Zapomnijcie o nudnym 0:0. Kiedy na stadionie Den Dreef zegar wskazywał doliczony czas gry, a sędzia biegła w stronę monitora VAR, trybuny dosłownie zamarły. Piłkarki OH Leuven Women sprawiły ogromną niespodziankę na starcie UEFA Women’s Champions League, remisując z faworyzowaną AS Romą. To nie był jednak mecz defensywnego wyczekiwania na najniższy wymiar kary. To był pełnokrwisty thriller, w którym debiutujące w nowym zestawieniu gospodynie napędziły mistrzyniom Włoch potężnego strachu.
Nerwowy początek i włoskie ostrzeżenie
Pierwsze dwadzieścia minut pachniało klasycznym zderzeniem ze ścianą. Rzymianki weszły w mecz pewnie, zamknęły rywalki na ich połowie i długo wymieniały podania. Strzałów z dystansu próbowała liderka środka pola, Giugliano, ale w belgijskiej bramce bezbłędnie spisywała się Seynhaeve.
OH Leuven potrzebowało czasu, by złapać właściwy rytm. Szatnia przeszła latem spore przemeblowanie, a zgranie w starciu z europejską czołówką nie przychodzi automatycznie. Przełom nastąpił około 21. minuty. Zablokowane uderzenie Papatheodorou dało sygnał do ataku. Roma wprawdzie natychmiast odpowiedziała – Van Dooren zmarnowała wyborną sytuację sam na sam, a chwilę później sędzia słusznie anulowała gola przyjezdnych z powodu spalonego – jednak ten moment podziałał na gospodynie jak zimny prysznic. Strach minął.
Belgijska furia po przerwie
Druga połowa? Zupełnie inna bajka. Piłkarki Leuven wyszły z szatni z bezczelną odwagą, kompletnie zaskakując faworytki. Seynhaeve uruchomiła dalekim, precyzyjnym wykopem Conijnenberg, a holenderska napastniczka od razu sprawdziła czujność włoskiej bramkarki groźnym strzałem w krótki róg.
Trybuny Den Dreef ożyły na dobre. Chwilę przed upływem godziny gry stadion powinien eksplodować z radości – Janssen dostała idealną piłkę od Everaerts, ale zabrakło jej precyzji, by wpakować ją z bliska do siatki. Leuven przejęło pełną kontrolę nad murawą, stwarzając okazję za okazją:
- Groźny strzał głową Conijnenberg po rzucie rożnym,
- Szarża rezerwowej Lafaix, zatrzymana w ostatniej chwili,
- Atomowe uderzenie Ceustenberg, z trudem sparowane przez golkiperkę Romy.
Włoska defensywa pękała w szwach. Gdyby nie fenomenalna postawa bramkarki z Wiecznego Miasta, gospodynie prowadziłyby różnicą co najmniej dwóch trafień.
VAR, rzut karny i słupek w 90. minucie
Zegar tykał nieubłaganie, a siły powoli opuszczały oba zespoły. Kiedy bezbramkowy remis wydawał się przesądzony, nadeszła doliczona minuta, która mogła przekreślić cały wysiłek gospodyń.
Sygnał z wozu sędziowskiego. Analiza wideo rzekomego zagrania ręką Everaerts. Gwizdek i wskazanie na jedenasty metr. Włoska ławka rezerwowych już witała się z kompletem punktów, a na stadionie zapadła grobowa cisza. Strzał z wapna i… głuchy dźwięk piłki odbijającej się od słupka!
Sprawiedliwości stało się zadość. OH Leuven wywalczyło w premierowym meczu Ligi Mistrzyń Kobiet punkt, który smakuje znacznie lepiej niż klasyczny remis. Belgijski zespół udowodnił, że nie zamierza być w tych rozgrywkach jedynie tłem dla potęg, a rywalizacja w fazie grupowej zapowiada się niezwykle gorąco.
