Znasz to uczucie, gdy idziesz na mecz i z góry zakładasz, kto zgarnie pełną pulę? No właśnie. Ekstraliga Kobiet po raz kolejny utarła nosa ekspertom. Piłkarki Rekordu Bielsko-Biała miały być tylko tłem dla faworyzowanego AP Orlen Gdańsk. Zamiast tego zaserwowały nam widowisko z gatunku tych, po których obie ekipy czują ogromny niedosyt.
Skończyło się wynikiem 1:1. Sprawa jest prostsza, niż się wydaje: na tym poziomie ligowym papierowe przewidywania nie znaczą kompletnie nic.
Faworytki z Trójmiasta na biegu jałowym
Gdańszczanki przyjechały na południe po łatwe punkty. Wyższa lokata w tabeli, mocny skład. I tu pojawia się haczyk. Na boisku kompletnie nie było tego widać. Przez całe pierwsze 45 minut przyjezdne grały po prostu wolno. Brakowało przyspieszenia i konkretów pod bramką rywalek.
Tymczasem gospodynie poczuły krew. Już w 10. minucie Oliwia Krysman posłała potężną bombę z dystansu. Martina Geletova w bramce Orlenu musiała wyciągnąć się jak struna, by sparować piłkę. Dwie minuty później? Znów błąd obrony gości, chytry „centrostrzał” wahadłowej Rekordu i… poprzeczka. Szczęście wyraźnie sprzyjało piłkarkom z Pomorza.
A Gdańsk? Klaudia Fabova i Weronika Tarnawska szarpały z przodu, ale ich celowniki były mocno rozregulowane. Piłka mijała słupki o centymetry. Do szatni zawodniczki schodziły z okrągłym zerem na koncie.
Bramki, błędy i błyskawiczna riposta Rekordu
Druga połowa to już zupełnie inna piłka. Mecz wreszcie nabrał rumieńców.
W 60. minucie fenomenalnym, przeszywającym podaniem popisała się Krysman. Futbolówka ląduje idealnie pod nogami Aleksandry Posiewki. Napastniczka bielszczanek wygrywa fizyczny pojedynek z obrończynią, wychodzi sam na sam. Strzela. I pudłuje. Piłka nożna kobiet rzadko wybacza takie wpadki.
Zemsta nadeszła równe dziesięć minut później. Angelika Kołodziejek świetnie wypatrzyła w polu karnym wprowadzoną chwilę wcześniej Aleksandrę Laskę. Zmienniczka Orlenu nie kalkulowała. Krótka decyzja, pewne uderzenie z bliska. Mamy 0:1 dla gości.
Koniec marzeń gospodyni? Nic z tych rzeczy. Reakcja Rekordu była wręcz zabójcza. Zaledwie trzy minuty później do rzutu wolnego podchodzi Oliwia Krysman. Idealnie dogrywa w bocznym sektorze, a w „szesnastce” najwyżej skacze Abigail Sowa. Precyzyjna główka przy dalszym słupku i znów mamy remis! 1:1.
Rzut karny, który uciszył stadion
I wtedy nadchodzi 75. minuta – absolutny punkt kulminacyjny tego spotkania. Kristyna Janku spóźnia się z interwencją i bezpardonowo fauluje Julitę Głąb w polu karnym. Sędzia nie ma cienia wątpliwości. Jedenastka dla Gdańska.
Do piłki ustawionej na wapnie podchodzi Klaudia Fabova. Trybuny milkną. Strzał. I niesamowita interwencja Kingi Ptaszek! Golkiperka Rekordu wyczuwa intencje strzelczyni, odbija piłkę i ratuje swój zespół przed porażką. Uderzenie było po prostu zbyt czytelne. W samej końcówce obie ekipy rzuciły się jeszcze do ataków, ale na murawie królowały już tylko nerwy i chaos. Zabrakło chłodnej głowy.
Ocena spotkania: 7/10
Pierwsza połowa nieco uśpiła czujność, za to druga odsłona dała nam dokładnie to, za co kochamy kobiecy futbol. Walka o każdy centymetr boiska, zmarnowany karny i błyskawiczne zwroty akcji. Remis jest ostatecznie wynikiem sprawiedliwym.
MVP (Najbardziej Wartościowa Zawodniczka): Oliwia Krysman
W tym meczu tytuł MVP wędruje wyłącznie do jednej zawodniczki. Oliwia Krysman zagrała absolutnie fantastyczne zawody. To ona ciągnęła do przodu każdą akcję ofensywną Rekordu, dręczyła bramkarkę potężnymi strzałami z dystansu i finalnie zanotowała perfekcyjną asystę ze stałego fragmentu gry przy wyrównującym golu. Prawdziwy lider na murawie.
Szybkie wnioski po meczu:
- Ranking to tylko liczby. Wyższa pozycja AP Orlen Gdańsk w tabeli nie dała im na boisku absolutnie nic. Ekstraliga robi się coraz bardziej nieprzewidywalna.
- Stałe fragmenty to potężna broń. Rekord udowodnił, że perfekcyjnie bity rzut wolny potrafi odmienić losy meczu w kilka sekund.
- Zmienniczki robią różnicę. Wejście Aleksandry Laski od razu ożywiło grę gdańszczanek i dało im upragnionego gola.
- Skuteczność do poprawy. Obie drużyny miały w końcówce sytuacje, po których mogły zamknąć ten mecz. Zabrakło wyrachowania i snajperskiego instynktu.
