Wyobraź to sobie. Grasz na słynnym Estádio da Luz, masz pełną kontrolę nad meczem, a piłka za nic w świecie nie chce wpaść do siatki. Frustrujące, prawda? Piłkarki Bayernu Monachium znalazły się dokładnie w takiej sytuacji podczas swojego pierwszego wyjazdowego starcia w nowym sezonie Ligi Mistrzyń. W starciu z Benficą długo waliły głową w mur. Aż nagle włączyły wyższy bieg.
Trzy gole w zaledwie 14 minut. Zmęczenie rywalek wykorzystane do cna. Bayern wygrywa 3:0 i wywozi cenne trzy punkty z Lizbony. Sprawa była wbrew pozorom trudniejsza, niż wskazuje na to suchy wynik.
Nerwy ze stali na Estádio da Luz
Trener Bawaryjek mocno zamieszał w składzie. Dziewięć zmian w wyjściowej jedenastce mogło zwiastować lekkie zamieszanie. I faktycznie, początek meczu to była ostra, obustronna wymiana ciosów.
Szybko jednak FCB Women przejęły inicjatywę. Jovana Damnjanović miała świetną okazję już w szóstej minucie, ale jej strzał głową po idealnym dośrodkowaniu Lindy Dallmann był po prostu za słaby. Z każdą kolejną minutą Bayern coraz mocniej zaciskał pętlę na szyi rywalek. Giulia Gwinn posyłała w pole karne świetne piłki, ale zorganizowana obrona Benfiki czyściła dosłownie wszystko.
Klara Bühl po meczu przyznała to zresztą wprost: musiały się cholernie napracować. Zespół zmienił pressing w przerwie i to zadziałało.
Defensywa gospodarzy pęka
Po przerwie zrobiło się nawet trochę nerwowo. Benfica poczuła krew. Rezerwowa Andreia Norton od razu po wejściu na boisko zmusiła do wysiłku bramkarkę Bayernu, Enę Mahmutović. Gospodynie naciskały. Pachniało niespodzianką.
I tu pojawia się haczyk. Zespoły pokroju Bayernu Monachium po prostu nie pękają pod presją.
Zabójcza końcówka i show Klary Bühl
W 74. minucie nastąpił wreszcie ten moment. Przełamanie. Lene Pauels, bramkarka Benfiki, wznowiła grę tak niefortunnie, że piłkę przejęła Klara Bühl. Niemka zrobiła szybki zwód, zostawiła obrończynię w blokach startowych i huknęła z linii pola karnego. Piłka odbiła się od wewnętrznej części słupka i wpadła do sieci. 1:0. Ulga była ogromna.
Benfica momentalnie opadła z sił. Sześć minut później było już całkowicie po meczu.
50. gol Pernille Harder – absolutny kosmos!
Gospodynie pogubiły się we własnym polu karnym, co z zimną krwią wykorzystała Pernille Harder. Dunka z bliska wpakowała piłkę do siatki, podwyższając na 2:0.
Zatrzymajmy się tu na sekundę. To nie był zwykły gol. To 50. trafienie Harder w historii Ligi Mistrzyń UEFA Kobiet! Fenomenalny wynik. Zrobiły to przed nią tylko trzy inne zawodniczki na świecie. Czysta legenda na naszych oczach.
Dzieła zniszczenia w 88. minucie dopełniła Franziska Kett. Sama rozpoczęła kontratak, dograła do Bühl, dostała podanie zwrotne i potężnie wykończyła akcję. Nokaut. Perfekcyjny wieczór dla piłkarek z Monachium.
