Czasami o losach meczu decyduje pojedynczy błysk geniuszu. Innym razem – bezwzględna konsekwencja i odrobina boiskowego szczęścia. W czwartkowy wieczór na Stadionie Miejskim ŁKS w Łodzi widzieliśmy jedno i drugie. Azjatycki klasyk w 1/8 finału Mistrzostw Świata Kobiet U-20 przyniósł dokładnie to, czego oczekiwali eksperci: taktyczną wojnę nerwów i nagłą eksplozję tempa po przerwie. Korea Północna pokonała Japonię 2:0, udowadniając, że obrona wywalczonego w 2024 roku pucharu to dla nich jedyny akceptowalny scenariusz.
Twarda gra i bezbramkowy klincz: szachy do przerwy
Pierwsza połowa? Szachy. Żadna ze stron nie chciała odsłonić gardy. Koreanki od pierwszego gwizdka narzuciły wysoki pressing i doskakiwały do rywalek przy każdym kontakcie z piłką. Japonki z kolei postawiły na chłodną głowę, dyscyplinę i szczelne zasieki obronne.
Bądźmy szczerzy – pierwsze 45 minut nie rozpieszczało sytuacjami podbramkowymi. Na murawie trwała walka wręcz, ale do szatni obie ekipy schodziły przy bezbramkowym remisie. W powietrzu wisiało jednak przeczucie, że ten stan rzeczy nie potrwa długo. Ktoś musiał w końcu pęknąć.
Błyskawiczny nokaut. Dwa ciosy w 240 sekund
Po zmianie stron obrończynie tytułu wrzuciły wyższy bieg. Podkręciły tempo do granic możliwości, a japońska formacja defensywna zaczęła gubić krycie.
Worek z bramkami rozwiązał się w 65. minucie. Choe Chong-gum zatańczyła z piłką na skrzydle, zeszła do środka i posłała techniczne, podkręcone uderzenie prawą nogą. Futbolówka obiła dalszy słupek, odbiła się pechowo od pleców interweniującej Asako Furuty i wturlała się do siatki. Samobój? Tak. Czy Korea na to zapracowała? Bez dwóch zdań.
Zanim rywalki zdążyły poukładać myśli na nowo, było już po meczu.
Minuta 69. i akcja z kategorii tych, które ogląda się z czystą przyjemnością. Błyskawiczna klepka między Ho Kyong a Choe Rim-jong kompletnie rozmontowała japońskie szyki. Piłkę dostała Choe Yon-a i precyzyjnym strzałem z prawej nogi zamknęła temat. Cztery minuty. Tyle wystarczyło, by rozstrzygnąć losy awansu do najlepszej ósemki globu.
Raport meczowy: 1/8 finału MŚ U-20
- Mecz: Korea Północna – Japonia 2:0 (0:0)
- Bramki: Asako Furuta 65′ (samobójcza), Choe Yon-a 69′
- Najlepsza zawodniczka meczu: Jon Il-chong (Korea Północna)
- Miejsce: Stadion Miejski ŁKS Łódź
- Kolejny etap: Ćwierćfinał przeciwko Kanadzie
Jon Il-chong dyryguje grą, a rywalki schodzą pokonane
Mózgiem i płucami drużyny z Korei Północnej była Jon Il-chong. Tytuł najlepszej zawodniczki meczu trafił w jej ręce w pełni zasłużenie. Imponowała spokojem, rozbijała ataki w środku pola i dyktowała rytm każdej akcji.
Po końcowym gwizdku pomocniczka nie kryła, że fundamentem sukcesu było zjednoczenie zespołu przez trenera Han Chol-haka. Zaznaczyła też twardo, że nikt w ekipie nie zamierza zachłystywać się tym triumfem, bo prawdziwa praca dopiero się zaczyna.
Zupełnie inne emocje panowały u pokonanych. Japoński selekcjoner Akira Ijiri wprost przyznał, że rzadko mierzą się z zespołami grającymi na tak bezwzględnym poziomie intensywności. Choć pożegnanie z mundialem na tym etapie boli, szkoleniowiec liczy, że ta lekcja ukształtuje jego piłkarki na kolejne lata seniorskiej kariery.
Jon Il-chong earns the Player of the Match award. 👏
#U20WWC pic.twitter.com/yG5AWcfuxT— FIFA Women's World Cup (@FIFAWWC) September 17, 2026
W ćwierćfinale poprzeczka idzie w górę
Korea Północna wysłała jasny sygnał reszcie stawki: mistrzowska korona leży na właściwych głowach. W ćwierćfinale poprzeczka powędruje jednak jeszcze wyżej, bo po drugiej stronie barykady stanie bezkompromisowa Kanada. Jeśli jednak Koreanki utrzymają to tempo pressingu i skuteczność w decydujących momentach, zatrzymanie ich graniczyć będzie z cudem.
