Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Górnik Łęczna punkty łapie, Ślęza Wrocław wciąż na gapie. Ekstraliga kobiet gra, lider znów zwycięstwo ma!

Górnik Łęczna punkty łapie, Ślęza Wrocław wciąż na gapie. Ekstraliga kobiet gra, lider znów zwycięstwo ma!

Pięć meczów na koncie, piętnaście punktów w kieszeni. Piłkarki Górnika Łęczna kontynuują swój zwycięski marsz. Tym razem, w ramach 6. kolejki, wyjechały na Dolny Śląsk. Wynik 3:1 dla przyjezdnych wygląda jak prosta, ligowa formalność. Sprawa jest jednak ciut bardziej złożona. Ślęza Wrocław, choć zamyka tabelę Ekstraligi, tanio skóry nie sprzedała.

Zderzenie biegunów na murawie. Lider na terenie beniaminka

Bądźmy szczerzy. Kiedy pierwsza drużyna w lidze jedzie do ostatniej, kibice spodziewają się pogromu. Tymczasem mecz we Wrocławiu zaczął się od mocnego wstrząsu dla faworytek.

Dosłownie kilkadziesiąt sekund po gwizdku wrocławianki wpakowały piłkę do siatki. Trybuny oszalały z radości. Euforia trwała jednak krótko. Sędzia słusznie odgwizdała aut bramkowy i gol nie został uznany. Łęcznianki odetchnęły z ulgą.

Ślęza grała odważnie. Jędrzejewska próbowała zaskoczyć bramkarkę z ostrego kąta, gospodynie wychodziły wysokim pressingiem i sprawiały całkiem niezłe wrażenie. I tu pojawia się haczyk. Ekipa Piotra Mazurkiewicza ma po prostu ogromne doświadczenie. Górnik przetrwał wczesny napór, uspokoił grę w środku pola i wyczekał rywala.

Kiedy obrona rozdaje prezenty

W 26. minucie gospodynie podały liderkom pomocną dłoń. Defensywa Ślęzy zaliczyła klasyczne, piłkarskie kuriozum. Brak komunikacji między Hill a Reynolds sprawił, że Klaudia Lefeld bez wahania wpakowała piłkę do pustej bramki.

Wrocławianki zareagowały natychmiast. Szukały wyrównania. Agama główkowała minimalnie nad poprzeczką, swoje szanse miały Szewczyk i Creus. Brakowało jednak zimnej krwi pod bramką Piątek.

Druga połowa to podobny scenariusz. Obie ekipy próbowały zaskoczyć się dalekimi podaniami. Górnik grał zachowawczo, a Ślęza znów zaczęła mnożyć błędy w tyłach, oddając piłkę za darmo. W 65. minucie Ratajczyk wpadła w pole karne, została sfaulowana, a sędzia bez wahania wskazała na „wapno”. Małgorzata Mesjasz uderzyła pewnie pod poprzeczkę. 2:0.

Wydawało się, że jest po meczu.

Tymczasem w 72. minucie Ślęza wreszcie dopięła swego. Dobre dośrodkowanie, Agama trafia głową w słupek, a Szewczyk skutecznie dobija piłkę z bliska. Zrobiło się gorąco. Gospodynie poczuły krew, rzuciły się do ataków i raz po raz wrzucały piłkę za plecy obrończyń Górnika. Skuteczności wciąż jednak brakowało. Zemściło się to w doliczonym czasie gry, kiedy Julia Piętakiewicz zadała ostateczny cios, ustalając wynik na 3:1.

Ocena spotkania: Solidne 6/10

Mecz nie był porywającym widowiskiem. Liderki zagrały do bólu pragmatycznie. Nie forsowały tempa i mądrze punktowały potknięcia przeciwniczek. Ślęza Wrocław pokazała ogromne serce do walki, ale na najwyższym poziomie sama ambicja nie wystarcza. Indywidualne błędy brutalnie podcięły wrocławiankom skrzydła. Brawa dla gospodyń za nieustępliwość, a dla przyjezdnych za czyste, wyrachowane rzemiosło.

MVP, czyli kto skradł show

Klaudia Lefeld (Górnik Łęczna) Zrobiła różnicę. Zdobyła pierwszą, kluczową bramkę, która ustawiła całe spotkanie, i świetnie operowała w środku pola. Rozbijała ataki wrocławianek, regulowała tempo gry i narzucała rytm. Zagrała dokładnie to, czego wymaga się od liderek – mądrze, spokojnie i niezwykle efektywnie.

Wyróżnienie specjalne: Reynolds. Bramkarka Ślęzy, mimo wpadki przy pierwszym golu i trzech wpuszczonych piłek, w końcówce utrzymała swój zespół w grze kapitalną interwencją po mocnym uderzeniu Ratajczyk.

Wnioski z murawy

  1. Górnik Łęczna gra swoje. Maszyna z Lubelszczyzny nawet w nieco słabszych fragmentach potrafi kontrolować sytuację. Doświadczenie pozwala im wygrywać mecze bez wrzucania najwyższego biegu.

  2. Ślęza płaci frycowe. Beniaminek Ekstraligi ma pomysł na kreowanie akcji z przodu, ale naiwność w obronie kosztuje go punkty. Brak komunikacji w formacji defensywnej wymaga natychmiastowej poprawy, jeśli wrocławianki chcą odbić się od dna tabeli.

  3. Na tym poziomie prezenty kosztują punkty. Kuriozalny błąd z pierwszej połowy ustawił całą dynamikę meczu. Oddawanie bramek za darmo zespołowi tak skutecznemu jak Górnik to sportowe samobójstwo.

Merry Piotrowska

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!