Kolejny weekend z angielską piłką przyniósł dokładnie to, za co fani kochają kobiecy futbol na Wyspach: zwroty akcji w doliczonym czasie gry, kuriozalne błędy i bezlitosne nokauty. Trzecia runda Women’s Super League wywróciła nastroje w kilku szatniach. Podczas gdy błękitna część Manchesteru otwiera szampana, w północnym Londynie zaczynają wyć syreny alarmowe.
Klasyk na Emirates bez zwycięzcy. Arsenal i Manchester United z niedosytem
Starcie na Emirates Stadium miało być popisem ofensywnego kunsztu, a skończyło się meczem pełnym nerwowości i taktycznych szachów. Zarówno Arsenal, jak i Manchester United fatalnie weszły w ten sezon. Po bezbramkowej pierwszej połowie gospodynie same wpakowały się w kłopoty. Fatalny błąd przy wyprowadzaniu piłki bezlitośnie wykorzystała Julia Zigiotti Olme, wyprowadzając „Czerwone Diabły” na prowadzenie.
Gdy zegar nieubłaganie odliczał ostatnie sekundy, a fani United witali się z trzema punktami, londynki uratowały honor. W 95. minucie rezerwowa Smilla Holmberg wepchnęła piłkę do siatki, ustalając wynik na 1:1.
Punkt uratowany, ale nastroje w szatni Kanonierek przypominają stypę. Arsenal po gigantycznych transferach w trzech spotkaniach strzelił zaledwie dwa gole. Jeśli podopieczne Jonasa Eidevalla natychmiast nie znajdą recepty na niemoc w ataku, walka o mistrzostwo odjedzie im jeszcze przed pierwszymi przymrozkami.
Szalone widowisko w Manchesterze i 200. występ Beth Mead
Prawdziwy spektakl obejrzeli kibice w Manchesterze. Manchester City pokonał Liverpool 4:2, choć droga do tego triumfu przypominała jazdę kolejką górską:
- Lauren Hemp już w 13. minucie dała gospodyniom prowadzenie.
- Liverpool odpowiedział dwoma błyskawicznymi ciosami – Alice Bergstrom i Vivien Endemann uciszyły trybuny.
- Tuż przed przerwą Khadija Shaw wyrównała stan meczu (45+2’).
O losach tego thrillera zadecydowały ostatnie minuty. W 90. minucie pechowy swojak Grace Fisk załamał defensywę „The Reds”, a kropkę nad „i” w 95. minucie postawiła rewelacyjna tego dnia Hemp. City ma komplet dziewięciu punktów i pewnie przewodzi tabeli WSL.
Ten mecz zapisał się też w historii z innego powodu. Beth Mead dobiła do magicznej granicy 200 występów w Women’s Super League. Zaczynała w Sunderlandzie (30 spotkań), zbudowała legendę w barwach Arsenalu (167 meczów), a swój jubileusz świętowała już w błękitnym trykocie ekipy z Manchesteru.
Rzeź w derbach: Tottenham rozbija rywalki 7:0, Chelsea punktuje z chłodną głową
Jeżeli w szatni Crystal Palace przed meczem panował jakikolwiek optymizm, prysł on dokładnie w 8. minucie. Czerwona kartka dla Fuki Tsunaki ustawiła mecz. Co prawda beniaminek do przerwy dzielnie trzymał bezbramkowy remis, ale w drugiej części Tottenham po prostu zmiótł rywalki z planszy.
Show skradła Olivia Moller Holdt, kompletując klasycznego hat-tricka między 49. a 73. minutą. Dwa trafienia dołożyła Victoria Pelova, a po bramce dorzuciły Shekiera Martinez oraz Matilda Nilden. Wynik 7:0 to najsurowszy wymiar kary, jaki widzieliśmy w tym sezonie.
Znacznie ciszej, ale z chirurgiczną precyzją swoje zadanie wykonała Chelsea. Mistrzynie Anglii pokonały Birmingham 2:0 po szybkiej bramce Lexi Potter i trafieniu Melvine Malard w 71. minucie. Dla byłej napastniczki Manchesteru United był to debiutancki gol w niebieskich barwach.
Cuda z rzutu rożnego i ciosy w doliczonym czasie
Na pozostałych boiskach działo się równie dużo:
Gol bezpośrednio z kornera w Brighton: Gospodynie prowadziły po bramce Gabby George, ale w 89. minucie Lynn Wilms z Aston Villi zaskoczyła wszystkich i posłała piłkę do siatki prosto z rzutu rożnego, wyrywając remis 1:1.
London City Lionesses gromi Charlton 4:1: Znakomity dublet w zaledwie dwie minuty ustrzeliła Isobel Goodwin, a dzieła zniszczenia dopełniły Jana Fernandez i Nicole Anyomi. Warto jednak odnotować honorowe trafienie Jodie Hutton dla Charltonu – uderzenie atomowe, zdejmujące pajęczynę z okienka.
Everton wyszarpał wygraną w 94. minucie: Drużyna prowadzona z boiska przez Yukę Momiki rzutem na taśmę pokonała West Ham Rity Guarino 1:0.
Tabela WSL: Kto pędzi po tytuł, a kto musi gasić pożar?
Po 3. kolejce tabela Women’s Super League zaczyna dzielić stawkę na dwie grupy. Samotnym liderem z kompletem 9 punktów pozostaje Manchester City. Tuż za ich plecami czają się Tottenham i Chelsea (po 7 punktów), a pułap 6 „oczek” trzymają London City Lionesses oraz Everton.
Arsenal ugrzązł na 6. miejscu z pięcioma punktami, co w północnym Londynie traktowane jest jak stan przedzawałowy. Liverpool i Crystal Palace mają po 4 punkty, West Ham 3, a Brighton i Aston Villa po 2. Dno tabeli okupują Manchester United i Birmingham (po 1 punkcie) oraz wciąż bezpunkty Charlton.
Dla Arsenalu nadchodzące tygodnie to absolutny test dojrzałości. W najbliższych dwóch kolejkach Kanonierki zmierzą się z Chelsea oraz Manchesterem City. Jeśli ekipa ze stolicy nie odblokuje celowników, faza walki o mistrzostwo Anglii zakończy się dla nich, zanim na dobre opadną liście z drzew.

