Minuta 89. Na tablicy wyników w Dreisamstadion wciąż widnieje 1:1, a gospodarze powoli kalkulują, jak dowieźć cenny remis do końcowego gwizdka. Wtedy piłkę na skrzydle przejmuje Paulina Tomasiak. Jedno spojrzenie w pole karne, precyzyjne dogranie w tempo, a nabiegająca Estrella Merino Gonzalez bez wahania pakuje piłkę do siatki. Sektor gości eksploduje. Bayer 04 Leverkusen wywozi z Freiburga komplet punktów po meczu, który dostarczył emocji na kilka spotkań.
Kibice kobiecej Bundesligi dostali w 5. kolejce widowisko absolutnie kompletne: kuriozalnego samobója, interwencję sezonu na linii bramkowej i polski akcent, który zadecydował o losach meczu.
Od pecha do euforii, czyli szalony mecz Cornelii Kramer
Spotkanie w Dreisamstadion od pierwszych minut pachniało walką na noże. Obie drużyny biły się o bezpośredni kontakt z czołówką i strefą Ligi Mistrzyń. Plan Leverkusen runął jednak błyskawicznie, bo już w 9. minucie.
Doszło wtedy do sytuacji z kategorii tych, które lądują w kompilacjach piłkarskich wpadek:
- Acikgöz dośrodkowała z rzutu wolnego w pole karne Bayeru.
- Cornelia Kramer próbowała zażegnać niebezpieczeństwo głową.
- Trafiła w piłkę tak niefortunnie, że ta nabrała kosmicznej trajektorii, przelobowała kompletnie zaskoczoną bramkarkę Rafaela Borggräfe i zatrzepotała w siatce.
1:0 dla Freiburga. Koszmar napastniczki. Na szczęście piłka nożna kocha pisać scenariusze z odkupieniem w roli głównej. Po zmianie stron, w 56. minucie, sędzia podyktowała rzut karny za faul na Lilli Turanyi. Do piłki podeszła nie kto inny, jak Kramer. Chłodna głowa, pewny strzał i remis. Rzadko widuje się taki „dublet” u jednej zawodniczki w jednym meczu.
Paulina Tomasiak z pełnym zaufaniem trenera. To był jej mecz
Dla polskich kibiców najważniejsza wiadomość tego popołudnia brzmi prosto: Paulina Tomasiak rośnie na kluczową postać ofensywy Leverkusen. Po niedawnym dublecie przeciwko Bayernowi Monachium reprezentantka Polski wybiegła w podstawowym składzie i rozegrała całe spotkanie.
Już w pierwszej połowie to ona była najbliżej wyrównania. W 42. minucie Werkself wyprowadziło błyskawiczną kontrę. Tomasiak urwała się obrończyniom i huknęła bez zastanowienia. Gdyby nie fenomenalny refleks Anny Reimann w bramce Freiburga, gol padłby jeszcze przed przerwą.
Polka nie spuszczała z tonu. Szukała gry, brała na siebie ciężar akcji w bocznych sektorach boiska i pracowała w defensywie. Nagroda przyszła w samej końcówce. Akcja bramkowa z 89. minuty to pokaz boiskowej dojrzałości: opanowanie piłki pod presją, idealne wyczucie przestrzeni i asysta, po której ręce same składały się do oklasków.
Obrona na linii i słupek. Kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa
Zanim jednak padła decydująca bramka, Leverkusen musiało przetrwać prawdziwy szturm rywalek. Freiburg tuż po przerwie powinien prowadzić 2:0. Birkholz dopadła do bezpańskiej piłki, minęła bramkarkę i uderzyła w stronę pustej bramki.
Wydawało się, że nic już nie uratuje gości. Wtedy z asekuracją wbiegła Claudia Wenger, która instynktownym wślizgiem w locie wybiła futbolówkę niemal z linii bramkowej. Ta interwencja utrzymała Bayer przy życiu.
Końcówka to była czysta wymiana ciosów:
- 68. minuta: Merino Gonzalez w ostatniej chwili blokuje strzał Arfaoui.
- 82. minuta: Paulina Platner wyskakuje najwyżej do dośrodkowania z rożnego, lecz trafia tylko w słupek.
- 89. minuta: Zabójcza kontra duetu Tomasiak – Merino Gonzalez i gol na wagę trzech punktów.
SC Freiburg – Bayer 04 Leverkusen 1:2 (1:0)
-
Bramki: 1:0 Cornelia Kramer (9′ – samobójcza), 1:1 Cornelia Kramer (56′ – z karnego), 1:2 Estrella Merino Gonzalez (89′ – asysta Paulina Tomasiak)
