Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Piłka bywa okrutna. Polska – Kolumbia 0:1: Cios w 89. minucie i koniec marzeń o medalu MŚ U-20

Piłka bywa okrutna. Polska – Kolumbia 0:1: Cios w 89. minucie i koniec marzeń o medalu MŚ U-20

Bielsko-Biała, 89. minuta spotkania. Na trybunach ponad pięć tysięcy gardeł zamiera w ułamku sekundy. Płaskie dośrodkowanie z lewej strony, niefortunny rykoszet, piłka ląduje w siatce. Koniec. Kurtyna opada.

Futbol nie zna litości i nie rozdaje punktów za styl. Przekonały się o tym boleśnie polskie piłkarki w meczu 1/8 finału mistrzostw świata U-20. Były od rywalek dojrzalsze, odważniejsze i zwyczajnie lepsze na boisku. Tworzyły sytuacje, kontrolowały tempo, a z murawy schodziły zalaną łzami twarzą. Sen o podium prysł w najbardziej bezwzględny z możliwych sposobów.

Dominacja bez kropki nad „i”. 81. minuta, która złamała serca

Od pierwszego gwizdka Casey Reibelt to Polki narzuciły swoje warunki. Znakomicie w środku pola operowała zaledwie 17-letnia Lena Świrska – bez kompleksów, z chłodną głową i niesamowitą dynamiką. Lewym skrzydłem szarżowała Krystyna Flis, a defensywa wicemistrzyń Ameryki Południowej co chwilę musiała gasić pożary.

Kolumbijki sprawiały wrażenie bezradnych. Straciły z powodu kontuzji Maithe Lopez, a ich liderka, Valerin Loboa, odbijała się od świetnie zorganizowanej polskiej obrony kierowanej przez Zofię Pągowską i Martynę Bartczak. Brakowało tylko jednego: gola.

I tu pojawia się moment, który kibice w Bielsku-Białej będą wspominać z żalem jeszcze przez długie miesiące.

Minuta 81. Polki zamykają rywalki w ich własnym polu karnym. Najpierw uderza Magda Piekarska, do dobitki dopada Oliwia Związek. Dwa metry do siatki. Trybuny wstają, ławka rezerwowych unosi ręce do góry w geście triumfu. Czyste szaleństwo? Niestety nie.

Kolumbijska bramkarka i asekurujące ją obrończynie cudem blokują piłkę na samej linii bramkowej. Piłka nie chciała wpaść do siatki. Zamiast upragnionego 1:0, na tablicy wciąż widniał bezbramkowy remis.

Trybuny o kulach i dramat w samej końcówce

Ten turniej od początku stawiał przed kadrą Marcina Kasprowicza trudne wyzwania. Z powodu urazu odniesionego w starciu z Beninem na boisku nie mogła pojawić się Weronika Araśniewicz – największa gwiazda zespołu, która latem zamieniła Barcelonę na Wolfsburg. 18-latka wspierała koleżanki z trybun, poruszając się o kulach. Dziewczyny walczyły za nią, zostawiając na murawie każdy gram energii.

A potem nadeszła ta pechowa 89. minuta.

Krótka chwila dekoncentracji w środkowej strefie. Zuzanna Witek, która rozgrywała świetny turniej jako kapitan, straciła futbolówkę. Błyskawiczna kontra Kolumbijek. Mariana Silva wstrzeliła piłkę wzdłuż pola bramkowego, a próbująca ratować sytuację Martyna Bartczak skierowała ją prosto do własnej bramki.

Dla polskiej stoperki był to już drugi gol samobójczy na tych mistrzostwach – pierwszy przytrafił się w fazie grupowej przeciwko Meksykowi. Bezlitosny chichot losu. Julia Woźniak, która przez cały turniej broniła jak natchniona, nie miała tutaj żadnych szans.

Głos z szatni: Łzy, duma i wielkie ambicje (powiedziały dla fifa.com)

Gdy wybrzmiał ostatni gwizdek, emocje wylały się z pełną mocą. Kolumbijki tańczyły z radości, celebrując trzeci z rzędu awans do ćwierćfinału mundialu, w którym zmierzą się z rozpędzoną Nigerią (ta bez problemu ograła Anglię 3:0). Polki z kolei padły na murawę, nie kryjąc rozpaczy.

Zuzanna Witek, kapitan reprezentacji Polski:

„Jestem dumna z tej drużyny, ze sztabu i z każdej dziewczyny z osobna. Ciężko pracowałyśmy i pokazałyśmy na tym turnieju, że dajemy z siebie absolutnie wszystko. Dziś jedna sytuacja zadecydowała o wyniku na korzyść Kolumbii, ale nikt nie odbierze nam tego, ile serca tu zostawiłyśmy.”

Juana Ortegon, kapitan reprezentacji Kolumbii:

„Nasza siła to walka do samego końca. Zawsze gramy do ostatniego gwizdka i nigdy nie przestajemy atakować. Idziemy krok po kroku. Cieszymy się z ćwierćfinału, ale naszym prawdziwym marzeniem jest puchar świata.”

Więcej niż jeden mecz. Co zostaje po polskim mundialu?

Bądźmy szczerzy: porównania trenera Marcina Kasprowicza do legendarnej drużyny Kazimierza Górskiego z 1974 roku były nieco na wyrost i niepotrzebnie nakładały presję na młode zawodniczki. Ale odrzucając na bok medialne pompki i cytaty – ta reprezentacja dała kibicom prawdziwy powód do dumy.

Wygrały grupę w świetnym stylu, rozbiły Argentynę, pokazały dojrzałą, nowoczesną piłkę i ściągnęły na trybuny tysiące ludzi, w tym ważne postacie polskiego futbolu z Marcinem Dorną na czele. Przegrały mecz, w którym były stroną przeważającą. Tak czasem wygląda sport w swoim najbardziej brutalnym wydaniu. Te dziewczyny nie zdobyły medalu, ale zyskały coś równie cennego: szacunek kibiców i bezcenne doświadczenie na starcie seniorskich karier.

Merry Piotrowska

2 komentarze do “Piłka bywa okrutna. Polska – Kolumbia 0:1: Cios w 89. minucie i koniec marzeń o medalu MŚ U-20”

  1. Tak na spokojnie to chyba wy tam ogladaliscie inne zawody. Przeciez nam w tym meczu tak naprawde nic nie wychodzilo. Slamazarna gra w przodzie, bez ladu i skladu, fatalne podania albo zle przyjecia i straty, anemiczne strzaly i to glownie 10 metrow od bramki, kompletnie bylismy nieskuteczni i raczej taktycznie niewlasciwie przygotowani na ten mecz. Sami sobie zawdzieczamy ze odpadlismy a moglismy napisac fajna historie. Wielka szkoda nie wykorzystanej wyjatkowej szansy.

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!