Stamford Bridge, derbowa gorączka i ten jeden, bezwzględny cios. Szlagier Women’s Super League nie zawiódł, a Chelsea pokonała Arsenal 1:0 w meczu, który trzymał w napięciu do ostatnich sekund. Nie był to jednak spacerek. Kanonierki postawiły arcytrudne warunki, dwukrotnie obijając obramowanie bramki, ale ostatecznie to podopieczne Sonii Bompastor zgarnęły pełną pulę. Zobaczmy, jak wyglądały kulisy tego starcia.
Kanonierki dyktują warunki. Chelsea w opałach
Zaczęło się nerwowo. Pierwszy kwadrans? Totalna dominacja gości. Piłkarki Arsenalu od razu narzuciły swoje tempo, spychając gospodynie do głębokiej defensywy. Chelsea miała ogromne problemy z wyprowadzeniem piłki, a defensywa pod batutą Lucy Bronze musiała uwijać się jak w ukropie.
I tu pojawia się haczyk – dominacja nie zawsze przekłada się na gole. Arsenal atakował, kreował sytuacje, ale brakowało wykończenia. Kim Little, kapitan przyjezdnych, urwała się na prawym skrzydle, złożyła do strzału z ostrego kąta i… piłka zatrzymała się na słupku. Chwilę później Stamford Bridge znowu zamarło. Mariona Caldentey znalazła się z piłką na wolnym polu. Huknęła w krótki róg. Kolejny słupek. Z perspektywy trybun wyglądało na to, że Hannah Hampton miała tę sytuację pod kontrolą, ale ostrzeżenie było aż nadto wyraźne.
Kluczowe decyzje Sonii Bompastor przed meczem: Zanim przejdziemy do decydującej akcji, spójrzmy na ławkę trenerską. Sonia Bompastor nie bała się zaryzykować. Po wygranej z Austrią Wiedeń dokonała aż czterech roszad w wyjściowej jedenastce:
- Hannah Hampton weszła między słupki za Livię Peng.
- Lucy Bronze przejęła opaskę kapitańską, zastępując Veerle Buurman.
- Lauren James i Lexi Potter wskoczyły do składu kosztem Sandy Baltimore i Sjoeke Nusken.
ALYSSA. THOMPSON. 🤩#CFCW pic.twitter.com/v6ODX2NjNt
— Chelsea FC Women (@ChelseaFCW) September 27, 2026
Przebudzenie The Blues i decydujący cios
Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Znasz ten piłkarski banał, prawda? W 39. minucie zadziałał z brutalną precyzją. Chelsea, która z minuty na minutę grała coraz odważniej, wreszcie znalazła swój rytm.
Zaczęło się od błędu Arsenalu przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy. Wieke Kaptein błyskawicznie przeczytała intencje rywalek, przejęła futbolówkę i napędziła akcję z Ellie Carpenter. Szybka wymiana podań, piłka trafia do Melvine Malard, ta odgrywa do Keiry Walsh. Strzał z krawędzi pola karnego był mocny, ale Anneke Borbe zdołała go sparować. Na jej nieszczęście, w polu karnym czekała już Alyssa Thompson. Amerykanka z zimną krwią dopadła do bezpańskiej piłki i potężnym uderzeniem z lewego narożnika pola bramkowego nie dała bramkarce żadnych szans. 1:0. Euforia na trybunach.
Nerwowa końcówka na Stamford Bridge
Druga połowa to istna wymiana ciosów. Malard niemal podwyższyła prowadzenie tuż po wznowieniu gry, ale sędzia odgwizdała spalonego. Z kolei Arsenal do samego końca próbował odwrócić losy spotkania. Hampton musiała wykazać się kunsztem po atomowym uderzeniu Lisy Baum, a rezerwowa Chloe Kelly niemal znalazła drogę do siatki, gdyby nie ofiarny blok Katie McCabe.
Gdy sędzia Emily Heaslip doliczyła pięć minut, kibice na sektorach wstrzymali oddech. Arsenal rzucił wszystkie siły do ataku. Steph Catley posłała groźne dośrodkowanie z rzutu rożnego, jednak Hampton zdołała wypiąstkować piłkę, a Sandy Baltimore zażegnała niebezpieczeństwo. Chelsea wykazała się ogromną dojrzałością – zepchnęła grę na prawe skrzydło, kradnąc cenne sekundy i dowożąc minimalne zwycięstwo do ostatniego gwizdka.
Wygrana w derbach Londynu to nie tylko prestiż. Wynik meczu Chelsea Arsenal sprawia, że The Blues tracą już tylko dwa punkty do liderek Women’s Super League, Manchesteru City. Teraz przed podopiecznymi Bompastor podwójne wyzwanie. W środę czeka je arcytrudny wyjazd do Francji na starcie z Olympique Lyon w fazie grupowej Ligi Mistrzyń, a w niedzielę wracają na ligowe boiska, by zmierzyć się z West Hamem United. Walka o mistrzostwo nabiera rumieńców.
