Były momenty, w których ten mecz wyglądał jak początek końca. Nogi z waty, szybko stracona bramka i brutalna świadomość, że jeden błąd przekreśli marzenia całej drużyny. W środę, 30 września, na murawie działo się wszystko. Ostatecznie to zawodniczki KP Foto-Higiena Kobierzyce wygrały piłkarski horror, pokonując MGKS Moto-Jelcz Oława 2:1 i zgarniając prestiżowy JAXAN Dolnośląski Puchar Polski Kobiet.
Stawka spotkania potrafiła spętać nogi. Na stole leżało nie tylko regionalne trofeum i czek na 10 tysięcy złotych, ale przede wszystkim upragniona przepustka do 1/32 finału ogólnopolskiego Pucharu Polski. Taka presja potrafi przytłoczyć. I na początku faktycznie przytłoczyła.
Złe miłego początki. Oława dyktuje warunki
Pierwsza połowa? Bądźmy szczerzy – to po prostu nie była gra, do której przyzwyczaiły nas piłkarki z Kobierzyc. Na boisku dzieliły i rządziły zawodniczki Moto-Jelcz Oława. Szybko przejęły inicjatywę, narzuciły swój rytm i wcisnęły gola. Stracona bramka podcięła skrzydła Foto-Higienie. Z trybun widać było, że drużyna traci pewność siebie, a sytuacja powoli wymyka się spod kontroli.
I wtedy sędzia zagwizdał po raz ostatni w tej połowie. Zeszły do szatni.
Czasem 15 minut mądrej rozmowy znaczy więcej niż miesiące treningów taktycznych. Trenerka Marta Durska nie krzyczała. Zrobiła coś znacznie lepszego. Przypomniała dziewczynom ich własny, legendarny już mecz ze Śląskiem Wrocław. Drużyna musiała znów uwierzyć, że z takiego dołka można i da się wyjść.
Zadziałało. Po zmianie stron na murawę wybiegł zupełnie inny zespół. Trema wyparowała. Kobierzyczanki zaczęły grać swoją, agresywną piłkę. Naciskały, atakowały i walczyły o każdy centymetr boiska.
Rzut karny i presja, która łamie największe gwiazdy
Aż w końcu przyszło upragnione „wapno”. Sędzia dyktuje rzut karny.
W Kobierzycach białą rękawicę podniosła Edyta Rząd. Uderzyła. Szczerze? To absolutnie nie był najpiękniejszy karny w jej karierze. Ale to kompletnie bez znaczenia. Był najważniejszy. Piłka wylądowała w siatce.
Remis! Ten gol dał drużynie tlen. Pchnął je do przodu. Potem poszło już lawinowo. Chwilę później oglądamy świetnie rozegraną akcję. Piłka ląduje u Pauliny Lublewskiej. Decyzja to ułamek sekundy, kapitalny strzał z dystansu i mamy to. 2:1! Zwycięstwo w Dolnośląskim Pucharze Polski Kobiet nagle stało się bardzo realne.
94. minuta, czyli interwencja na wagę pucharu
Kobieca piłka nożna uwielbia jednak dramatyczne końcówki. Ten finał naprawdę mógł skończyć się inaczej.
Zegar bezlitośnie pokazuje 94. minutę. To ostatnie tchnienie meczu. Zdesperowane Oławianki rzucają wszystko na jedną szalę. Dośrodkowanie w pole karne, potężny strzał z około 11 metrów. Z perspektywy kibica? Tragedia. Pewny gol i dogrywka.
I tu na scenę wkracza Magdalena Szelest. Czysty instynkt. Niewiarygodny refleks. Genialna robinsonada, która dosłownie obroniła ten puchar! Magda – mówiąc wprost – te rękawice z finału musisz sobie oprawić w złotą ramkę.
Brawa dla obu ekip!
Ogromne gratulacje dla zwycięskiego zespołu oraz wielkie brawa dla piłkarek MGKS Moto-Jelcz Oława, które zawiesiły poprzeczkę niesamowicie wysoko. Dzięki nim obejrzeliśmy finał pełen autentycznych sportowych emocji.
Przed zawodniczkami z Kobierzyc czas na świętowanie, a potem kolejne wielkie wyzwanie – rywalizacja w 1/32 finału na szczeblu ogólnopolskim z pierwszoligowym Medykiem Konin.
