Przez dwa ostatnie lata pucharowe finały w tym regionie gościł Biskupiec. Tym razem piłkarskie święto wróciło do stolicy Warmii i Mazur. Obiekt Naki Football Park pękał w szwach od emocji, bo naprzeciw siebie stanęły dwa lokalne zespoły: Stomil Olsztyn i rezerwy Stomilanek. Czysta karta. Zero kalkulacji. I błyskawiczny cios na dzień dobry.
Zaledwie trzy minuty zajęło Oliwii Zagórskiej otwarcie wyniku dla Stomilanek. Szok? Trochę tak. Ale podrażniony Stomil ani myślał składać broni. Dziewczyny szybko uporządkowały grę, przejęły środek pola i narzuciły własny rytm. Ich cierpliwość popłaciła w 29. minucie – Zuzanna Kowalczyk pewnie wpakowała piłkę do siatki. Remis do przerwy. Zaczynaliśmy od nowa.
Piłka nożna nie wybacza błędów. Zabójcze pięć minut Stomilu
Po zmianie stron tempo gry wcale nie siadło. W 60. minucie Briana Andreoli znów wyprowadziła Stomilanki II na prowadzenie. Wydawało się, że to może podciąć faworytkom skrzydła.
I tu pojawia się haczyk. Zamiast się załamać, rywalki po prostu wrzuciły wyższy bieg. To, co wydarzyło się później, to gotowy materiał szkoleniowy pod tytułem „jak odwracać losy meczu”. Stomil potrzebował zaledwie pięciu minut, by całkowicie zdemolować plan taktyczny przeciwniczek:
-
67. minuta – Małgorzata Milewska posyła piłkę do bramki, wyrównując na 2:2.
-
72. minuta – Wiktoria Farelnik zadaje decydujący cios. 3:2. Złoty gol.
Mentalność zwycięzców. Co zadecydowało o triumfie w pucharze?
O wygranej w takich derbowych starciach rzadko decydują wyłącznie umiejętności czysto piłkarskie. Liczy się głowa. Trenerka zwycięskiej ekipy, Nikola Przytuła, przyznała to zresztą wprost zaraz po końcowym gwizdku.
Z dużą klasą pochwaliła rywalki za zawieszenie poprzeczki naprawdę wysoko – takich meczów w regionie od dawna brakowało. Dlaczego jednak puchar pojechał do jej drużyny? Sprawa jest prostsza, niż się wydaje.
Zdecydował charakter. Dziewczyny nie spuściły głów po straconych bramkach i walczyły do upadłego. Swoje zrobiły też trafione letnie transfery, które mocno odświeżyły szatnię. Efekt? W pełni zasłużone trofeum w gablocie.
Puchar Polski na szczeblu centralnym. Kolejny przystanek: Bielawianka
Zwycięstwo smakuje świetnie, ale kalendarz gier nie ma litości. Czasu na świętowanie nie ma, bo już w weekend kobieca drużyna Stomilu wraca do ligowej rzeczywistości, by zmierzyć się z Polonią Warszawa.
A co z pucharową przygodą? Ta dopiero nabiera ogólnopolskich rumieńców. Zdobycie Wojewódzkiego Pucharu Polski to bilet do gry na szczeblu centralnym. W pierwszej rundzie olsztynianki podejmą na własnym boisku pierwszoligową Bielawiankę Bielawa (mecz zaplanowano na październik 2026 roku).
Czy dziewczyny z Olsztyna pójdą za ciosem i sprawią kolejną niespodziankę? Warto trzymać rękę na pulsie, bo kobieca piłka nożna w tym wydaniu gwarantuje emocje do samego końca.
