Znasz to uczucie, gdy oglądasz mecz i od pierwszego gwizdka wiesz, że to będzie absolutny hit? Tak właśnie wyglądało starcie piłkarek Bayeru Leverkusen z FC Bayernem Monachium. 14 września 2026 roku zapamiętamy z dwóch powodów. Po pierwsze – dostaliśmy kapitalny spektakl, który trzymał w napięciu do ostatnich sekund. Po drugie – Paulina Tomasiak zagrała mecz życia. Dwa niesamowite gole Polki rozgrzały trybuny do czerwoności. Niestety, ostateczny wynik to 2:3 dla mistrzyń Niemiec. Ale po kolei.
Mecz na szczycie. Bayer 04 rzuca wyzwanie mistrzyniom
Kibice dopisali. Ponad dwa tysiące fanów na Ulrich-Haberland-Stadion stworzyło fantastyczną atmosferę. Słońce, świetnie przygotowana murawa i dwa potężne transparenty gospodarzy falujące nad głowami widzów. Wszystko pachniało wielką piłką.
Trener Roberto Pätzold musiał przed meczem trochę pożonglować składem. Brakowało zawieszonej Sofie Zdebel oraz kontuzjowanych Carolin Simon i Melissy Friedrich. Opaskę kapitańską założyła napastniczka Cornelia Kramer.
Bayern od razu rzucił się do gardła. Bawarki wzięły piłkę i nie chciały jej oddać. Momentami ich posiadanie przekraczało 70 procent. Ale co z tego? Ekipa z Leverkusen broniła się mądrze i bezkompromisowo. Gospodynie zamknęły środek pola i trzymały rywalki z dala od bramki strzeżonej przez Rafaelę Borggräfe, która zaliczyła świetną interwencję przy strzale Klary Bühl.
Błysk geniuszu. Paulina Tomasiak otwiera wynik
Szczerze? Ręce same składały się do oklasków w 36. minucie.
Rzut wolny z około dwudziestu metrów. Do piłki podchodzi Paulina Tomasiak. Krótki rozbieg. I nagle bumm. Piłka delikatnie musnęła stojącą w murze Jovanę Damnjanović i wpadła idealnie w lewe okienko bramki. Kosmos. Z loży honorowej aż podskoczyli z radości Fernando Carro, Thomas Eichin i Stefan Kießling. 1:0 dla Bayeru! Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa.
Dziękujemy, Damnjanovic pic.twitter.com/bbP16hWgt6
— zosia 🇵🇱 (@zosioleq) September 14, 2026
Dwie minuty szaleństwa i kosmiczny dublet Polki
Druga połowa zaczęła się jak prawdziwe trzęsienie ziemi. W 51. minucie Giulia Gwinn posłała świetne dośrodkowanie, a Vanessa Gilles głową wyrównała stan meczu.
Złamane morale? Nic z tych rzeczy. Riposta Leverkusen była błyskawiczna. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później Maja Sternad agresywnie powalczyła w środku pola. Zobaczyła uciekającą Tomasiak. Idealne podanie. Polka przyjęła piłkę, przymierzyła z piętnastu metrów i wpakowała futbolówkę pod samą poprzeczkę. 2:1! To był po prostu genialny dublet Tomasiak. Kibice oszaleli.
Bawarska maszyna odpala w końcówce
I tu zaczynają się schody. FC Bayern Monachium to drużyna, która nigdy nie odpuszcza. Rzuciły wszystko na jedną szalę. Długo biły głową w mur, bo defensywa gospodyń dwoiła się i troiła.
W 68. minucie trener monachijek zrobił potrójną zmianę. Trafił w dziesiątkę. Świeżo wprowadzona Edna Imade wykorzystała kolejne doskonałe dośrodkowanie Gwinn i uderzeniem głową doprowadziła do remisu.
Punkt wisiał w powietrzu. Obie drużyny szły cios za cios. Wydawało się, że hit kolejki zakończy się sprawiedliwym podziałem punktów. Wtedy Bayern pokazał bezlitosną, mistrzowską klasę. W 88. minucie Klara Bühl odnalazła w polu karnym Alarę Sehitler. Płaski strzał w długi róg. 2:3. Koniec marzeń. Bayer walczył do upadłego, ale komplet punktów pojechał do Bawarii.
