Dwie minuty. Dokładnie tyle potrzebował Real Madryt, żeby wysłać Paris Saint-Germain jasny sygnał: na Estadio Alfredo Di Stéfano łatwych punktów nie rozdają. Ostatecznie premierowe starcie fazy grupowej Ligi Mistrzyń zakończyło się remisem 1:1, ale Paryż wraca do Francji z ogromnym poczuciem ulgi. Gdyby nie fenomenalny refleks Katarzyny Kiedrzynek i centymetry ratujące bramkę przy strzałach Schröder, scenariusz tego wieczoru wyglądałby zupełnie inaczej.
Zimny prysznic po 120 sekundach
Mecz ledwo ruszył, a defensywa paryżanek zaliczyła koszmarne zawieszenie systemu. Prosta strata piłki w bocznej strefie pod polem karnym otworzyła autostradę Ariannie Caruso. Włoszka nie czekała — posłała precyzyjne dośrodkowanie prosto na prawą nogę Annabel Schröder, która bezlitośnie uderzyła z powietrza. Kiedrzynek nie miała w tej sytuacji nic do powiedzenia. 1:0 dla gospodyń i potężny cios na dzień dobry.
Paryżanki próbowały natychmiast odpowiedzieć. W 10. minucie po dośrodkowaniu Sakiny Karchaoui ze stałego fragmentu blisko wyrównania była Isabela, jednak piłka minęła słupek o centymetry. Podopieczne Pau Quesady grały jednak niezwykle dojrzale. W defensywie pewnie czyściły przedpole, a Merle Frohms kasowała wszelkie próby prostopadłych zagrań.
Paulina Dudek na środku obrony miała ręce pełne roboty. Real regularnie rozrywał formację PSG szybkimi przejściami z obrony do ataku. Po pół godzinie gry Schröder znowu urwała się stoperkom, ale jej płaski strzał minął dalszy słupek.
Festiwal słupków i Kiedrzynek w roli głównej
Po przerwie PSG wyszło wyżej, ale to Real kontrolował przestrzeń i tworzył zabójcze okazje. W 51. minucie Linda Caicedo huknęła z prawej nogi z szesnastki — piłka zmierzała prosto do siatki, lecz Kiedrzynek popisała się instynktowną paradą, trzymając swój zespół przy życiu.
Chwilę później na boisku zrobiło się naprawdę gorąco:
-
56. minuta: Schröder wychodzi sam na sam z Kiedrzynek. Mierzy technicznie, piłka dosłownie liże słupek.
-
58. minuta: Kolejny rajd Niemki, kolejny pojedynek oko w oko i… słupek ratuje PSG! Odbitą piłkę zebrała jeszcze Caicedo, natychmiast dograła z powrotem do Schröder, ale jej dobitka znów minimalnie minęła bramkę.
Paryżanki chwiały się na nogach. W 61. minucie sztab PSG zareagował potrójną zmianą — murawę opuściła m.in. Paulina Dudek, którą zastąpiła powracająca do pełnej dyspozycji Griedge Mbock. Polska obrończyni zostawiła na murawie sporo zdrowia, tocząc twarde boje z ofensywnym tercetem Królewskich.
Rzut karny z niczego i zimna krew Karchaoui
Futbol rzadko bywa sprawiedliwy. Real naciskał na drugiego gola, ale w 74. minucie jedna akcja odwróciła losy rywalizacji. Wprowadzona chwilę wcześniej Morissaint sprytnie zastawiła się w polu karnym, a interweniująca Maëlle Lakrar spóźniła wślizg i powaliła rywalkę. Arbiter bez wahania wskazała na jedenasty metr.
Do piłki podeszła Sakina Karchaoui. Krótki rozbieg, uderzenie bez cienia wątpliwości i na tablicy pojawił się wynik 1:1.
Ostatni kwadrans to desperacki napór Realu. Schröder do samego końca terroryzowała linię obrony gości, zmuszając Kiedrzynek do pełnej koncentracji przy dośrodkowaniach i strzałach z dystansu. Polska bramkarka nie pękła — grała pewnie na przedpolu, mądrze zbijała tempo i dowiozła arcyważny punkt do końcowego gwizdka.
