Islandzki chłód, sztuczna murawa w Kópavogur i rywalki, które jeszcze niedawno grały w ćwierćfinale europejskich pucharów. Brzmi jak pułapka? Dla piłkarek Czarnych Antrans Sosnowiec to była tylko sceneria pod absolutny koncert. Mistrzynie Polski w pierwszym meczu ostatniej rundy kwalifikacji UEFA Women’s Europa Cup nie zostawiły złudzeń gospodyniom, rozbijając Breidablik aż 6:2.
Cztery bramki wbiła Klaudia Miłek. Po prostu zdemolowała defensywę rywalek.
Polskie piekło na zimnej wyspie: 45 minut, które ustawiło dwumecz
Zaczęło się bez zbędnego badania terenu. Sosnowiczanki od pierwszego gwizdka narzuciły tempo, jakby grały u siebie na Stadionie Ludowym. W 21. minucie Natalia Chudzik idealnie dorzuciła piłkę w pole karne, a Miłek tylko dołożyła głowę. Proste środki, precyzja chirurga i 1:0.
Islandki sprawiały wrażenie oszołomionych. W 36. minucie Taylor Kane, bramkarka Breidabliku, popełniła szkolny błąd – podała wprost pod nogi Karliny Miksone. Łotyszka z takich prezentów nie rezygnuje. Pięć minut później Zofia Burzan dośrodkowała z rzutu wolnego, a akcję zamknęła Zofia Buszewska.
Kiedy tuż przed przerwą Klaudia Miłek po raz drugi pokonała Kane w sytuacji sam na sam, tablica wyników pokazywała 4:0. Przepaść.
I tu na moment wkradło się rozprężenie. W doliczonym czasie pierwszej części Úlfa Dís Kreye Úlfarsdóttir wykorzystała zawahanie sosnowieckiej obrony i z bliska pokonała Annę Palińską. Trafienie do szatni dało gospodyniom cień nadziei. Szybko jednak zgasł.
Show Klaudii Miłek i czerwona kartka w Kópavogur
W drugiej połowie Breidablik rzucił się do odrabiania strat, ale nadział się na błyskawiczną kontrę. Oliwia Katowicz posłała długą piłkę za plecy obrończyń, Miłek uciekła rywalkom i sprytnym lobem skompletowała hat-tricka. Klasa światowa.
Gospodynie odpowiedziały jeszcze bramką Karitas Tómasdóttir po rzucie rożnym, zmniejszając straty na 2:5. Odpowiedź Czarnych? Błyskawiczna. Zaledwie 120 sekund później Miłek uderzyła z woleja pod poprzeczkę, zdobywając swojego czwartego gola w meczu. Bramkarka gospodyń nawet nie drgnęła.
Dzieła zniszczenia dopełniła w 77. minucie Líf van Bemmel, która wyleciała z boiska z czerwoną kartką za dwa bezmyślne faule. Grające w osłabieniu Islandki skupiły się już tylko na tym, by nie stracić siódmej bramki.
Rewanż w Sosnowcu: formalność czy czujność do końca?
Zaliczka 6:2 na wyjeździe to wymarzony kapitał przed rewanżem, który odbędzie się w środę, 30 września w Sosnowcu.
Awans do najlepszej szesnastki tych rozgrywek jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. Jeśli podopieczne Sebastiana Stemplewskiego utrzymają tę dynamikę w ataku i polot z Islandii, polscy kibice kobiecego futbolu mogą szykować się na bardzo gorącą pucharową jesień.
