Jeśli to miał być pierwszy poważny sygnał wysłany rywalkom w UEFA Women’s Champions League, trudno o bardziej wyrazisty. OL Lyonnes rozpoczęły europejską kampanię od efektownego zwycięstwa 8:0 nad Servette FCCF. Marie-Antoinette Katoto skompletowała hat-tricka, dwukrotnie trafiła Melchie Dumornay, a francuski zespół zachował czyste konto.
Servette mogło tylko próbować przetrwać
Przed pierwszym gwizdkiem trudno było wskazać faworyta tego spotkania. OL Lyonnes to przecież jeden z najbardziej utytułowanych zespołów w historii kobiecej Ligi Mistrzyń. Servette przystępowało natomiast do rywalizacji z ogromnym wyzwaniem.
Różnica klas szybko stała się widoczna.
Lyonnaise od początku przejęły kontrolę nad piłką i nie pozwalały gospodyniom na rozwinięcie skrzydeł. Już w 8. minucie padł pierwszy gol. Salma Paralluelo ruszyła lewą stroną i posłała piłkę w pole karne. Melchie Dumornay była gotowa do wykończenia akcji, ale ostatecznie futbolówkę do własnej bramki skierowała zawodniczka Servette.
0:1. To był dopiero początek problemów szwajcarskiego zespołu.
Katoto rozpoczęła swój koncert
OL Lyonnes nie zamierzały zwalniać. Francuzki cierpliwie budowały kolejne akcje, a Servette miało coraz większe problemy z opuszczeniem własnej połowy.
W 28. minucie Melchie Dumornay odebrała piłkę i szybko uruchomiła Marie-Antoinette Katoto. Napastniczka OL zachowała spokój w polu karnym i precyzyjnym uderzeniem znalazła dalszy róg bramki.
2:0. Dwanaście minut później Katoto ponownie wpisała się na listę strzelczyń. Tym razem świetnym podaniem popisała się Ada Hegerberg. Francuzka poradziła sobie z obrończynią i po raz drugi pokonała bramkarkę Servette.
Katoto miała już dublet, a do końca pierwszej połowy pozostało jeszcze kilka minut.
I wtedy błysnęła Dumornay. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Servette próbowało zagrozić bramce OL po rzucie wolnym. Francuska defensywa poradziła sobie z zagrożeniem, a piłka trafiła pod nogi Dumornay. Reprezentantka Haiti ruszyła do przodu i znalazła się sam na sam z bramkarką. Zamiast mocnego strzału wybrała techniczne rozwiązanie.
Lob. Piłka wpadła do siatki, a OL Lyonnes schodziły do szatni prowadząc 4:0.
Druga połowa? Jeszcze trzy gole Katoto i Dumornay
Po przerwie nie było mowy o rozluźnieniu. Już 47. minuta przyniosła piątego gola dla Lyonu. Lily Yohannes popisała się efektowną piętką, a Katoto wykorzystała podanie i skompletowała hat-tricka.
Servette było bezradne. Chwilę później role się odwróciły. Katoto tym razem obsłużyła Dumornay, która spokojnie wykończyła akcję. Było 0:6, a obie gwiazdy OL miały już po trzy gole w swoim dorobku — Katoto trzy trafienia, Dumornay dwa.
Później na boisku pojawiły się kolejne zawodniczki. Jonatan Giráldez zdecydował się na zmiany, dając minuty między innymi Caroline Weir oraz Tabithie Chawindze.
Servette strzeliło sobie dwa gole
Siódma bramka również padła po stałym fragmencie gry.
Selma Bacha posłała piłkę z rzutu rożnego na pierwszy słupek. Tarciane przedłużyła zagranie piętą, a futbolówka po kontakcie z zawodniczką Servette znalazła drogę do siatki.
0:7. Francuzki miały mecz całkowicie pod kontrolą.
Na ostatniego gola trzeba było poczekać do 89. minuty. Caroline Weir dokładnie obsłużyła Inès Benyahię, która dołączyła do strzeleckiego festiwalu.
0:8. Koniec. OL Lyonnes rozpoczęły Ligę Mistrzyń od ośmiu bramek.
OL Lyonnes z ważnym sygnałem przed meczem z Chelsea
Osiem goli robi wrażenie, ale równie istotne jest to, czego Lyon nie stracił. Francuzki zachowały czyste konto.
Servette miało swoje pojedyncze momenty i próbowało szukać przestrzeni w kontratakach, jednak przez większość spotkania nie było w stanie realnie zagrozić rywalkom. Dla OL Lyonnes był to zatem niemal wymarzony początek europejskiej kampanii. Jest zwycięstwo, jest wysoka skuteczność, jest czyste konto, a kilka zawodniczek dostało również możliwość złapania minut po przerwie.
I właśnie dlatego wynik 8:0 może mieć większe znaczenie niż tylko trzy punkty.
Teraz czas na wielki hit. OL Lyonnes – Chelsea
Na kolejną kolejkę Ligi Mistrzyń nie trzeba będzie długo czekać. 30 września OL Lyonnes podejmą Chelsea na Groupama Stadium.
To będzie spotkanie z zupełnie innej półki. Chelsea regularnie rywalizuje o najwyższe cele w Europie, a starcie dwóch europejskich marek będzie jednym z najciekawszych wydarzeń kolejnej serii gier.
Lyon dostał więc idealny początek. Teraz przyjdzie czas na znacznie poważniejszy test.
