Boli. Cholernie boli. Zwłaszcza gdy patrzysz na łzy naszych zawodniczek zaraz po końcowym gwizdku. Ponad pięć tysięcy kibiców na stadionie w Bielsku-Białej na moment wstrzymało oddech, gdy marzenia o ćwierćfinale prysły jak bańka mydlana. Polska przegrała z Kolumbią 0:1 i żegna się z domowymi Mistrzostwami Świata U-20. Ale postawmy sprawę jasno: ten turniej to nie koniec. To narodziny czegoś wielkiego w naszej piłce.
Atmosfera na trybunach była elektryzująca. Dokładnie 5200 widzów – absolutny rekord tego turnieju – przyszło zobaczyć, jak podopieczne Marcina Kasprowicza piszą historię. Scenariusz na awans wydawał się prosty. Przynajmniej w teorii.
Polska – Kolumbia U-20. Kiedy piłka szuka nie tej bramki
Biało-Czerwone wyszły na murawę bez kompleksów. Dyktowały tempo. Dominowały w środku pola. Rozgrywały piłkę z pewnością siebie, której mogłaby im pozazdrościć niejedna seniorska ekipa.
I tu pojawia się ten brutalny, piłkarski pech.
Zamiast upragnionego trafienia dla reprezentacji Polski, dostaliśmy cios znikąd. Tablica świetlna pokazywała 89. minutę. Mariana Silva wrzuca piłkę z lewego skrzydła. Martyna Bartczak instynktownie próbuje ją wybić… i niestety pakuje futbolówkę do własnej siatki. Szok. Niedowierzanie. Kolumbia zgarnia bilet do ćwierćfinału z Nigerią, a my zostajemy z potężnym niedosytem.
Szatnia zabiera głos. Polki w szczerej rozmowie z portalem Fifa.com
Zaraz po spotkaniu emocje wciąż buzowały. Kapitan drużyny, Zuzanna Witek, oraz bramkarka Julia Woźniak udzieliły wywiadu redaktorom portalu Fifa.com. Z ich słów bije nie tylko smutek, ale przede wszystkim niesamowita sportowa złość i dojrzałość.
– Kontrolowałyśmy cały ten mecz. Jedyne, czego zabrakło, to po prostu wcisnąć piłkę do siatki – przyznała bez ogródek Julia Woźniak w rozmowie z dziennikarzami Fifa.com. – Sytuacje, których nie zamieniłyśmy na gole, brutalnie się na nas zemściły. To potwornie boli. Szczególnie że dobrze wiemy, jak mocną jesteśmy drużyną.
Trzy zwycięstwa w fazie grupowej nie wzięły się znikąd. Polki zachwycały walecznością. I choć teraz przełykają gorycz porażki w 1/8 finału, patrzą w przyszłość z podniesioną głową.
Zuzanna Witek, cicha bohaterka środka pola na tym mundialu, dodała z charakterystyczną dla siebie iskrą na łamach Fifa.com: – Serce pęka, jasne, ale to nie jest koniec świata. Zaciskamy zęby i pracujemy dalej. Takie jest po prostu życie piłkarki. Chcę jednak głośno powiedzieć jedno: pękam z dumy, gdy patrzę na ten zespół. Walczyłyśmy do upadłego. Wystarczyło wykorzystać swoje szanse i skończyłybyśmy to spotkanie na naszą korzyść znacznie wcześniej.
Poland 🆚 Colombia#U20WWC pic.twitter.com/9Vx3rDMngT
— FIFA Women's World Cup (@FIFAWWC) September 17, 2026
Co Mistrzostwa Świata U-20 zmienią w polskiej piłce nożnej kobiet?
Dziewczyny wyjeżdżają z Bielska-Białej bez medalu, ale zostawiają po sobie gigantyczne dziedzictwo. Piłka nożna kobiet w Polsce dostała wiatru w żagle, o jakim od dawna marzyliśmy. Co zyskaliśmy w ciągu tych dwóch tygodni?
-
Nowe pokolenie liderek: Kadra U-20 udowodniła, że dorosła reprezentacja Polski ma kapitalne zaplecze.
-
Modę na kobiecy futbol: Tłumy młodych dziewczyn na trybunach zobaczyły, że można grać na światowym poziomie w koszulce z orzełkiem. To inspiruje mocniej niż jakakolwiek kampania reklamowa.
-
Szacunek kibiców: Brawa po końcowym gwizdku dla przegranej drużyny mówiły wszystko. Fani docenili pot, krew i łzy zostawione na boisku.
W wywiadzie dla Fifa.com Witek i Woźniak zgodnie podkreślają ten właśnie aspekt.
– Mam wielką nadzieję, że to nasze wspólne dziedzictwo – zaznacza Zuzanna Witek. – Zagrałyśmy kapitalną fazę grupową. Wierzę, że w tym samym składzie zdobędziemy szczyty w seniorskiej kadrze. Obserwowałam tę ekipę od środka przez cztery lata. To było coś niesamowitego.
Wtóruje jej Julia Woźniak: – To potężny impuls dla polskiej piłki kobiecej. Pokazałyśmy nasz potencjał. Przed nami piękne rzeczy i krok po kroku pniemy się w górę.
Dziewczyny przegrały mecz na mundialu. Trudno, bywa. Ale wygrały coś znacznie cenniejszego – całe pokolenie nowych kibiców i zawodniczek. I nikt im tego nie odbierze.

Czyli można wznowić rozgrywki ligowe, a nie czekać do końca WM U20.