Hiszpańska ekstraklasa rozkręca się na dobre. Trzecia kolejka Ligi F za nami. Działo się sporo. Dla polskich kibiców piłki nożnej kobiet to był jednak weekend pod absolutnym znakiem naszych rodaczek. Ewa Pajor, Natalia Padilla Bidas oraz Aleksandra Zaremba spędziły na murawie pełne 90 minut. Żelazne płuca? Mało powiedziane. Dziewczyny pokazały niesamowity charakter, a my bierzemy pod lupę mecze, od których momentami włos jeżył się na głowie.
Hity 3. kolejki. FC Barcelona w centrum uwagi
FC Barcelona kontra Atlético Madryt. Ten mecz pachniał piłkarskimi fajerwerkami już na długo przed pierwszym gwizdkiem. I tu nie było miejsca na rozczarowanie. Kataloński walec znów przejechał się po rywalkach na Estadi Johan Cruyff.
Ewa Pajor nie zdejmuje nogi z gazu
Barca ostatecznie wygrała 4:2, choć to piłkarki z Madrytu (konkretnie Allegra Poljak) otworzyły wynik. Ewa Pajor rozegrała całe spotkanie, tocząc twarde, niesamowicie fizyczne boje z obrończyniami. Polka zafundowała rywalkom prawdziwy rollercoaster, a jej pojedynki z nieustępliwą Lucíą Rodríguez oglądało się z zapartym tchem. Pajor siała wiatr w polu karnym, genialnie robiąc miejsce koleżankom.
Kto tym razem skradł show strzeleckie? Zdecydowanie Esmee Brugts, która dwukrotnie wpisała się na listę strzelców. Swoje trzy grosze dorzuciła Caroline Graham Hansen. Norweżka najpierw idealnie dograła do Vicky López, a potem sama zapakowała piłkę do siatki po precyzyjnym podaniu Claudii Piny. Barcelona dopisuje kolejne trzy punkty. Maszyna działa bez zarzutu.
Dramaturgia w Kraju Basków. Teneryfa nie składa broni
Znasz to uczucie, gdy prowadzisz i myślisz, że mecz jest już wygrany? Real Sociedad niemal do samego końca trzymał w garści skromne 1:0 po trafieniu Ainoi Campo. Baskijki przeważały. Wydawało się, że spokojnie dowiozą pełną pulę do końca. A jednak piłka nożna potrafi pisać szalone scenariusze.
Zaremba i Padilla Bidas wyszarpują cenny punkt
Natalia Padilla Bidas i Aleksandra Zaremba wybiegły w podstawowym składzie Costa Adeje Tenerife. Harowały na murawie aż do ostatniego gwizdka sędziego. Wywierały presję. Natalia regularnie nękała defensywę rywalek, szukając okazji do strzału z każdej możliwej pozycji. Tym razem piłka po prostu nie chciała wpaść do sieci, ale jej upór imponował.
Co się odwlecze… Tenerife rzuciło wszystko na jedną szalę. W samej końcówce Elba Vergés złożyła się do główki po fantastycznej wrzutce Aithiary Carballo i zrównała stan meczu. Zrobiło się 1:1. Tenerife wywozi z San Sebastián niezwykle cenny punkt. Ten remis dziewczyny po prostu wyszarpały pazurami!
Pozostałe boiska Ligi F. Madryt i Badalona pokazują siłę
Zostawmy na chwilę Polki i zerknijmy, jak ułożyła się hiszpańska układanka na innych stadionach.
Królewskie i Madrid CFF idą jak burza
Ekipy ze stolicy nie zwalniają tempa. Real Madryt gładko pokonał Deportivo Abanca 2:0 na wyjeździe. Linda Caicedo najpierw zmarnowała rzut karny (kapitalna obrona Tarazony!), by chwilę później zrewanżować się przepięknym golem. Kropkę nad „i” postawiła Bella Andersson.
Z kolei Madrid CFF wymęczył zwycięstwo 1:0 nad Sevillą po błyskawicznym trafieniu Emilie Holt. Obie madryckie drużyny dotrzymują kroku Barcelonie i zachowują komplet zwycięstw.
Czyste szaleństwo i strzeleckie festiwale
W grze o miano niezwyciężonych pozostaje jeszcze Athletic Club. Baskijki zafundowały kibicom prawdziwy dreszczowiec, remisując z RCD Espanyol 2:2 po bramce Maddi Torre w dosłownie ostatniej, desperackiej akcji meczu. Z kolei FC Badalona Women urządziła sobie strzelecki trening, rozbijając SD Eibar aż 4:1. Eibar musiało przełknąć gorzką pigułkę i pożegnać się z dobrym, niepokonanym startem w lidze.
A na dole tabeli? Deportivo Alavés i Logroño United wreszcie łapią oddech. Alavés skromnie pokonało Granadę 1:0, natomiast Logroño ograło Valencię 2:1 po bardzo nerwowej, obfitującej w emocje końcówce.
Trzecia kolejka Ligi F miała wszystko. Piękne gole, heroiczne powroty i interwencje, od których ręce same składają się do oklasków. Nas cieszy jedno. Ewa Pajor, Natalia Padilla Bidas i Aleksandra Zaremba stanowią potężne filary swoich drużyn. Biegają, walczą i dyktują warunki gry przez pełne 90 minut. Już nie możemy doczekać się kolejnego weekendu!


