Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Ewa Pajor i spółka musiały się napocić. Barca wyszarpała zwycięstwo z Atlético [WIDEO]

Ewa Pajor i spółka musiały się napocić. Barca wyszarpała zwycięstwo z Atlético [WIDEO]

Kto myślał, że to będzie kolejny spacerek dla Dumy Katalonii, mocno się przeliczył. FC Barcelona Femení w 3. kolejce hiszpańskiej Ligi F zafundowała swoim kibicom prawdziwy rollercoaster. Ostatecznie Blaugrana pokonała Atlético Madryt 4:2, ale wynik zupełnie nie oddaje tego, jak bardzo podopieczne Pere Romeu musiały się na to zwycięstwo napracować. Nasza Ewa Pajor spędziła na boisku pełne 90 minut i choć tym razem nie wpisała się na listę strzelczyń, jej rola na murawie była nie do przecenienia.

Jak dokładnie wyglądało to starcie na Johan Cruyff Stadium? Rozłóżmy to na czynniki pierwsze.

Zimny prysznic w Katalonii. Atlético stawia twarde warunki

Zaczęło się niby zgodnie z planem. Gospodynie od pierwszej minuty ruszyły do ataku. Szybka akcja, dośrodkowanie Graham Hansen i… o mały włos nie mieliśmy spektakularnego gola samobójczego. Xènia Pérez z Atlético tak niefortunnie wybijała piłkę, że ta zmierzała prosto do siatki. Lola Gallardo, bramkarka przyjezdnych, wyciągnęła się jednak jak struna i uratowała swój zespół na samej linii.

I tu pojawia się haczyk. Zamiast kolejnych ataków Barçy, dostaliśmy potężny cios z drugiej strony.

Mamy 9. minutę. Fiamma Benítez posyła genialną, długą piłkę. Allegra Poljak wychodzi sam na sam z Catą Coll, uderza. Piłka odbija się jeszcze od słupka i wpada do sieci. Szok. Atlético Madryt prowadzi z mistrzyniami 1:0.

Błyskawiczna odpowiedź Blaugrany

Katalonki nie zwykły jednak długo lizać ran. Reakcja była natychmiastowa. Graham Hansen dostrzegła w polu karnym Vicky López, a młoda napastniczka bez mrugnięcia okiem wpakowała piłkę do bramki. Zrobiło się 1:1, a mecz przypominał bokserską wymianę ciosów.

Jeszcze przed przerwą szalę na korzyść Barcelony mogła przechylić Ewa Pajor. Polka uderzyła potężnie, ale znów kapitalnie interweniowała obrona gości – tym razem Xènia Pérez zrehabilitowała się za wcześniejszy błąd, wybijając piłkę z linii bramkowej.

Esmee Brugts kradnie show. MVP mogła być tylko jedna

Po zmianie stron zaczęła się prawdziwa jazda bez trzymanki. Zaledwie cztery minuty po gwizdku Claudia Pina miękko dośrodkowała, a Esmee Brugts uderzeniem głową wyprowadziła FC Barcelonę na prowadzenie. Holenderka była tego wieczoru po prostu elektryczna.

Myślicie, że to podcięło skrzydła piłkarkom ze stolicy? Nic z tych rzeczy.

W 54. minucie świetna kombinacja Poljak i Lucíi Rodríguez kończy się idealnym podaniem na długi słupek do Synne Jensen. Norweżka nie pudłuje z takich pozycji. Znowu remis. Napięcie na trybunach można było ciąć nożem.

Sprawy w swoje ręce, a właściwie nogi, musiała wziąć Graham Hansen. Tuż po upływie godziny gry Norweżka zamknęła kolejne świetne dośrodkowanie Piny. 3:2 dla Barçy. Dopiero ten cios wyraźnie osłabił opór „Colchoneras”.

Pechowy finał dla bramkarki rywalek

Końcówka meczu to już pełna kontrola Blaugrany, w czym pomogły zmiany (na murawie zameldowały się m.in. weteranka Marta Torrejón oraz młode talenty z akademii: Caroline Ferrera i Lúa Arufe).

Dramat przeżyła za to drużyna z Madrytu. Lola Gallardo doznała kontuzji i musiała opuścić boisko. W jej miejsce weszła Génesis Pérez, która od razu została rzucona na głęboką wodę. Świeżo wprowadzona bramkarka zdołała obronić groźny strzał głową Ewy Pajor, ale przy dobitce Esmee Brugts była już bezradna. Holenderka ustaliła wynik na 4:2, pieczętując tym samym w pełni zasłużony tytuł MVP spotkania.

Jak zagrała Ewa Pajor? Polka bez gola, ale z potężną pracą dla zespołu

Kibice śledzący wyniki piłki nożnej kobiet w Polsce zawsze w pierwszej kolejności patrzą na statystyki Ewy Pajor. Tym razem w rubryce „gole” widnieje zero, ale niech was to nie zmyli.

Trener Pere Romeu zostawił naszą napastniczkę na boisku przez pełne 90 minut, co dobitnie pokazuje, jak ważnym jest elementem układanki. Pajor niesamowicie absorbowała uwagę obrończyń Atlético, tworząc korytarze dla wchodzących ze skrzydeł Brugts i Hansen. Polka dwukrotnie była o włos od zdobycia bramki – raz po strzale zablokowanym na linii i raz przy główce, która dała asystę przy ostatnim trafieniu. To był solidny, bardzo „fizyczny” występ.

Joanna Kalinowska

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!