Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Zwycięski marsz Benfiki w Turynie. Jak mistrzynie Portugalii zszokowały Juventus na start Ligi Mistrzyń [WIDEO]

Zwycięski marsz Benfiki w Turynie. Jak mistrzynie Portugalii zszokowały Juventus na start Ligi Mistrzyń [WIDEO]

Takie wieczory definiują europejską tożsamość klubu. Przyjechać na Allianz Stadium, wytrzymać początkowy huragan rywalek, bezlitośnie wykorzystać każdy stały fragment gry i zgarnąć pełną pulę. SL Benfica Women dokonała w Turynie sztuki niebywałej: wygrała 2:1 z faworyzowanym Juventusem, wysyłając jasny sygnał całej kobiecej Lidze Mistrzyń.

Włoszki miały w tym starciu niemal wszystko — posiadanie piłki, optyczną przewagę i głośne trybuny. Piłka nożna nie nagradza jednak za styl. Liczy się to, co ląduje w siatce.

A tam królowała tylko jedna zawodniczka: Marit Bratberg Lund.

Turyński napór i zimny prysznic przed przerwą

Plan Juventusu na pierwszą połowę był jasny. Szybkie tempo, gra skrzydłami i bombardowanie pola karnego. Alba Redondo dwoiła się i troiła — w 10. minucie obiła słupek, a chwilę później przeniosła piłkę tuż nad poprzeczką. Gospodynie naciskały, ale portugalska defensywa pod wodzą Leny Pauels nie pękała.

Benfica czekała. Cierpliwie, nisko i z pełną dyscypliną.

Przełom nadszedł w 37. minucie. Po dynamicznym wypadzie w pole karne i interwencji VAR sędzia wskazała na jedenasty metr po faulu Martiny Rosucci na Csiki.

Do piłki podeszła Marit Bratberg Lund. Zero zawahania. Chłodna głowa, pewne uderzenie i gospodynie schodziły na przerwę w kompletnym szoku. Benfica prowadziła 1:0, oddając zaledwie ułamek strzałów rywalek.

Zabójcza skuteczność.

Arcydzieło Bratberg Lund zamknęło mecz

Po przerwie Włoszki rzuciły się do odrabiania strat. Pauels musiała uwijać się jak w ukropie po uderzeniach Sarriegi i Redondo. Gdy wydawało się, że bramka dla Bianconere wisi w powietrzu, Benfica wyprowadziła drugi, nokautujący cios.

I to w jakim stylu!

W 61. minucie Norweżka Bratberg Lund ustawiła sobie piłkę do rzutu wolnego. Precyzyjne, idealnie podkręcone uderzenie w samo okienko turyńskiej bramki. Bramkarka Juventusu mogła jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem.

2:0 dla Benfiki. Na Juventus Stadium zapadła głucha cisza.

Nerwowa końcówka pod kontrolą Orlic

Gospodynie zdołały odpowiedzieć dopiero w 86. minucie. Redondo w końcu znalazła drogę do siatki po precyzyjnym podaniu Stølen Godø, ale na więcej Portugalki po prostu nie pozwoliły.

Nawet w doliczonym czasie gry to Benfica była bliżej podwyższenia na 3:1 — znakomitą okazję miała rezerwowa Ziqin, powstrzymana w ostatniej chwili przez ofiarny wślizg turyńskiej obrony.

Końcowy gwizdek przypieczętował ogromną niespodziankę i zasłużony triumf drużyny z Lizbony. Benfica pokazała dojrzały, bezwzględny futbol turniejowy, w którym wyrachowanie wzięło górę nad pustą kontrolą meczu. Juventus musi szukać punktów w kolejnych starciach fazy grupowej, a ekipa z Estadio da Luz wraca do domu z trzema bezcennymi punktami i patentem na faworytów.

Joanna Kalinowska

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!