To był prawdziwy piłkarski spektakl! Zawodniczki FC Bayernu Monachium rozbiły na własnym stadionie SC Freiburg 4:1, ustanawiając przy tym niesamowity rekord Google Pixel Bundesligi Kobiet. Bawarki pozostają niepokonane od 45 ligowych meczów z rzędu. Kibice zapamiętają jednak to niedzielne popołudnie głównie dzięki absolutnie genialnej bramce z połowy boiska!
Magia na murawie: Lob ze środka boiska i szybkie ciosy
Starcie od pierwszych minut toczyło się pod dyktando mistrzyń Niemiec. W 18. minucie Momoko Tanikawa wprawiła trybuny w absolutną ekstazę. Japonka dostrzegła wysuniętą bramkarkę rywalek i bez wahania uderzyła prosto z okolic linii środkowej. Piłka idealnie przelobowała golkiperkę – to był strzał z kategorii tych, które od razu podbijają internetowe zestawienia najpiękniejszych goli w piłce nożnej kobiet!
Jeszcze przed przerwą gospodynie podwyższyły na 2:0. Sprytne dośrodkowanie ze stałego fragmentu gry z zimną krwią wykorzystała Vanessa Gilles.
W drugiej połowie drużyna z Fryburga ambitnie próbowała wrócić do gry. Szybka kontra i gol kontaktowy Luki Birkholz (60. minuta) na moment ożywiły nadzieje przyjezdnych. Bayern Monachium odpowiedział jednak w iście mistrzowskim stylu. Najpierw fantastycznym, solowym rajdem przez pół boiska popisała się Klara Bühl, a w doliczonym czasie gry ostateczny cios zadała niezawodna Tanikawa, ustalając wynik na 4:1.
Vier Tore, plus drei Punkte! 💪
📺 Die Highlights in voller Länge bei FC Bayern TV PLUS: https://t.co/LP01WEVHt1 pic.twitter.com/cTHCrybUy5
— FC Bayern Frauen (@FCBfrauen) September 6, 2026
Chłodna głowa mistrzyń i wzruszający powrót
Mimo historycznego rekordu kobiecej Bundesligi, w bawarskim obozie nikt nie otwiera jeszcze szampana. Sztab szkoleniowy oraz same zawodniczki otwarcie przyznały po meczu, że w ich grę wkradał się momentami niepotrzebny chaos, a skuteczność mogła być znacznie lepsza. Taka surowa samokrytyka po gładko wygranym spotkaniu najlepiej pokazuje, z jak ambitną drużyną mamy do czynienia.
Mecz miał też piękny, emocjonalny wymiar. W 82. minucie na murawę weszła Sarah Zadrazil. Austriaczka wróciła do profesjonalnej gry po 348 dniach żmudnej rehabilitacji po zerwaniu więzadła krzyżowego – i to dokładnie przeciwko drużynie, w starciu z którą doznała tego koszmarnego urazu.
