Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Finałów się nie gra, finały się przepycha. Rezerwy Rekordu Pucharem Polski na Śląsku!

Finałów się nie gra, finały się przepycha. Rezerwy Rekordu Pucharem Polski na Śląsku!

Bądźmy szczerzy: ten mecz raczej nie trafi na tapetę koneserów futbolowej finezji, ale w pucharowych bataliach nikt za wrażenia artystyczne trofeów nie rozdaje. Na katowickim „Rapidzie” liczyło się tylko jedno – kto wyjdzie z tej bitwy z tarczą i zgarnie przepustkę na ogólnopolski szczebel centralny Pucharu Polski. Po dziewięćdziesięciu minutach twardej, nerwowej walki puchar powędrował pod Klimczok. Rekord II Bielsko-Biała pokonał UKKS Katowice 2:0, udowadniając po raz kolejny, że potrafi przetrwać trudne momenty i bezlitośnie wykorzystać błędy rywala.

Nerwy na „Rapidzie” i bomba z czterdziestu metrów

Od pierwszego gwizdka w powietrzu unosiło się napięcie. Stawka meczu zrobiła swoje – zamiast płynnych, koronkowych akcji oglądaliśmy mnóstwo walki wręcz, asekuracji i wzajemnego badania sił w środku pola. Klasyczny, zamknięty mecz pucharowy. W takich starciach kluczowa jest niemal zawsze pierwsza bramka.

I ten zbawienny impuls dały broniące trofeum bielszczanki. Zegar tykał, a gospodynie nie zamierzały ułatwiać zadania faworytkom. Wtedy jednak sprawę w swoje ręce – a właściwie w nogi – wzięła Aleksandra Cichy. Huknęła z rzutu wolnego z niemal czterdziestu metrów tak soczyście, że bramkarka UKKS-u zdołała jedynie wybić piłkę przed siebie. Na posterunku czekała już Michalina Polok. Krótki doskok, zimna krew przy dobitce i tablica wyników wskazała prowadzenie Rekordu.

Katowiczanki mogły odpowiedzieć jeszcze przed zejściem do szatni. Pod bramką biało-zielonych zrobiło się gorąco, ale w decydującym momencie klasę potwierdziła czujna Lena Latacz, ratując swój zespół przed stratą gola.

Katowicki napór i zabójcza kontra

Po zmianie stron obraz gry mocno się zmienił. UKKS Katowice nie miał już nic do stracenia i odważnie ruszył do przodu. Gospodynie zepchnęły rezerwy Rekordu do głębokiej obrony, łapiąc przewagę optyczną i kreując kolejne sytuacje w okolicach pola karnego.

Bielszczanki musiały zepchnąć swoje ambicje ofensywne na drugi plan i po prostu harować w tyłach. Defensywa gości trzeszczała, ale nie pękła ani razu. Czas uciekał, a im bardziej zdesperowane katowiczanki się odsłaniały, tym więcej przestrzeni pojawiało się na ich połowie. Sygnał ostrzegawczy dała Lena Romanowska, której zabrakło centymetrów do podwyższenia wyniku.

Chwilę później było już po herbacie. Sprytnym, wycofanym podaniem popisała się Maria Płonka, gubiąc całą linię obrony UKKS-u. Piłkę przejęła Marta Matyszkowicz, zachowała spokój i precyzyjnym strzałem postawiła kropkę nad „i”. 2:0.

Merry Piotrowska

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!