Znasz to uczucie, gdy bijesz głową w mur i nagle, gdy tracisz resztki nadziei… mur z hukiem pęka? Właśnie to przeżyła reprezentacja Włoch podczas niezwykle gorącego, wrześniowego popołudnia na stadionie w Łodzi. Włoszki wygrały z Nową Zelandią 3:0 i zameldowały się w 1/8 finału Mistrzostw Świata U20. Zrobiły to zresztą po raz pierwszy w historii. Złapały wiatr w żagle. I ani myślą się zatrzymywać.
Sprawa na boisku wyglądała jednak na znacznie trudniejszą, niż sugeruje to suchy wynik.
S T R A O R D I N A R I E ✨#U20WWC#Under20 #Azzurrine #VivoAzzurro pic.twitter.com/vQLPhr6SgW
— Nazionale Femminile di Calcio (@AzzurreFIGC) September 9, 2026
Pierwsza połowa pachniała frustracją
Nowozelandki wyszły na murawę z jednym, bardzo prostym planem: przetrwać. Pięcioosobowy blok obronny skutecznie zabijał każdą ofensywną iskrę. Piłkarki z Oceanii zamurowały dostęp do własnej bramki, wiedząc, że nawet remis przedłuży ich szanse na awans.
A Włoszki? Szarpały, próbowały i dominowały. Już w trzeciej minucie Giada Pellegrino Cimò dostała świetne podanie z prawej strony od Consolini. Strzał. I tylko głuchy dźwięk obijanego słupka. Pachniało szybkim golem, ale piłka uparcie odmawiała współpracy. Im bliżej końca pierwszej połowy, tym cienie na murawie łódzkiego stadionu stawały się dłuższe, a frustracja włoskiej kadry rosła. Bramkarka rywalek, Neary, broniła jak w transie. Do szatni obie ekipy zeszły z wynikiem 0:0.
Trenerski nos. Nicola Matteucci robi szach-mat
Zegar tykał. Na początku drugiej połowy obraz gry wcale się nie zmienił. Włoski selekcjoner Nicola Matteucci wiedział, że musi wstrząsnąć zespołem. I tu wkraczają one – dziewczyny z ławki rezerwowych.
Trener zdjął z boiska zmęczone podstawowe zawodniczki i wpuścił świeżą krew: Giadę Catenę, Karen Appiah oraz Rosannę Ventriglię. To był strzał w dziesiątkę. Dosłownie.
Classy. 😮💨🇮🇹#U20WWC pic.twitter.com/Hx6OnpvhbJ
— FIFA Women's World Cup (@FIFAWWC) September 9, 2026
Dwie bohaterki, o których mówi dziś piłkarski świat
W 78. minucie nowozelandzki mur w końcu runął. Piłka trochę przypadkowo znalazła się w polu karnym, ale Ventriglia nie kalkulowała. Potężny strzał z prawej nogi. Gol. Dziewięć minut później duet Appiah-Ventriglia znów dał o sobie znać. Pierwsza urwała się prawym skrzydłem, druga uderzyła z woleja (potrzebna była szybka weryfikacja VAR, by potwierdzić, że piłka odbita od poprzeczki przekroczyła linię). 2:0. Nokaut.
Ale to nie był koniec emocji. W doliczonym czasie gry Karen Appiah odpaliła absolutną rakietę. Strzał zewnętrznym podbiciem zza pola karnego zdjął pajęczynę z bramki Nowej Zelandii. Palce lizać! Po meczu młoda zawodniczka z trudem kryła wzruszenie.
Piękne, prawda? Piłka nożna kobiet potrafi pisać niesamowite scenariusze. Ventriglia z kolei zgarnęła statuetkę MVP całego spotkania od FIFA, ale w wywiadach skromnie powtarzała, że najważniejszy jest awans całej drużyny.
Rosanna Ventriglia is named #VisaPlayerOfTheMatch! 👏
@Visa | #U20WWC pic.twitter.com/sw67avY9nx— FIFA Women's World Cup (@FIFAWWC) September 9, 2026
Co dalej z włoską kadrą na Mundialu U20?
Zwycięstwo w Łodzi oznacza jedno: reprezentacja Włoch ma już w kieszeni bilet do fazy pucharowej. Zanim jednak zagrają w meczach o wszystko, czeka je starcie o fotel lidera grupy.
Krótkie podsumowanie meczu Włochy – Nowa Zelandia (3:0):
- Bramki: Ventriglia (78′, 87′), Appiah (90+5′).
- Włochy: Belli – Cocino, Bressan, Gallo – Consolini, Fadda, Cherubini (Catena), Lombardi – Sciabica (Zamboni), Pellegrino Cimò (Ventriglia) – Galli (Appiah).
- Następny mecz: Japonia (sobota, godzina 15:00).
Włoszki pokazały w Łodzi niesamowity charakter i udowodniły, że mają gigantyczną głębię składu. Nicola Matteucci stworzył maszynę, która nawet gdy zacina się na początku, potrafi zniszczyć rywala w ostatnich minutach. Czas na chwilę zasłużonej radości, ale od jutra pełne skupienie na Japonii.
