Piątkowy wieczór na Copperjax Community Stadium dostarczył nam dokładnie tego, za co kochamy Women’s Super League – wielkich emocji, gwiazd światowego formatu i piłki na najwyższym poziomie. W wyczekiwanym meczu otwarcia sezonu naszpikowane nowymi nazwiskami London City Lionesses pokonały Manchester United 2:1. Debiutująca z opaską kapitańską Alexia Putellas mogła cieszyć się ze zwycięstwa, podczas gdy w obozie „Czerwonych Diabłów” pojawiły się pierwsze, bardzo poważne znaki zapytania.
Projekt Michele Kang nabiera kształtów. Dominacja na boisku
Jeśli ktoś zastanawiał się, czy letnie, potężne transfery i mocarstwowe plany właścicielki London City Lionesses, Michele Kang (która z dumą oglądała mecz z trybun), przełożą się na wyniki, ten mecz dał jasną odpowiedź. Zespół prowadzony przez Edera Maestre wyszedł na murawę bez kompleksów i od razu zepchnął utytułowane rywalki do defensywy.
Gospodynie objęły prowadzenie już w 9. minucie. Po dośrodkowaniu i mocnej główce Alanny Kennedy, piłka niefortunnie odbiła się od Julii Zigiotti Olme z Manchesteru, wpadając do siatki (gol samobójczy). To ustawiło spotkanie, dając „Lwicom” ogromny komfort psychiczny.
Wisienką na torcie była jednak 82. minuta. Fenomenalne zgranie Delphine Cascarino i cudowna, pełna finezji wykończeniówka Danielle van de Donk (która popisała się genialnym uderzeniem piętką) przypieczętowały losy spotkania.
Debiut Alexii Putellas i hiszpańska magia na Wyspach
Wielu kibiców przyszło tego dnia na stadion (znakomita frekwencja – ponad 5400 widzów!) z jednego powodu: zobaczyć w akcji dwukrotną zdobywczynię Złotej Piłki. Alexia Putellas w Women’s Super League to wydarzenie bez precedensu. Hiszpanka zagrała z opaską kapitańską. I choć sam debiut można nazwać dość „spokojnym” w jej wykonaniu, pokazała kilka zagrań, które udowodniły jej ponadprzeciętną klasę.
Warto jednak wyróżnić inną gwiazdę z Półwyspu Iberyjskiego. Jej rodaczka, Mapi Leon, rozegrała w defensywie fenomenalne zawody, tworząc mur nie do przejścia. Pomocniczka Alanna Kennedy również błyszczała w nowej linii pomocy gospodyni.
Niestety, był też smutny moment tego wieczoru. Groźnie wyglądająca kontuzja Lucii Corrales w drugiej połowie mocno zaniepokoiła kibiców – trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia!
Manchester United i Eva Olid – bolesne zderzenie z rzeczywistością
Dla kibiców z czerwonej części Manchesteru ten mecz był jak zimny prysznic. Nowa menadżerka, Eva Olid, obiecywała ofensywny i porywający futbol. Niestety, w piątkowy wieczór na Hayes Lane zobaczyliśmy zespół zagubiony.
-
Brak strzałów w pierwszej połowie: Manchester United był bezradny wobec pressingu gospodyń.
-
Stare grzechy w obronie: Ponownie dała o sobie znać fatalna obrona przy stałych fragmentach gry – oba gole dla Lionesses padły właśnie po takich sytuacjach.
-
Brak chemii: Pomocniczki United, mimo starań debiutantek (Andrea Medina, Monica Jusu Bah), były całkowicie odcięte od gry.
Honorowego gola dla gości w doliczonym czasie gry (90+10′) zdobyła Simi Awujo po asyście Dominique Janssen. Było to jednak trafienie czysto na pocieszenie. Wśród fanów United rosną obawy – jeśli gra zespołu drastycznie się nie poprawi, walka o miejsca premiowane awansem do Ligi Mistrzyń może być w tym sezonie niezwykle trudna.
Tonight's star of the show ⭐️ pic.twitter.com/izlqXAZMXc
— London City Lionesses (@LC_Lionesses) September 4, 2026
