Rzym. Niezwykle trudny teren, na którym debiutantki rzadko mogą liczyć na taryfę ulgową. Ale Weronika Szymaszek nic sobie z tego nie zrobiła. Polka właśnie zaliczyła swój pierwszy oficjalny mecz w barwach Parma Calcio Women i to od razu przeciwko Lazio na inaugurację nowego sezonu Serie A kobiet. Wynik? Bez bramek. Jednak dla polskiej zawodniczki i kibiców kobiecej piłki nożnej to był wieczór pełen ogromnych pozytywów.
Rzucona na głęboką wodę. Jak wyglądał debiut Polki w lidze włoskiej?
Szkoleniowiec Parmy, Giovanni Valenti, nie zamierzał bawić się w półśrodki. Zamiast asekuracyjnie wpuszczać naszą obrończynię na ostatni kwadrans, od razu posłał ją do boju w wyjściowej jedenastce. Decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę.
Szymaszek rozegrała pełne 90 minut, bardzo pewnie czyszcząc strefę obronną. Ani śladu tremy. Polka idealnie wpasowała się w taktyczne szachy, z których słynie włoska ekstraklasa. Powstrzymanie ofensywy rzymianek na ich własnym stadionie to nie lada wyczyn. Zresztą Parma po raz pierwszy w swojej historii wraca z tego obiektu z podniesioną głową i zdobyczą punktową. Weronika dołożyła do tego historycznego momentu gigantyczną cegiełkę.
Lazio kontra Parma Women – mecz walki, twardej gry i szukania szans
Sam mecz na Stadio Mirko Fersini w Formello przypominał przeciąganie liny. Pierwsza połowa to klasyczne badanie sił i gra głównie w środku pola. Obie drużyny zeszły do szatni z bezbramkowym remisem, czując, że prawdziwe starcie zacznie się dopiero po zmianie stron. I dokładnie tak było.
Centymetry od sensacyjnego zwycięstwa
W drugiej odsłonie piłkarki Parmy wrzuciły wyższy bieg. Gra stała się agresywniejsza, szybsza i zdecydowanie bardziej otwarta. Na boisku zrobiło się nerwowo, przez co sędzia musiał ostudzić zapędy zawodniczek gości dwiema żółtymi kartkami.
Najlepszą okazję na rozstrzygnięcie tego spotkania wykreowała wprowadzona z ławki Rabot. Po jej mocnym strzale piłka z ogromnym hukiem odbiła się jednak od słupka. Zabrakło dosłownie centymetrów, by wywieźć z Rzymu komplet punktów. Parma Women musi zadowolić się jednym oczkiem na starcie rozgrywek. Bądźmy jednak szczerzy – to punkt o kapitalnym znaczeniu psychologicznym, zwłaszcza po tak twardym meczu.
Full Time💛💙#ForzaParma pic.twitter.com/3LNwYEasHV
— Parma Calcio Women (@parmawomen) September 26, 2026
Co dalej? Zespół Weroniki Szymaszek nabiera wiatru w żagle
Z obozu żółto-niebieskich płyną bardzo konkretne, pozytywne sygnały. Mimo że początek spotkania w wykonaniu Parmy był dość zachowawczy i mocno nerwowy, drużyna zdołała przetrwać ten moment i w drugiej połowie przejęła inicjatywę. Zawodniczki z minuty na minutę coraz pewniej realizowały założenia taktyczne, które intensywnie szlifowały podczas przedsezonowych treningów.
Sama końcówka meczu dobitnie udowodniła, że zespół ma charakter. Ekipa z Parmy walczyła o pełną pulę do ostatnich sekund, kreując świetne sytuacje bramkowe w finałowych dziesięciu minutach. Dało się też odczuć ogromną wdzięczność drużyny dla kibiców, których głośne wsparcie na trudnym wyjeździe wyraźnie niosło zawodniczki po murawie.
A Weronika? Zrobiła na boisku dokładnie to, czego od niej oczekiwano. Zamurowała dostęp do bramki. Jeśli ten solidny debiut w Serie A kobiet jest zwiastunem jej formy na resztę sezonu, to przed kibicami we Włoszech (i w Polsce) sporo powodów do radości. Teraz przed Parmą powrót na własny obiekt w Noceto. Trzymamy kciuki, żeby Polka ponownie wybiegła tam na boisko jako filar defensywy od pierwszej minuty.
