foto. AFC

Grupa A

Jordania 1 – 8 Chiny

(Sabbah 17′ – Wang Shuang 14′ 53′ 84′, Khair 41′(sam.), Song Duan 51′, Li Ying 60′ 72′(k), Tang Jiali 86′)

Niestety wydaje się, iż gospodynie mistrzostw po raz kolejny nie udźwignęły presji związanej z występami przed własną publicznością. Przez 40 minut Jordania prezentowała się całkiem przyzwoicie na tle znacznie silniejszej drużyny z Chin. Gospodynie potrzebowały jedynie 3 minut by wyrównać wynik w meczu po trafieniu Wang Shuang. Jednakże najpierw samobójcze trafienie Khair przed przerwą a następnie szybko stracona bramka zaraz na początku drugiej połowy całkowicie podłamały Jordański zespół, a im dalej w drugą połowę tym gorzej to wyglądało. Przy tracących głowe rywalkach piłkarki z Chin urządziły zaś sobie festwial strzelecki.

Miliony dollarów zainwestowane w kobiecy zespół Jordanii nie przyniosły oczekiwanego skutku, czyli awansu do MŚ we Francji. W normalnych okolicznościach zespół powinna zalać fala krytyki.  W tym jednak przypadku warto zauważyć, iż na piłkarkach Jordanii ciążyła ogromna presja związana z kulturowymi stereotypami dotyczącymi kobiet w muzułmańskim świecie. Organizując te mistrzostwa Jordania stała się niejako prekursorem wskazującym drogę innym muzułmańskim krajom do zmiany podejścia w sprawie praw i roli kobiety w społeczeństwie. Piłkarki przed każdym występem z jednej strony podlegały presji niezadowolonych z takiego stanu rzeczy konserwatystów a z drugiej pokładanych w nich nadzieii pochodzących od wielu milionów kobiet arabskiego świata. Czy eksperyment się udał czas pokaże. Tłumy kibiców na meczach gospodyń mogą być pewnym wyznacznikiem przyszłego postępu w tej sprawie. Z drugiej strony puste stadiony przy meczach wszystkich pozostałych drużyn wskazują, iż nawet w postępowym kraju muzułmańskim ogladanie „obcych” nie okrytych kobiet to jeszcze nieco za dużo.

 

Tajlandia 3 – 1 Filipiny

(Kanjana Sung-Ngoen 28′ 53′(k), Silawan Intamee 62′ – Shugg 90+3′)

Niespodzianki nie było. Tajlandia pewnie uporała się z bardzo ambitnie grajacymi Filipinami. Drugie miejsce w grupie, awans do półfinału i bilet MŚ we Francji. Tajki mają obecnie o wiele bardziej dojrzałą ekipę w porównaniu z tą z MŚ w Kandzie. Jeżeli nadal będą się tak rozwijać to niewykluczone, iż zobaczymy Chaba Kaew w fazie play-off MŚ we Francji. Wielkie brawa należą się również reprezentacji Filipin za ich postawę i to nie tylko w tym meczu. Grając bez murowania bramki, z pełnym poświęceniem i ambitną walką do końca Malditas zjednały sobie sympatię wielu kibiców, nie tylko we własnym kraju. Trzecie miejsce w grupie nie przekreśla jeszcze szans na bilet MŚ ale w pojedynku o 5 miejsce z Koreą będzie o to bardzo trudno.



Grupa B

Japonia 1 – 1 Australia

(Mizuho Sakaguchi 63′ – Kerr 86′) 

Pojedynek gigantów – tak zapowiadano to spotkanie w mediach obu stron. The Matildas obecnie wyżej notowane od Nadeshiko były wskazywane niekoniecznie na zdecydowane, ale nie mniej jednak na faworytki tego spotkania. W pierwszych 30 minutach gry wsztstko wydawało się to potwierdzać. Australia atakowała zdecydowanie od pierwszego gwizdka, tworzyła sobie szanse bądź pół-szanse, których jednak nie była w stanie wykorzystać. Japonki ograniczyły się jedynie do defensywy w tym czasie. W miare upływu czasu ataki Matildas słabły a do głosu co raz częściej dochodziły rywalki, do przerwy jednak wynik pozostawał bezbramkowy. Po przerwie Austaralia zaatakowała ponownie, choć już mniej agresywnie. Japonki odpowiedziały wyższym presingiem i po niespełna kwadransie Matildas musiały nieco odpocząć. Nadeshiko tylko na to czekały, natychmiast przeszły na wariant ofensywny i chwilę później prowadziły już 1-0. Widmo eliminacji z półfinałów zajrzało w oczy piłkarkom Australii, które to rzuciły się ponownie do ataku by odrabiać straty. Czas płynął jednakże czystych szans było jak na lekarstwo, w dodatku Japonia co rusz groziła kontrą przy sprzyjajacej okoliczności. 4 minuty przed końcem regulaminowego czasu Samatha Kerr uratowała honor Australii wyrównując wynik spotkania, choć zdaniem wielu bramka nie powinna zostać uznana z względu na faul na bramkarce Japonii. Ostatnie parę minut meczu upłyneło przy niezbyt eleganckiej grze na czas obu drużyn ze względu na wynik promujący oba zespoły.

Korea Południowa 4 – 0 Wietnam

(Cho So-hyun 14′, Lee Geum-min 38′, Lee Min-a 49′ 73′)

Drużyna Koreii była zdecydowanym faworytem tego meczu i generalnie nie zawiodła w tej roli. Jedyne co zawodziło to wykończeine akcji Taeguk Ladies, które powinny zdobyć dwa razy tyle bramek. Zależne poniekąd od od wyniku drugiego spotkania Koreanki do ok. 86 minuty znajdowały się jedną nogą w półfinale, kedy to Kerr wyrównała wynik meczu z Japonią grzebiąc tym samym szanse na awans Korei. Tylko bramkowy remis w równolegle rozgrywanym meczu Japonii z Australią był w stanie pozbawić ich awansu. Niestety tak właśnie się stało. Przy równej ilości punktów trzech zespołów zastosowano małą tabelę goli pomiędzy nimi a tam Korea posiadała dwa bezbramkowe remisy. W efekcie trzecie miejsce w grupie i pojedynej z Filipinami o ostatnni bilet na MŚ we Francji. Piłkarki Wietnamu, bez trafienia, z bagażem 16 goli, mogą jedynie nakarzekać na pechowy los, ktory przydzielił je do grupy z trójką azjatyckich hegemonów.

 

foto. AFC
Pokaż znajomym:

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.