Zdarzają się takie mecze, po których po prostu brakuje tchu. Nawet na trybunach. W środę, 16 września, dostaliśmy właśnie taki piłkarski dreszczowiec. Finał Pucharu Polski kobiet na szczeblu zachodniopomorskim zapowiadał się ciekawie, ale to, co wydarzyło się na murawie, przerosło najśmielsze oczekiwania.
Naprzeciwko siebie stanęły dwie drużyny ze szczecińskiej akademii: broniąca trofeum Pogoń Szczecin U18 oraz ich o dwa lata młodsze koleżanki z zespołu U16. Bratobójczy, wewnątrzklubowy sparing? Nic z tych rzeczy. To była walka o każdy centymetr boiska, a nagrodą był nie tylko puchar ZZPN, ale też wymarzony awans na szczebel centralny Orlen Pucharu Polski.
I wiecie co? Takie mecze to najlepsza możliwa reklama kobiecego futbolu.
Faworytki bez litości. Szybkie ciosy na wagę trofeum?
Początek spotkania wyglądał dokładnie tak, jak większość ekspertów zakładała przed pierwszym gwizdkiem. Starsze i bardziej doświadczone osiemnastolatki od razu rzuciły się rywalkom do gardeł. Dziewczyny z drużyny U16 wyszły na ten finał nieco spięte. I zapłaciły za to wysoką cenę.
Już w 13. minucie koronkowa, zespołowa akcja Pogoni U18 zakończyła się formalnością. Oliwia Cholewińska musiała tylko dołożyć nogę do pustej bramki. Zrobiła to bezbłędnie.
Minęło zaledwie siedem minut, a na tablicy wyników świeciło już 2:0. Świetne dośrodkowanie z rzutu rożnego, idealny timing i Blanka Skręta mocnym strzałem głową podwyższa prowadzenie.
Sprawa wydawała się zamknięta. Pachniało wręcz pogromem. Osiemnastolatki poczuły krew i raz za razem nękały defensywę młodszych koleżanek:
-
Cholewińska dwukrotnie ostemplowała słupek.
-
Ewa Goc potężnym uderzeniem obiła obramowanie bramki.
-
Małgorzata Ogiejko w bramce U16 dwoiła się i troiła, żeby uratować swój zespół przed stratą kolejnych goli.
Do przerwy 2:0. Spacerek. Ale tylko do czasu.
Bunt młodości, czyli jak Pogoń Szczecin U16 wróciła z zaświatów
Jeśli ktokolwiek na stadionie myślał, że w drugiej połowie emocje się skończyły, grubo się mylił. Osiemnastolatki wyraźnie spuściły z tonu. Próbowały strzałów z dystansu, ale brakowało im konkretów. I tu pojawia się haczyk. Drużyna U16 poczuła, że faworytki osłabły.
Zaczęło się w 70. minucie. Maja Machała dopadła do bezpańskiej piłki wybitej przed pole karne. Zero zawahania. Potężna bomba z dystansu wpadła do siatki, a kontaktowy gol wlał w młodszy zespół nowe życie.
Mecz nagle całkowicie się rozkręcił, a na boisku zapanował totalny chaos. Wystarczyło pięć szalonych minut, by sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Najpierw Cholewińska trafia do siatki dla U18, ale sędzia błyskawicznie gasi jej radość – spalony. Chwilę później po drugiej stronie boiska Anastazja Jabłońska marnuje stuprocentową sytuację sam na sam. Kibice łapią się za głowy.
Ale Jabłońska to walczak. Dosłownie moment później dostała drugą szansę. Znów oko w oko z Aleksandrą Głuszyk. Tym razem wytrzymała presję. Zimna krew, precyzyjny strzał i w 75. minucie mamy remis 2:2! Szok.
Złoty gol w 118. minucie. Orlen Puchar Polski dla osiemnastolatek
Konieczna była dogrywka. Obie ekipy grały już na oparach, a na murawie widać było zmęczenie i skurcze. Ponownie w bramce U16 błysnęła Ogiejko, wyciągając trudną piłkę już na samym początku doliczonego czasu.
Rzuty karne wisiały w powietrzu. Trenerzy powoli układali w głowach listy strzelczyń. I kiedy wszyscy szykowali się już do loterii jedenastek, nadeszła 118. minuta.
Ogromne zamieszanie w polu karnym zespołu do lat szesnastu. Przebitki, odbicia, totalny bilard. W tym całym chaosie najlepiej odnalazła się Małgorzata Capar. Jeden precyzyjny cios. Piłka ląduje w siatce. 3:2 dla Pogoni Szczecin U18!
Ten finał Pucharu Polski na szczeblu zachodniopomorskim to był czysty obłęd. Starsze dziewczęta obroniły tytuł i to one zagrają w Orlen Pucharze Polski na szczeblu centralnym. Zrobiły to, co do nich należało. Ale ogromne brawa należą się również wicemistrzyniom z zespołu U16. Pokazały charakter, wstały z kolan przy stanie 0:2 i udowodniły, że szczecińska akademia to wylęgarnia prawdziwych talentów, o których usłyszymy jeszcze nie raz.
