Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Chelsea – Austria Wiedeń w Lidze Mistrzyń: Bomba Kaptein i nerwy do ostatniego gwizdka [WIDEO]

Chelsea – Austria Wiedeń w Lidze Mistrzyń: Bomba Kaptein i nerwy do ostatniego gwizdka [WIDEO]

To nie był wieczór dla futbolowych purystów. Zero fajerwerków, zero spektakularnych akcji z podręczników akademii piłkarskich. Sonia Bompastor i jej podopieczne wyszarpały zwycięstwo 1:0 nad Austrią Wiedeń na inaugurację fazy ligowej Women’s Champions League. Trzy punkty wpadły na konto, ale na trybunach Plough Lane nerwowo obgryzano paznokcie do 95. minuty.

Czasem o losach spotkania decyduje pojedynczy przebłysk geniuszu. I dokładnie tak było tym razem.

Błysk geniuszu w 11. minucie. Wieke Kaptein zdejmuje pajęczynę

Mecz zaczął się dla londynek niemal idealnie. Wieke Kaptein nie potrzebowała wiele miejsca. Dostała piłkę na dwudziestym metrze, podniosła głowę i huknęła bez kalkulacji.

Futbolówka odbiła się soczyście od spodu poprzeczki i zatrzepotała w siatce. Jasmin Pal była bezradna. Przepiękny gol, stadion eksplodował, a Chelsea wydawała się w pełni kontrolować boiskowe wydarzenia.

I tu pojawił się haczyk.

Zamiast pójść za ciosem, gospodynie niespodziewanie wyhamowały. W 20. minucie boisko z grymasem bólu opuściła Keira Walsh. Utrata kapitan i reżyserki środka pola wybiła Chelsea z rytmu. Na murawę weszła Lexi Potter, ale maszyna Bompastor zaczęła trzeszczeć.

Austria Wiedeń nie przyjechała po autografy

Austriaczki zwietrzyły swoją szansę. Z minuty na minutę grały odważniej, bez kompleksów wchodząc w pojedynki fizyczne. Tuż przed przerwą stadion zamarł dwukrotnie:

  • Najpierw po zamieszaniu z rzutu rożnego Virginia Kirchberger przeniosła piłkę tuż nad poprzeczką.

  • Chwilę później Louise Schoffel urwała się obrończyniom i uderzyła o centymetry obok słupka.

Chelsea miała swoje momenty – Alyssa Thompson szalała na prawym skrzydle, raz po raz urywając się rywalkom i stwarzając dogodne sytuacje Melvine Malard czy Sandy Baltimore. Brakowało jednak zimnej krwi. Zamiast bezpiecznego 2:0, w powietrzu wisiał remis.

Słupek ratuje gospodynie, Livia Peng muruje bramkę

W drugiej połowie mecz zamienił się w ring bokserski z ciosami wyprowadzanymi z obu stron. Gdy na kwadrans przed końcem Modesta Uka przedarła się przez defensywę Chelsea, serca londyńskich kibiców zabiły mocniej. Napastniczka gości uderzyła potężnie – piłka trafiła w słupek. Zabrakło milimetrów.

Gdyby nie czujność i świetny refleks Livii Peng między słupkami, debiut w Lidze Mistrzyń mógłby zakończyć się potężnym rozczarowaniem. Szwajcarka zachowała czyste konto, a defensywa dowodzona przez Kadeishę Buchanan i Ellie Carpenter dowiozła skromne prowadzenie do ostatniego gwizdka sędzi Miriamy Bockovej.

Punkty zaksięgowane, ale przed derbami z Arsenalem zapala się lampka

Prawdziwy sprawdzian charakteru nadejdzie już w niedzielę. Na Stamford Bridge melduje się Arsenal, a w derbach Londynu taki spadek koncentracji zostanie bezlitośnie wykorzystany. W fazie ligowej UEFA Women’s Champions League styl schodzi jednak na drugi plan: cel zrealizowano, trzy punkty dopisano, a Wieke Kaptein dała jasny sygnał, że potrafi brać odpowiedzialność za wynik w kluczowych momentach.

Weronika Bryndza

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!