Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Wojna nerwów w Katowicach! Brazylijki wyrzucają USA z Mistrzostw Świata U-20 po rzutach karnych

Wojna nerwów w Katowicach! Brazylijki wyrzucają USA z Mistrzostw Świata U-20 po rzutach karnych

To nie był zwykły mecz. To była prawdziwa, piłkarska wojna na wyniszczenie. Na murawie Areny Katowice spotkały się dwie potęgi, które w kobiecym futbolu mają ze sobą mnóstwo rachunków do wyrównania. Po 120 minutach twardej walki tablica wyników wskazywała 1:1. O wszystkim zadecydowała bezwzględna loteria – rzuty karne. W nich zimną krew zachowały młode Brazylijki, odsyłając trzykrotne mistrzynie globu do domu i meldując się w ćwierćfinale mundialu do lat 20.

Przetrwać nawałnicę. Pierwsza połowa pod dyktando Amerykanek

Od pierwszego gwizdka Silvia Gasperotti tempo było zawrotne. Żadnego badania terenu. Żadnych uprzejmości.

Amerykanki ruszyły do przodu z furią, grając niezwykle bezpośrednio i szukając błyskawicznych wyjść z kontrą. Brazylijski blok obronny trzeszczał w szwach. Sofia, Thay oraz Ana Bia musiały wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, by powstrzymać rywalki, a w bramce prawdziwe cuda wyczyniała Thais Lima.

  • 14. minuta: Pierwszy groźny wypad Brazylii. Gisele urwała się lewym skrzydłem, dośrodkowała w pole karne, ale Dudinha uderzyła głową obok słupka.

  • 34. minuta: Canarinhas złapały wiatr w żagle. Szybkie trójkąty przed szesnastką i stałe fragmenty gry podniosły ciśnienie na ławce USA, jednak do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.

Bądźmy szczerzy: w pierwszych 45 minutach to Amerykanki dyktowały warunki, ale brazylijska defensywa ani myślała pęknąć.

Kocioł w drugiej połowie: cios za cios i katowicka wrzawa

Szatnia podziałała na zespół Camilli Orlando jak zimny prysznic. Brazylijki wyszły na drugą część z zupełnie innym nastawieniem – zagrały odważniej, wyżej i bez kompleksów.

W ciągu zaledwie kwadransa oddały aż siedem strzałów. Pachniało golem. W końcu dopięły swego. Po genialnie rozegranym rzucie rożnym Sofia Couto urwała się kryciu i precyzyjnym uderzeniem głową w sam róg nie dała szans Caroline Birkel. Katowicki stadion eksplodował radością. 1:0 dla Brazylii!

Radość nie trwała jednak długo.

Amerykanki rzuciły na szalę wszystko. Zaledwie pięć minut później, w 62. minucie, Ainsley McCammon huknęła z dystansu. Piłka niefortunnie otarła się jeszcze o Thay, zmieniła tor lotu i wpadła do siatki obok bezradnej bramkarki. 1:1. Zaczęło się szaleństwo. Chwilę później piłkarki z USA obiły słupek, a dobitka wylądowała w rękawicach genialnej Thais Limy.

Końcówka regulaminowego czasu to szachy trenerskie. Selekcjonerka Brazylii wprowadziła świeżą krew – Bianca i Emilly wniosły energię, a ta druga w dogrywce omal nie zerwała pajęczyny w bramce rywalek, posyłając potężny strzał tuż obok spojenia.

Loteria z 11 metrów: Thais Lima zakłada pelerynę superbohaterki

Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, choć obie ekipy zostawiły na murawie całe serce. Czas na rzuty karne. Czysty test psychiki.

Do pierwszej jedenastki w ekipie USA podeszła Emeri Adames. Spojrzenie na bramkarkę, krótki rozbieg, strzał i… kapitalna obrona Thais Limy! To był moment zwrotny. Brazylijska bramkarka ustawiła całą serię.

Kolejne strzały wpadały do siatki jak w zegarku. McCammon, Nguyen, Joseph i Alvarez z USA nie pomyliły się. Ale Brazylijki strzelały jak wytrawni profesorowie:

  • Brendha – gol,
  • Gisele – gol,
  • Emilly – gol,
  • Aninha – gol,
  • Bianca – decydujące uderzenie i eksplozja radości!

Pięć na pięć. Bezbłędna seria. Brazylia wygrała próbę nerwów 5:4.

Wielki rewanż i droga po marzenia

Ten triumf smakuje podwójnie. Pamiętajmy, jak wyglądała faza grupowa: Brazylijki przeszły przez nią jak walec, zgarniając komplet 9 punktów w starciach z Tanzanią (4:1), Kanadą (3:0) i Anglią (2:1). Z kolei Amerykanki – choć utytułowane i niebezpieczne – wślizgnęły się do fazy pucharowej z trzeciego miejsca po porażkach z Japonią i Włochami.

Futbol napisał jednak własny scenariusz. Zamiast gładkiego meczu kibice dostali 120 minut krwistego thrillera.

Co dalej z Canarinhas? Zespół Camilli Orlando nie ma czasu na długie świętowanie. W ćwierćfinale mundialu ich rywalkami będzie Hiszpania. Jeśli Brazylijki utrzymają ten charakter i formę bramkarską, złoto jest w ich zasięgu.

Merry Piotrowska

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!