Patrzysz w pomeczowe statystyki, widzisz wynik 4:1 i myślisz: „łatwizna, pełna dominacja”. I tu pojawia się haczyk. Ten mecz wcale nie był spacerkiem dla krakowianek. Zespół z Małopolski musiał solidnie się napocić, zatańczyć w defensywie i przetrwać trudne chwile, by ostatecznie zgarnąć pełną pulę. Kobiecy futbol po raz kolejny udowodnił, że nie wybacza braku koncentracji, za to hojnie nagradza uderzenia z dystansu.
Oto jak dokładnie wyglądało to pełne emocji starcie.
Szybkie otwarcie i natychmiastowy prysznic
Zaczęło się z wysokiego C. Mamy 16. minutę. Piłka krąży w polu karnym wrocławianek, pojawia się zamieszanie, a Milena Kowalska bezlitośnie pakuje futbolówkę do siatki z najbliższej odległości. Radość w obozie KS UJ Kraków? Trwała dosłownie sekundy.
Zanim krakowianki zdążyły na dobre wrócić na własną połowę, Ślęza Wrocław wyprowadziła kontrę. Joanna Węcławek odpaliła potężną bombę z dystansu. Piłka huknęła w poprzeczkę. Defensywa gospodarzy na moment zamarła. Zabrakło asekuracji. Do bezpańskiej piłki dopadła Agama i z zimną krwią wyrównała stan meczu. Zaczynamy wszystko od nowa.
Techniczna poezja przed gwizdkiem
Kluczowe minuty przed przerwą często ustawiają drugą połowę. W 37. minucie na skrzydle urwała się Aleksandra Pleban. Posłała świetne, mierzone dośrodkowanie w pole karne.
Wiktoria Kalinowska zrobiła z tą piłką to, co potrafią tylko zawodniczki o świetnym wyszkoleniu technicznym. Zgasiła ją miękko, ułożyła do strzału i pewnie pokonała bramkarkę. Gol do szatni. KS UJ schodził na przerwę z zaliczką 2:1.
Wrocławska nawałnica i nokautujące ciosy z dystansu
Druga połowa to już zupełnie inna bajka. Ślęza Wrocław wyszła z szatni nabuzowana. Wrocławianki ruszyły do szaleńczych ataków. Momentami krakowianki broniły się całą drużyną, wybijając piłkę niemal z linii bramkowej. Obraz gry wyglądał tak, jakby wyrównanie było tylko kwestią minut.
Ale KS UJ Kraków potrafi cierpieć na boisku. Przetrwały napór do 70. minuty. A potem? Potem wypuściły Krakena.
Weronika Smaza odbiera piłkę, nie szuka na siłę podań. Decyduje się na strzał. Bum. 3:1. Ślęza jeszcze leży na deskach po tym ciosie, mija zaledwie 180 sekund, a Karolina Gec poprawia równie piękną bombą z dystansu. 4:1. Sędzia może w zasadzie odgwizdać koniec, bo wrocławiankom ostatecznie odcięło prąd.
MVP Spotkania: Aleksandra Pleban (KS UJ Kraków)
Zamiast nagradzać strzelczynie efektownych bramek z końcówki, statuetkę MVP warto wręczyć zawodniczce, bez której krakowianki prawdopodobnie nie dowiozłyby tego meczu w roli faworyta: Aleksandrze Pleban. Jej asysta z 37. minuty do Kalinowskiej była profesorska. W momencie, gdy na boisku panował chaos, Pleban zachowała spokój i dograła piłkę z chirurgiczną precyzją. Przez ponad 80 minut harowała na całej długości bocznego sektora. Nie tylko napędzała ataki, ale w drugiej połowie – gdy Ślęza naciskała najmocniej – regularnie wracała pod własne pole karne, neutralizując skrzydłowe z Wrocławia.
Ocena meczu: 7.5/10
Bardzo solidne widowisko. Minusy? Trochę chaosu w obronie obu ekip w pierwszej połowie i momentami rwana gra po przerwie. Plusy? Przede wszystkim fenomenalne uderzenia z dystansu i to, że mecz trzymał w napięciu aż do 70. minuty. Wynik 4:1 trochę zakłamuje rzeczywistość, bo Ślęza Wrocław postawiła naprawdę trudne warunki. Kibice oglądający kobiecą piłkę nożną na pewno nie mogli narzekać na nudę.
Główne wnioski po spotkaniu:
- Ławka rezerwowych wygrywa mecze. Zmiany w KS UJ Kraków zrobiły gigantyczną różnicę. Wejście Smazy odmieniło losy spotkania, dając zespołowi oddech w najgorszym momencie.
- Brak asekuracji kosztuje drogo. Sytuacja z 16. minuty, gdzie po strzale w poprzeczkę obrona UJ po prostu stanęła w miejscu, to idealny materiał do analizy wideo na najbliższym treningu.
- Ślęza musi popracować nad wykończeniem. Wrocławianki zdominowały początek drugiej połowy. Miały inicjatywę, zepchnęły rywalki do obrony, ale nie potrafiły przekuć tego na konkrety. Posiadanie piłki nie wygrywa spotkań, jeśli nie kończysz akcji celnym strzałem.
- Strzały z dystansu to groźna broń. Dwie ostatnie bramki dla krakowianek udowadniają, że czasami nie warto szukać skomplikowanych rozwiązań. Czyste uderzenie zza pola karnego potrafi rozwiązać problemy w ofensywie.
