Bądźmy szczery. Kiedy rozmawiamy o piłce nożnej kobiet na Opolszczyźnie, jeden zespół natychmiast przychodzi na myśl. Unia Komax Opole. Dziewczyny ze stolicy regionu właśnie zrobiły to znowu. Zgarnęły Wojewódzki Puchar Polski kobiet 2026, broniąc przy tym trofeum z zeszłego roku. Co więcej, to ich piąty triumf w ciągu ostatnich siedmiu lat. Dominacja? Mało powiedziane.
Ale czy to był spacerek? Zdecydowanie nie. I tu pojawia się najciekawszy wątek całej tej historii.
Niespodzianka w tle. Z 4 ligi na pucharowy szczyt
Zanim obie ekipy wybiegły 9 września na murawę w Niemodlinie, układ sił wydawał się dość… przewrotny. Opolanki zaliczyły niedawno bolesny spadek do 4 ligi. Ich rywalki, Olimpia Lewin Brzeski, grają obecnie poziom wyżej. Szala zwycięstwa powinna przechylać się w stronę 3-ligowca, prawda?
Sprawa jest nieco bardziej złożona. Olimpia to bowiem wciąż bardzo młody projekt, który w lidze występuje zaledwie od dwóch sezonów i niedawno świętował awans. Dla drużyny z Lewina Brzeskiego sam występ w finale to był absolutny i historyczny debiut.
Zanim dotarły do decydującego starcia, obie ekipy przeszły zupełnie inną drogę:
- Opolanki w półfinale po prostu przejechały się walcem po Jedności Rozmierka. Wyjazdowe zwycięstwo 11:0. Miazga.
- Ekipa z powiatu brzeskiego musiała mocno zapracować na awans. Ich wyjazdowy, bardzo fizyczny bój w Bogdańczowicach z miejscowym ULKS-em zakończył się skromnym, acz zasłużonym 2:1.
Szalona pierwsza połowa. Julia Baron kradnie show
Kibice w Niemodlinie nie zdążyli jeszcze wygodnie usiąść, a na boisku już działy się rzeczy wielkie. Pierwsze pół godziny to był czysty rollercoaster. Wyobraź to sobie – z pięciu bramek w całym meczu, aż cztery wpadły przed minięciem połowy pierwszej części spotkania. Tempo? Zabójcze.
Zaczęło się od mocnego ciosu. W 10. minucie Julia Baron otworzyła wynik dla Unii. Olimpia nawet przez sekundę nie myślała o złożeniu broni. Równo dziesięć minut później grająca trenerka drużyny z Lewina, Aleksandra Gatak, pewnie trafiła do siatki. 1:1. Zapowiadało się na długą, twardą walkę o każdy centymetr boiska.
I co? I wtedy Julia Baron wrzuciła piąty bieg.
Potrzebowała zaledwie 200 sekund. Tylko tyle zajęło jej zapakowanie piłki do siatki dwa kolejne razy. Hat-trick skompletowany w mgnieniu oka. Opolanki błyskawicznie odjechały na 3:1. Nokaut.
Bicie głową w mur i piękny zryw w końcówce
Olimpia Lewin Brzeski wyszła na drugą połowę wkurzona i z jasnym celem – odrobić straty. Dziewczyny biegały, szarpały, szukały wolnych przestrzeni. Długo jednak przypominało to przysłowiowe bicie głową w mur. Defensywa opolanek stała twardo.
Aż do 82. minuty. Natalia Cebula znalazła odrobinę miejsca i przymierzyła. Przepiękne trafienie! Zrobiło się 3:2. Nagle pachniało dogrywką, a temperatura na trybunach podskoczyła o kilka stopni.
Więcej bramek jednak nie zobaczyliśmy. Unia dowiozła wynik.
Co dalej? Kasa, puchar i krajowe salony
Ostatecznie to piłkarki Unii Komax Opole tańczyły z radości na murawie w Niemodlinie. Ten wygrany finał to jednak nie tylko uścisk dłoni i okazałe trofeum do klubowej gabloty. Zwyciężczynie zgarnęły również premię w wysokości 5 tysięcy złotych i – co chyba kręci wszystkich najbardziej – przepustkę do rywalizacji z najlepszymi.
Unitki zagrają w ogólnopolskiej rundzie Pucharu Polski. Przed nimi znacznie ciężary kaliber rywalek, ale jedno jest pewne. Ten zespół potrafi grać mecze o wysoką stawkę. Czekamy na losowanie!
