Publicystyka Świat

Półroczny must-watch

W poprzednim roku się sprawdziło, więc czemu by nie powtórzyć raz jeszcze nieźle działającej strategii. Szczególnie, że tym razem plan pierwszego półrocza obejmuje nam nie tylko decydujące starcia najbardziej otwartej od wielu lat rywalizacji o Puchar Szwecji, mniej lub bardziej ograne ligowe klasyki, ale także ekspresową fazę grupową eliminacji do brazylijskiego mundialu, na który całkiem przyjemnie byłoby się zakwalifikować już przy pierwszej sposobności. Oj, będzie się działo, więc dla spokoju i lepszego rozplanowania czasoprzestrzeni, niektóre daty warto zakreślić odpowiednim flamastrem już dziś!

Hammarby i Häcken mogą w nadchodzących miesiącach napisać nowy rozdział w historii szwedzkiej piłki klubowej (Fot. Henrik Montgomery)

W lidze tym razem przed letnią przerwą czeka nas jedenaście kolejek, lecz w przeciwieństwie do poprzedniej kampanii, wszystkie potencjalne hity obejrzymy już w pierwszym półroczu. Dawkowanie emocji odbędzie się jednak wybitnie gradacyjnie, gdyż na inaugurację Damallsvenskan zaserwuje nam danie pokroju AIK vs Norrköping, Hammarby vs Rosengård, czy Piteå vs Kristianstad. Czyli – będzie interesująco, ewentualnych smaczków nie zabraknie (szczególnie na zimowym, futbolowym głodzie), ale jednak to wszystko to wciąż bardziej przystawka niż danie główne. Na te przyjdzie nam poczekać aż do maja, lecz gdy już zawita do nas wiosenna aura, to zatrzęsienie istotnych, ligowych potyczek o najwyższą stawkę powinno zaspokoić nawet najbardziej wybrednych fanów. Już 3. maja zaprosimy wszystkich zainteresowanych na derby Malmö, a dokładnie tydzień później terminarz pokazuje nam zarówno kolejny odcinek epickiej bitwy o Sztokholm (Djurgården vs Hammarby), jak i bezpośrednie starcie dwójki głównych na tę chwilę pretendentów do mistrzowskiego tronu (Malmö vs Häcken). Mało? To po kolejnych siedmiu dniach piłkarki MFF zawitają do Södermalm, a Rosengård w zawsze intensywnym, derbowym boju podejmie Kristianstad. Kibicowsko i telewizyjnie naprawdę ciekawie zapowiada się kolejka oznaczona numerem dziewięć, zaplanowana na drugi weekend czerwca. Właśnie wtedy możemy być świeżo po celebracji awansu kadry Tony’ego Gustavssona na brazylijski mundial i w takich nastrojach zasiądziemy do następujących hitów: AIK vs Djurgården, Hammarby vs Häcken, Rosengård vs Norrköping, Eskilstuna vs Malmö, Vittsjö vs Kristianstad. Siedem dni później poprawimy jeszcze takimi ciasteczkami jak Häcken vs Rosengård, Djurgården vs Malmö, czy Hammarby vs AIK i z poczuciem dobrze spożytkowanego czasu będziemy mogli udać się na zasłużony, letni odpoczynek.

Już w lutym rozpocznie się także zasadnicza faza rywalizacji o Puchar Szwecji, która to na papierze wydaje się mieć na tę chwilę pięciu potencjalnych faworytów. Nie możemy jednak zapominać o tym, że zarówno Häcken, jak i Hammarby wciąż grają w Europie, w efekcie czego już na początkowym etapie sezonu oba nasze eksportowe kluby będą musiały poradzić sobie z wymogami symultanicznego grania i wygrywania na dwóch frontach. Na tym krajowym w teorii oba powinny sobie ostatecznie poradzić, choć nie zdziwi nas, jeśli to Malmö najbardziej zachwyci nas swoją przedsezonową tak naprawdę dyspozycją. Wyjątkowo otwarta wydaje się za to kwestia końcowego zwycięstwa w grupie D, gdzie chrapkę na zameldowanie się przynajmniej w półfinale z całą pewnością mają przynajmniej Djurgården i Norrköping. Mówiąc jednak całkiem szczerze: to może być ten sezon, kiedy wreszcie doczekamy się jednej, solidnej niespodzianki w fazie grupowej i z perspektywy neutralnych obserwatorów ani trochę się za taki obrót spraw obrażać nie będziemy.

I wreszcie rozgrywki międzynarodowe, czyli Puchar Europy oraz eliminacje MŚ 2027. Emocje klubowe czekają nas już w połowie lutego i o ile wyjątkowo osłabione Häcken niezmiennie pozostaje faworytem dwumeczu z islandzkim Breithablikiem, o tyle jeszcze bardziej wyjątkowo osłabione Hammarby w starciu z portugalskim Sportingiem na aż tak wyraźnym pole position nie stoi. Tym bardziej, że rywalki z Lizbony podczas zimowego okienka jakościowo na pewno jako zespół nie straciły. W przyrodzie musi być jednak równowaga, wobec czego w kolejnej fazie rozgrywek to zespół trenera Strömberga czekać będzie potencjalnie łatwiejszy rywal (Austria Wiedeń lub Slavia Praga), podczas gdy mistrzynie z Hisingen najprawdopodobniej staną w szranki z nieobliczalnym i również mierzącym naprawdę wysoko Eintrachtem Frankfurt.

Od wyjazdu do Włoch (mecz 3. marca) rozpocznie się kwalifikacyjny sprint kadry Tony’ego Gustavssona, która cztery dni później – również na wyjeździe – zmierzy się z Serbią. Cel ma pierwsze w tym roku zgrupowanie? Minimum cztery punkty, które pozwolą nam w spokoju przygotować się to potencjalnie kluczowego starcia z Danią, które odbędzie się 14. kwietnia w Sztokholmie. Po ubiegłorocznych, wiosenno-letnich harcach w teorii sąsiadek zza Kattegatu obawiać się nie powinniśmy, ale jednak obserwowanie dyspozycji Olivii Holdt, czy Sofie Bredgaard pod koniec 2025 roku, było w stanie wzbudzić w nas zdecydowanie więcej niż tylko czujność. A przecież w tej całej układance czerwono-białego dynamitu nie możemy nawet na chwilę zapominać o Pernille Harder, gdyż lekceważenie jej potencjału najczęściej kończy się wyjątkowo przykro dla lekceważącego. Jeśli jednak kwietniowy dwumecz uda się naszym kadrowiczkom przejść suchą stopą i bez strat w punktach, to w czerwcu powinno być dobrze. A jeśli nie? Cóż, do rozgrywanych na przełomie listopada i grudnia baraży zazwyczaj mieliśmy szczęście i gdyby naprawdę trzeba było, to niech ta niepisana prawidłowość raz jeszcze da o sobie znać.

Jared Burzynski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!