To spotkanie kibice zapamiętają na długo. W sobotę 30 sierpnia w 2. kolejce drugiej ligu grupy północnej doszło do prawdziwego piłkarskiego widowiska. Wisła Płock zdołała w dramatycznych okolicznościach zremisować 6:6 ze Złym Pragą Warszawa, choć w pewnym momencie przegrywała już 0:3, a później 3:6.
Mecz rozpoczął się fatalnie dla „Nafciarek”. Już w 6. minucie gospodynie objęły prowadzenie, a po niecałym kwadransie zrobiło się 3:0. Płocczanki nie poddały się jednak i jeszcze przed przerwą trafiły z rzutu karnego.
Druga połowa to już prawdziwa karuzela emocji. Oba zespoły wymieniały ciosy niemal co kilka minut. Warszawianki odskakiwały na kolejne trzy gole, a płocczanki raz po raz próbowały wracać do gry. W samej końcówce bohaterką okazała się Oliwia Marcinkowska, która najpierw zdobyła bramkę kontaktową, a w doliczonym czasie gry strzałem głową zapewniła Wiśle punkt.
Wisła Płock może cieszyć się z pierwszego punktu w nowym sezonie, a sam mecz śmiało można nazwać jednym z najbardziej szalonych pojedynków w historii tych rozgrywek.
Zły Praga Warszawa – Wisła Płock 6:6 (3:1)
Bramki: Dymitrowicz 6’, Sobczyńska 17’, Marciszewska 18’, Malinowska 51’, Szostak 68’, Sobczyńska 72’ – Łyzińska 27’(k), 80’, Zielińska 54’, 67’, Marcinkowska 90’, 90+3