Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Śląsk Wrocław pudłuje, mistrz z Sosnowca punktuje! Czarni z wygraną w Ekstralidze Kobiet

Śląsk Wrocław pudłuje, mistrz z Sosnowca punktuje! Czarni z wygraną w Ekstralidze Kobiet

Znasz ten scenariusz? Siedzisz na trybunach, twoja drużyna ciśnie, dyktuje warunki, pachnie bramką. Aż tu nagle – jeden prosty błąd i cała misternie układana taktyka sypie się jak domek z kart. Piłka nożna rzadko bywa sprawiedliwa. Częściej wygrywa w niej chłodna głowa i brutalne wyrachowanie. I właśnie taką bolesną, ale cenną lekcję piłkarki Śląska Wrocław odebrały w niedzielne popołudnie przy Oporowskiej. Czarni Sosnowiec nie zagrali meczu życia, ale wywieźli z trudnego terenu komplet punktów. Bo po prostu mogli.

Młodzieńcza fantazja kontra ligowe realia

Trenerka Emilia Zdunek postanowiła lekko wstrząsnąć składem. Na głęboką wodę rzuciła Nataszę Krupę – zupełną debiutantkę. Szansę od pierwszej minuty dostały też Martyna Dembowska i Nadia Jakubowska. Efekt? Piorunujący. Serio.

Przez pierwsze trzydzieści minut Śląsk Wrocław wyglądał bardzo dobrze. Gospodynie grały z polotem. Szybko przejęły inicjatywę i zamknęły sosnowiczanki na ich połowie. Joanna Wróblewska sprawdziła czujność bramkarki gości mocnym uderzeniem, a po chwili – po rzucie rożnym – Aleksandra Dudziak główkowała zaledwie centymetry nad poprzeczką. Z dystansu swoje trzy grosze dorzuciły Dembowska i Jolanta Siwińska. WKS grał świetnie. Brakowało tylko jednego – gola.

I tu pojawia się haczyk…

Jeśli w starciu z taką marką jak Czarni Sosnowiec nie wykorzystujesz swoich szans, prosisz się o kłopoty. Mistrzynie Polski przetrwały ten wrocławski huragan. Zaczęły mozolnie odbudowywać ustawienie i przejmować środek pola. Pierwszy sygnał ostrzegawczy wysłała Patrycja Sarapata, minimalnie pudłując w 27. minucie.

Aż w końcu nadeszła 39. minuta. Błąd Śląska przy wyprowadzaniu piłki z własnego pola karnego. Kosztowny błąd. Nikol Kaletka przejęła futbolówkę, rzuciła okiem na ustawienie bramkarki i uderzyła bez cienia wahania. 1:0 dla gości. Do szatni przyjezdne schodziły z zaliczką, która idealnie ustawiła im drugą połowę. Zimny prysznic dla wrocławianek.

Klaudia Miłek zamyka spotkanie

Po przerwie gospodynie jeszcze raz spróbowały rzucić się do gardła rywalkom. Znów świetnie zapowiadał się rzut rożny. Gabriela Lewicka idealnie wrzuciła na głowę Dudziak, a ta ponownie minimalnie spudłowała. I to był łabędzi śpiew wrocławianek w tym meczu.

Czarni poczekali na swój moment. W 61. minucie piłka trafiła przed pole karne do Klaudii Miłek, a ta ze stoickim spokojem podwyższyła na 2:0. Sprawa była załatwiona. Po tym ciosie uszło powietrze ze Śląska, a tempo gry drastycznie spadło. Sosnowiczanki z pełną kontrolą dowiozły wynik do końcowego gwizdka, udowadniając, dlaczego to one rozdają karty w Orlen Ekstralidze Kobiet.


Subiektywnym okiem: MVP, Oceny i Wnioski

MVP spotkania: Nikol Kaletka (Czarni Sosnowiec) To ona odmieniła losy tego meczu. W momencie, gdy Czarni męczyli się ze świetnie zorganizowanym Śląskiem, Kaletka zachowała się jak rasowy drapieżnik. Przechwyt, szybka decyzja, gol. Złamała morale rywalek i dała swojemu zespołowi spokój, którego tak bardzo potrzebował.

Ocena spotkania: 6.5/10 To nie był piłkarski thriller z gradem bramek, o którym będziemy opowiadać wnukom. To był jednak pokaz świetnej, taktycznej gry. Pierwsze 30 minut dla Śląska oglądało się z dużą przyjemnością. Potem dostaliśmy pokaz wyrachowania w wykonaniu zespołu z Sosnowca. Solidny mecz na poziomie Ekstraligi.

Najważniejsze wnioski:

  • Instynkt zabójcy do poprawy we Wrocławiu: Śląsk potrafi narzucić swój styl i zdominować silniejszego rywala, ale bez wykończenia akcji (tzw. „end product”) punkty będą uciekać. Same chęci i dobra organizacja to za mało na czołówkę ligi.
  • Mistrzowskie DNA Sosnowca: Czarni nie muszą dominować przez 90 minut, by wygrywać mecze. Wystarczą im dwa błędy przeciwnika. To cechuje drużyny walczące o najwyższe cele – wyciskają maksa z sytuacji, nawet gdy gra im się „nie klei”.
  • Czas na derby! Przed nami przerwa reprezentacyjna. Śląsk musi szybko zresetować głowy, bo zaraz po niej (17 października) czeka nas elektryzujące starcie – derby Wrocławia ze Ślęzą na Kłokoczycach. Będzie ogień!

JanekF

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!