Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Liga F: Zaremba i Padilla Bidas grają od deski do deski. Tenerife wyrywa remis

Liga F: Zaremba i Padilla Bidas grają od deski do deski. Tenerife wyrywa remis

Znasz to uczucie, gdy już niemal dotykasz mety, a ktoś w ostatniej sekundzie podstawia ci nogę? Tak właśnie musiał się czuć Real Sociedad w ten niedzielny poranek. Gospodynie dominowały, strzeliły upragnionego gola i wreszcie miały zgarnąć pełną pulę w tej kolejce Ligi F. I tu pojawia się haczyk. Piłka nożna kobiet nie wybacza uśpienia. Costa Adeje Tenerife, z dwiema Polkami grającymi pełne 90 minut, wyprowadziło cios w samej końcówce, kradnąc cenne punkty z Kraju Basków.

Real Sociedad dyktuje warunki, ale brakuje kropki nad „i”

Prawda jest taka, że ekipa Gorki Álvareza potrzebowała przełamania jak tlenu. Dwie porażki na starcie sezonu mocno podrażniły ambicje klubu. Dlatego od pierwszego gwizdka niedzielnego spotkania Baskijki ruszyły do ataku.
Laura Camino dwoiła się na skrzydle. Najpierw rzuciła świetną piłkę w pole karne, ale Cecilia minimalnie się spóźniła z zamknięciem akcji. Chwilę później Camino sama postanowiła uderzyć. Pudło. Tenerife miało gigantyczne problemy, żeby w ogóle opuścić własną połowę. Ainoa Campo próbowała szczęścia głową, a Ainhoa Moraza potężnym strzałem z dystansu niemal urwała poprzeczkę. Gospodynie grały ładny, ofensywny futbol. Brakowało im tylko jednego – skuteczności.

Polskie filary na Wyspach Kanaryjskich. Żelazne płuca Zaremby i Padilli Bidas

Dla nas najważniejszą historią tej niedzielnej rywalizacji w hiszpańskiej Lidze F jest postawa reprezentantek Polski. Aleksandra Zaremba i Natalia Padilla Bidas wyszły w podstawowym składzie Costa Adeje Tenerife i rozegrały bite 90 minut. Trener Yerai Martín doskonale wie, komu może zaufać w trudnych momentach.
A to nie był dla nich spacerek. Zepchnięte do głębokiej defensywy Polki musiały harować w obronie, agresywnie doskakiwać do rywalek i bezbłędnie przesuwać się za piłką. Wymagało to żelaznych płuc i perfekcyjnej dyscypliny taktycznej. Wytrzymały to ciśnienie wzorowo.
https://www.youtube.com/watch?v=ZX5I-M_P1b8

Gol, który (prawie) zamknął mecz

Druga połowa z początku wyglądała jak powtórka z rozrywki. Na boisku melduje się Carlota Chacón i od razu odpala groźnego woleja. Noelia Ramos – bramkarka z Teneryfy – wyciąga się jak struna, zalicza kapitalną interwencję i ratuje swój zespół.
Ale co się odwlecze… Mamy 74. minutę. Trybuny w Zubieta wreszcie eksplodują z radości. Laura Camino fenomenalnie dogrywa w pole karne, Ainoa Campo chłodno ścina do środka, gubi obrończynię i płaskim strzałem w prawy róg ładuje piłkę do sieci. 1:0. Sprawa wydawała się załatwiona. Baskijki miały pełną kontrolę nad meczem, a rywalki wyglądały na całkowicie bezzębne z przodu.

Bum! Elba kradnie show rzutem na taśmę

I wtedy na scenę wkracza Elba. Wybija 89. minuta, na tablicy świetlnej zaraz pojawi się doliczony czas gry. Zryw rozpaczy.
Aithiara rzuca idealne, cięte dośrodkowanie na krótki słupek. Elba wygrywa walkę o pozycję i potężnym strzałem głową pozbawia Arrulę jakichkolwiek złudzeń. Piłka ląduje w siatce. Cisza na trybunach. Totalny szok na ławce rezerwowych Realu. Ekipa z Teneryfy dosłownie wyrywa ten remis z gardła faworytkom. W doliczonym czasie gry role odwracają się o 180 stopni – to zdesperowane gospodynie muszą panicznie bronić się przed kolejnymi zmasowanymi atakami gości.
Niedzielny mecz kończy się remisem 1:1. Pierwszy punkt Realu Sociedad w tej kampanii Ligi F ma potwornie gorzki smak. Tenerife dopisuje do swojego konta drugie „oczko”, udowadniając niesamowity charakter. Z polskim duetem w takiej formie, wyspiarki urwą punkty jeszcze niejednej potędze.

Joanna Kalinowska

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!