Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda jakość z nad Wisły w europejskim futbolu? Cóż, wystarczy spojrzeć na kobiece boiska we Francji. Piątkowy wieczór przyniósł nam fantastyczne, polskie starcie w 2. kolejce Arkema Première Ligue. Paris Saint-Germain pewnie pokonało u siebie Racing Club de Strasbourg Alsace 2:0, a my mieliśmy spore powody do dumy. Sprawa jest prosta – Polki nadawały ton grze.
Biało-czerwone na francuskiej murawie
Mecz otwarcia na Campus PSG miał dla nas wyjątkowo słodki smak. Trener paryżanek postawił na sprawdzone karty, a z drugiej strony barykady też mieliśmy nasz akcent.
- Katarzyna Kiedrzynek: Mur beton. Zagrała całe spotkanie i zamknęła bramkę na kłódkę.
- Paulina Dudek: Defensywna solidność przez świetne 83 minuty.
- Oliwia Peda: Tym razem obejrzała triumf swojego PSG z ławki rezerwowych
- Natalia Wróbel: Nasza pomocniczka zeszła z boiska w przerwie, zaliczając 45 minut w barwach Strasbourga.
Teatr jednej drużyny. Jak PSG zdominowało mecz?
I tu pojawia się haczyk dla fanów niespodzianek – tego wieczoru żadnej nie było. Piłkarki z Paryża weszły w ten mecz z drzwiami. Gospodynie od razu rzuciły się do ataku, a efekty przyszły błyskawicznie. Obrona Strasbourga trzeszczała w szwach. Dość powiedzieć, że w pierwszej połowie przyjezdne nie oddały ani jednego celnego strzału na bramkę Kasi Kiedrzynek. Serio. Zero.
Jak padały bramki w tym spotkaniu?
-
12. minuta: Kapitan paryżanek, Sakina Karchaoui, posyła genialną piłkę w pole karne. Merveille Kanjinga nie myli się z sześciu metrów i z zimną krwią pakuje piłkę do siatki. Pierwszy domowy gol w nowym sezonie staje się faktem!
-
61. minuta: Po godzinie nieustannych nacisków Naomie Feller w końcu wywalcza rzut karny. Karchaoui podchodzi do jedenastki i pewnym strzałem ustala wynik meczu na 2:0.
Było blisko prawdziwego pogromu, zwłaszcza gdy chwilę później Rasheedat Ajibade atomowym uderzeniem obiła słupek strasburskiej bramki. Ostatecznie skończyło się na bezpiecznym 2:0. Ekipa PSG dowozi pełną pulę i notuje drugie ligowe zwycięstwo z rzędu, potwierdzając mistrzowskie ambicje.

Kasia Kiedrzynek przez swoją niemądrą decyzję sprzed lat o przejściu do bundesligi złamała sobie karierę.