Niedziela 20 września, 5 kolejka niemieckiej Frauen Bundesligi. Cztery mecze bez zwycięstwa, wisząca w powietrzu nerwowość i wreszcie popołudnie, w którym zeszło całe ciśnienie. Piłkarki Hamburger SV w kapitalnym stylu wywalczyły pierwszy komplet punktów w sezonie, rozbijając przed własną publicznością 1. FC Nürnberg aż 5:1. Główna bohaterka tego spektaklu? Nikola Karczewska.
Polska napastniczka potrzebowała zaledwie 63 minut, by całkowicie rozmontować defensywę przyjezdnych. Dwa gole, asysta i nieustanny ciąg na bramkę – to był występ z kategorii tych, które kibice wspominają tygodniami.
Błyskawiczny cios i chłodna głowa. Karczewska odpaliła fajerwerki
Gospodynie od pierwszego gwizdka narzuciły wysokie tempo. Plan trenera Rodolfo Cardoso był prosty: agresywny doskok i prowokowanie błędów w rozegraniu Norymbergi. Zadziałało to niemal natychmiast.
W 7. minucie Carla Morich wygrała twardą walkę o piłkę w środku pola i ruszyła prosto na bramkę. Choć z pozoru spóźniła moment podania, futbolówka w zamieszaniu trafiła pod nogi Karczewskiej. Polka nie czekała. Błyskawiczny obrót, potężne uderzenie i piłka zatrzepotała w samym prawym okienku. Bramkarka Lourdes Romero nie miała nic do powiedzenia.
Norymberga gubiła się pod presją, a HSV szło za ciosem. W 27. minucie Karczewska uderzyła po raz drugi:
- Pierwszą próbę Polki w szesnastce obrończynie zdołały jeszcze zablokować.
- Piłka natychmiast wróciła pod jej nogi.
- Zamiast paniki – ułamek sekundy na ocenę sytuacji. Karczewska dostrzegła brak doskoku rywalek i precyzyjnym strzałem słabszą nogą posłała piłkę w długi róg.
Dziesięć minut później było już 3:0. Morich ponownie przejęła piłkę, sprawdziła czujność Romero, a odbitą futbolówkę bezlitośnie wpakowała do siatki Paulina Bartz.
27‘ Doppelpack Nikola Karczewska ✌️#nurderHSV pic.twitter.com/te83lt8qnS
— HSV-Frauen (@hsvfrauen_) September 20, 2026
Asysta na pożegnanie i drobna rysa w bramce Szemik
Druga połowa przyniosła krótki deszcz, ale nie ostudziła zapału hamburżanek. W 62. minucie Karczewska do dubletu dorzuciła jeszcze asystę, wykładając piłkę na osiemnasty metr do Camilli Linberg. Norweżka przymierzyła z dystansu bez zastanowienia – kapitalna bramka i 4:0. Chwilę później Polka opuściła murawę przy owacji trybun. Swoje zrobiła z nawiązką.
Całe spotkanie w bramce HSV rozegrała Kinga Szemik. Niestety, reprezentacyjna bramkarka nie zachowała czystego konta. Chwila dekoncentracji przy wyprowadzaniu piłki z własnej strefy obronnej kosztowała stratę gola – błąd bez wahania wykorzystała Lara Meroni.
To była jednak tylko mała rysa na bardzo udanym popołudniu. W 84. minucie wynik na 5:1 ustaliła Leni Eggert, pieczętując pogrom.
Święto na Volksparkstadion
Niedzielny mecz miał wyjątkową oprawę. Z okazji Dnia Dziecka na trybunach pojawiły się maskotki Ulicy Sezamkowej z Elmo i Ciasteczkowym Potworem na czele, a grę z loży obserwowała dyrektorka sportowa Kathleen Krüger.
Frekwencja wreszcie dopisała. Na trybunach zasiadło 4429 widzów – znacznie więcej niż podczas ostatnich starć z Freiburgiem czy RB Lipsk. Kibice w Hamburgu dostali dokładnie to, na co czekali: agresywny, widowiskowy futbol i przełamanie, które może nadać ton całej jesieni. Z tak dysponowaną Nikolą Karczewską w ataku, rywalki w niemieckiej ekstraklasie mają powody do obaw.
