Dziewięć bramek w dziewięćdziesiąt minut. Taki wynik to czysta reklama piłki nożnej kobiet. Kibice, którzy zjawili się na Stadionie Miejskim w Płocku na mecz 5. kolejki, z pewnością nie żałowali ani sekundy. Wisła Płock pewnie i widowiskowo pokonała rezerwy utytułowanego Medyka Konin, zgarniając komplet punktów w północnej grupie 2. ligi.
Jubileusz i fenomenalne otwarcie Nafciarek
Klaudia Łyzińska ma powody do dumy. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem odebrała pamiątkową koszulkę za swój setny występ w barwach Wisły. Piękna chwila. Ale zaraz potem zaczęła się gra. I to jaka!
Minęła zaledwie 12. minuta. Rzut rożny. Piłka spada przed pole karne, a Kinga Brzezińska w ogóle nie kalkuluje. Potężny wolej bez przyjęcia. Siatka. Bramka z gatunku „stadiony świata”.
Koleżanki szybko złapały wiatr w żagle. Pół godziny za nami, kolejny rzut rożny i znów popis techniki. Tym razem Oliwia Marcinkowska idealnie zebrała się do woleja. Piłka po raz drugi zatrzepotała w siatce. 2:0 dla gospodarzy.
Szybka odpowiedź i błyskawiczna riposta
Medyczki z Konina nie złożyły broni. Sędzia odgwizdała faul w „szesnastce” płocczanek, a Monika Mierzejewska pewnie wykorzystała rzut karny. Kontakt? Tak. Ale zaledwie na moment.
Nafciarki mają w swoich szeregach Maję Zielińską. Indywidualna akcja, precyzyjny strzał pod samą poprzeczkę i zrobiło się 3:1. Do przerwy spokój.
Szalona druga połowa. Powrót w wielkim stylu
Myślisz, że przy dwubramkowym prowadzeniu emocje siadają? Nic z tych rzeczy.
Na boisku zameldowała się wracająca po kontuzji Daria Kusa. Dwie minuty. Dokładnie tyle potrzebowała, by dopaść do odbitej przez bramkarkę piłki i z ostrego kąta podwyższyć wynik. Prawdziwe wejście smoka.
Zaraz potem działo się jeszcze więcej. Zawodniczki Medyka wywalczyły drugą „jedenastkę”. Weronika Pilarska podeszła do piłki, uderzyła… i ostemplowała poprzeczkę. Niewykorzystane sytuacje się mszczą. Przypomniała o tym Maja Zielińska. W 79. minucie została sfaulowana, sama ustawiła piłkę z rzutu wolnego i perfekcyjnie przymierzyła. 5:1.
Ostatnie słowo należało do Wisły
Końcówka meczu przyniosła niespodziewany zryw przyjezdnych. Paulina Kubiak popisała się sprytem na linii pola karnego, a kilka minut później Karolina Szczepaniak dorzuciła gola po rzucie rożnym. Z 5:1 zrobiło się 5:3.
Pachniało nerwówką? Wisła szybko zgasiła te nadzieje. W 88. minucie Daria Kusa stanęła oko w oko z bramkarką gości, zachowała zimną krew i ustaliła wynik meczu. 6:3. Kropka nad i.
